DARKNESS | 8 ROZDZIAŁ | TŁUMACZENIE
Link do oryginału: Darkness.
Pairing: oczywiście Larry Stylinson
Autor: Centa0592
Zgoda: Tak!
Gatunek: Angst
Opis: Niewinny, bogaty i chroniony Louis Tomlinson przyjeżdża do Londynu po nowe życie i w nadziei na przygodę, ale zamiast poznaje lokalnego badboya Harry'ego Stylesa. Louis nie miał pojęcia kim Harry tak naprawdę był ani co jest w stanie zrobić, ale gdy w końcu dowiaduje się, ze jego anioł nie jest w ogóle aniołem jest już trochę za późno, ponieważ Louis już poległ. Ale czy ciemność Harry'ego pochłonie go kompletnie? Bazowane na filmie z youtube Dark. Od tłumaczki: Czy wróciłam? Nie wiem. Może
Louis opiera podbródek na dłoni, udając, że słucha gderania jakiegoś gościa na temat czegoś co go nie interesuje. Marszczy brwi, wzdychając, wciąż czekając na powrót Harry'ego i Zayna. Nieznajomy bardzo wytrwale próbuje rozpocząć porywającą rozmowę z Louisem. Na początku chłopak mu dogadzał, ale teraz ledwo mruczy co parę słów – jego mózg tak naprawdę nic nie rejestruje. To wszystko jest bardzo frustrujące, nie mówiąc już o tym, że oddech faceta jest odrażający. Louis marszczy nos, czując odór, i nagle wstaje – wyraźnie pokazując swoją pogardę dla tej sytuacji.
Najwyraźniej facet zauważa jego brak zainteresowania i burczy z dezaprobatą coś o „chamskich, małych kurwach”, po czym macha do barmana, by zamówić kolejnego szota. Louis wzdycha z ulgą i wyciąga szyję, próbując znaleźć jakiekolwiek ślady Zayna i Harry'ego. Tłum jest dziś szaleńczy, co nie pomaga Louisowi w poszukiwaniu. Obaj powiedzieli mu, by spotkał się z nimi wieczorem, więc jakim prawem mają czelność nie być w zasięgu jego wzroku? Wypręża się na czubkach palców, aby spojrzeć poza tłum, po czym wzdycha z rozczarowaniem; ale to nieistotne, ponieważ ma plan B.
No może jego plan B nie jest zbytnio planem, a bardziej miłym odwróceniem uwagi który pozwala mu zapomnieć o nudzie. Wraca do baru, ostrożnie unikając irytującego nieznajomego i prosi o dwa szoty ginu z górnej półki. Płaci, dając dobry napiwek i pochłania oba po sobie, przed wydaniem potężnego jęku obrzydzenia. Gin jest okropny ale i tak go uwielbia.
Kręcąc głową, idzie na parkiet i zaczyna ruszać się do muzyki, czekając, aż alkohol zacznie być odczuwalny. Musiał zadziałać szybciej niż zwykle, ponieważ gdy zauważa śliczną rudą dziewczynę, podskakuje do niej, cicho pytając, czy można tańczyć. Dziewczyna chętnie kiwa głową, więc zaczyna kręcić biodrami i ocierać się o nią, po czym jej znajomi otaczają ich, aby dołączyć do tańca.
Louis nie czuje pociągu do kobiet, ale dziewczyna najwyraźniej nie załapała wyznaczników „Jestem gejem”, bo zaczęła szeptać mu do ucha komplementy; mówiąc mu, jak gorąco wygląda. Dziwne jest otrzymywanie komplementów od kobiet, ale docenia to i tak. W rzeczywistości Louis ostatnio dostawał wiele pochwał i zaczyna zdawać sobie sprawę, że uwielbia na sobie uwagę. To wzmacnia jego ego za każdym razem, gdy dowiaduje się, że ktoś go chce. Ktoś poza Harrym. Śmiało można obwiniać to na jego dzieciństwo, na cokolwiek chcesz, ale prawda pozostaje ta sama. Cieszy go poczucie, że w końcu może być dumny ze swojego ciała, bez obawy, że jest niższy, grubszy lub brzydszy niż ktoś inny. Nie ma więcej porównań.
Więc teraz, gdy czuje się lepiej z powodu swojego płaskiego brzucha, pięknego tyłka i ogólnie samego siebie, miło jest słyszeć komplementy. Louis chce się przemienić, chce dowiedzieć się, kim jest, bez nacisku ojca i chce to zrobić teraz. Dlatego ma na sobie swoje obcisłe, szare dżinsy, dopasowaną do sylwetki białą koszulę z dekoltem w szpic i szelki. Musi przyznać, że jego krzywizny są czymś za co można umrzeć w tej chwili i nie może się doczekać, aż zobaczy, jak szczęka Harry'ego opada, a oczy mętnieją z pożądania, gdy zobaczy jego strój. - Miałem właśnie podejść i powiedzieć, jak dobrze wyglądasz, zanim zdałem sobie sprawę, że to ty…- Zayn szepcze mu do ucha, wyciągając go z myśli. Odwraca się i uśmiecha, nim nie przysuwa się do mężczyzny.
- Lepiej ręce przy sobie, panie Malik, nie chcemy, żeby nasz Haz był zazdrosny, prawda? - flirtuje w odpowiedzi. Zayn odchyla głowę do tyłu, wybuchając głośnym śmiechem, który zostaje zagłuszony przez rytm otaczającej ich muzyki.
- Zawsze jesteś taki bezczelny, po kłótni z Liamem?
Louis wystawia język jako odpowiedź.
- Dobra, nie chcę cię odciągać od nowych znajomych, ale Harry wysłał mnie, żebym cię poszukał. Szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać, aż zobaczę jaką cegłę wysra kiedy zobaczy cię w tych dżinsach
Louis musi powstrzymać pisk, grożący uwolnieniem się z jego ust po tym, jak duże dłonie uderzają i chwytają agresywnie za jego tyłek. Odwraca się i widzi nikogo innego jak zadowolonego z siebie Zayna, który ignoruje jego spojrzenie i zamiast tego chwyta go za łokieć, by odciągnąć go z parkietu
Manewrują przez tłum, Louis zostaje popychany po drodze i dochodzą do brązowych drzwi prowadzących do szeregu wind i schodów. Zayn wciska jakiś kod po lewej stronie wind i oboje czekają w milczeniu, aż drzwi się wreszcie otwierają. Następnie Zayn przyciska kartę, która zabiera ich na górę.
- Elegancko… - Louis mruczy do siebie, gdy drzwi się otwierają i prowadzą go do szeroko otwartej i masywnej przestrzeni. To jest jak najwyższej jakości sekcja V.I.P wypełniona marmurowymi podłogami, drzwiami na lewo i prawo, a także lobby pełnym ludzi.
Na wprost jest pięć dużych czerwonych aksamitnych kanap, które rozciągają się w poprzek pokoju. Wiadra szampana stoją na każdym małym szklanym stole, wiele półnagich kobiet kręci się w stanikach i seksownej koronkowej bieliźnie. Kobiety zezwalają mężczyznom na obmacywanie ich z własnej woli. Louis i Zayn wchodzą do dalszego pomieszczenia, i chłopak nagle czuje się nieswojo i nieśmiało, gdy skierowane są na niego intensywne spojrzenia - czuje się z jakiegoś powodu nieodpowiednio ubrany.
Słyszy różne szepty, dobre i złe, starając się zignorować jedną sekcję w tyle, gdzie zgromadziła się grupa ludzi, palących, pijących i biorących różne narkotyki, które są rozłożone na stole między nimi. Pokój jest wypełniony dymem, powolną muzyką i przyćmionym światłem. Słychać łomot z różnych otaczających go pomieszczeń i Louis nie musi zgadywać, co się tam dzieje.
Pęknięcie szkła przestrasza go, i odwraca się żeby zobaczyć, kto wydał hałas. Kiedy to robi, zauważa intensywne, ciemnozielone oczy wpatrujące się w niego z pustym wyrazem twarzy, który Louis nauczył się nie tylko kochać, ale też pragnąć. Harry się pojawił, a u jego stóp leży rozbita butelka. Louis unosi pytającą brew, gdy mężczyzna szybko się do niego zbliża, w wyniku czego Zayn robi kilka kroków w tył.
Następnie rzeczą z jakiej Louis zdaje sobie sprawę to bycie dociśniętym do ściany, usta atakujące jego własne, i dłonie chwytające go za tyłek. To na tyle dużo i tak szybko, że zmuszony jest zarzucić ramiona na szyję Harry'ego, owijając nogi wokół talii starszego mężczyzny. Louis jest tak nakręcony tym niedbałym, brutalnym i potrzebującym pocałunkiem, że nie tylko nie zauważa jak Harrym gryzie jego dolną wargę, ale także wszystkie oczy, które na niego patrzą. Tak szczerze to nie może ich winić; w zasadzie on i Harry ruchają się przed nimi. Nie, że Louisowi przeszkadza.
W tej chwili jedyną rzeczą, która obchodzi Louis, jest zdobycie więcej Harry'ego. Nos chłopaka zostaje zaatakowany przez wodę kolońską mężczyzny, zmieszaną z lekkim zapachem truskawki i dymu; kocha to. Wszystko, czego chce i czego potrzebuje, to Harry dalej wypychający swoje biodra w krocze Louisa tak jak teraz. Potrzebuje, aby Harry wciąż tworzył to słodkie tarcie, które sprawia, że mniejszy chłopak opiera głowę o ścianę; a oczy mu się wywracają do tyłu głowy.
Ostry kaszel i ciche mrukniecie „ludzie…” jest tym co wytrąca dwójkę z transu. Gdy szepty stają się głośniejsze, a spojrzenia coraz bardziej oczywiste, Louis szybko przypomina sobie, gdzie dokładnie jest i co on i Harry robią. Mężczyzna chrząka swoją dezaprobatę na zakłócenie. Louis czuje się niezwykle zadowolony z siebie, ponieważ wdrożył Harry'ego w stan „jaskiniowca”. W tym stanie Harry nie potrafi formułować słów, ponieważ jest tak zagubiony w Louisie, że wszystko, co może zrobić, to burkać i i używać wyrazu twarzy - to czyni Louisa bardzo dumnego.
Zayn wydaje się nie być pod wrażeniem i unosi obie brwi, rzucając Harry'emu ostre spojrzenie. Mężczyzna niechętnie upuszcza Louisa, ale wciąż owija silne ramię wokół jego talii na znak przywłaszczenia. Teraz, gdy Harry wrócił do normy, jedyne, co musi zrobić, to unieść jedną brew, i ludzie nagle przestają być zainteresowani Louisem, a zamiast tego udają, że nie istnieje. Kilka dziewcząt podbiega, by posprzątać kieliszek, a facet ubrany w obcisłe czarne spodnie pyta, czy Louis jest spragniony, lub głodny
Chłopak potrząsa głową i obdarza Harry'ego rozbawionym uśmiechem, ponieważ w sekrecie uwielbia to, jak duży jego chłopak ma wpływ na ludzi bez konieczności mówienia ani robienia czegokolwiek. Z jakiegoś powodu dzięki temu czuje się jakby miał jakąś władzę, wiedząc, że jego Harry może robić takie rzeczy i że zrobiłby dla niego wszystko. Ten sposób myślenia przypomina Louisowi, dlaczego w ogóle został zaproszony do klubu
- Chodź za mną Lou - Harry burczy mu do ucha. Louis zostaje przeprowadzony przez drewniane dębowe drzwi i siada na kolanach Harry'ego, gdy Zayn zamyka za nimi drzwi. Biuro jest przyzwoitej wielkości, zawiera szafkę na dokumenty, laptop i biurko. Są tu też krzesła, mnóstwo prezerwatyw, lubrykantów i inne pudełka oznaczone jako „zabawki i kostiumy”.
- Więc Lou to jest część mojej pracy - zaczyna Harry, pocierając kręgi na odsłoniętym brzuchu Louisa. Zayn nawet nie odwraca wzroku, a Louis czuje głęboko, że Harry żywi się wiedzą, że inni ludzie chcą jego chłopaka tak samo jak on, ale nie mogą go mieć.
- Na to wygląda. Jak to wszystko działa? - Pytanie zostało zadane. Teraz, gdy to oficjalnie wyszło na jaw, Harry nie ma innego wyjścia, jak tylko odpowiedzieć.
- To jest klubowa sekcja V.I.P. Jest bardzo ekskluzywna i prywatna. Moi klienci płacą 4000 funtów za dostęp, na dwie noce, a w cenę wliczony jest seksowny personel, który na nich czeka, napoje i muzyka; nie wspominając o dobrej zabawie. - Harry przestaje mówić, aby Louis mógł przetworzyć te informacje.
- I jak w każdym klubie, jeśli ludzie znajdą kogoś, z kim chcą uprawiać seks, to kim jesteśmy by ich powstrzymać? Zamiast tego oferujemy darmowe prezerwatywy, lubrykanty i zabawki, do różnorodnych fetyszy, wraz z pokojem, w którym mogą się zabawić w prywatności zamiast szybkiego pieprzenia w toalecie. - Zayn kończy za zielonookiego mężczyznę. Louis kiwa głową, rozumiejąc, do czego zmierzają.
- Więc to co robisz, jest całkiem legalne nie? Ludzie płacą za V.I.P'y cały czas i codziennie uprawiają seks z nieznajomymi. Jesteś całkiem sprytny, Harry. - Louis uśmiecha się do swojego chłopaka.
- No cóż, dziękuję Lou, wszystkie dziewczyny i chłopaki, którzy dla mnie pracują, otrzymują bardzo dobre wynagrodzenie. Zayn i ja zwykle jesteśmy tu po to, aby upewnić się, że ci najbardziej pijani i brutalni nikogo nie skrzywdzą. Dlatego czasami, kiedy muszę zniknąć, dzieje się tak, ponieważ klient jest zbyt lekceważący lub agresywny, w czasie gdy nie powinni. Harry wyjaśnia, a Louis ponownie kiwa głową, nie wiedząc, co powiedzieć.
- Więc to tak jest w każdym klubie czy….
- Nie, mamy pewne role menedżerskie w różnych klubach i pracujemy poza nimi. Nigdy w hotelach i nigdy z nieznajomymi, którzy nie mogą zapłacić za V.I.P. - Zayn stwierdza, i Louis teraz wie, skąd Harry ma tyle kontaktów - codziennie spotyka bogatych ludzi.
- To tylko część tego, co robisz tak? W sensie, jest tego więcej? - Louis zastanawia się z wahaniem i nie zauważa spojrzenia niepokoju które Zayn wysyła do Harry'ego.
- Będę z tobą szczery Lou, nie, to nie wszystko, co robię, ale proszę, nie pytaj mnie, o więcej, bo nie chcę cię okłamywać; ale nie możesz jeszcze poznać mnie z tej drugiej strony. - Harry odpowiada szczerze. - Więc błagam, nie pytaj. Jeszcze nie.
- Dobrze Harry, nie będę, ufam ci.
Harry mruczy 'dziękuje' Louisowi, nim wstaje i prowadzi chłopaka do drzwi.
- Boże Lou te spodnie to moja nowa ulubiona rzecz. Potrzebuję odwrócenia uwagi, bo inaczej wypieprzę cię przed wszystkimi i nawet się nie przejmę - Penis Louisa drga na samą myśl. - Może dziś się po prostu zabawimy co? Nie martwmy się o nic poza życiem chwilą.
Brzmi jak plan.
∞
Louis znajduje się teraz z kołdrą nad głową, próbując zablokować otaczający go świat, gdy wspomnienia ostatniej nocy wypełniają jego mózg. Pamięta klub, zobaczenie czym zajmuje się Harry, i nagle dużo wódki i szampana.
Pamięta, jak dziesiątka ludzi siedziała w kręgu z huczną muzyką, kolorowe światła migały, połykano pigułki, palono bongi, wszyscy się obmacywali, śmiali się i było fajnie. Louis nie miał wtedy zmartwień, nie miał obaw, a jego umysł był pusty po raz pierwszy od dłuższego czasu. Ostatnia noc była naprawdę tym, czego Louis potrzebował. W końcu wymyślił, jak zniknąć przed myślami swojego umysłu i potajemnie pragnie dzisiaj zrobić to wszystko jeszcze raz.
Problem polega na tym, że ma takiego kaca, ze znowu nie chce iść na zajęcia. Niewielka część jego nie dba o opuszczone lekcje, jeśli tylko będzie mógł znowu wyjść ze swoim Harrym i po prostu żyć chwilą. Niejasno pamięta, jak próbował być striptizerem i dawał Harry'emu prawie nagi lap dance o 3 nad ranem przed wszystkimi, bez jakiegokolwiek przejęcia. Błyski dumnego uśmiechu Harry'ego pojawiają się w jego bolącej głowie, podobnie jak słowa „Tak bardzo cię kocham Lou”.
Jeśli to właśnie daje jego Harry'emu szczęście, i jeśli to sprawia, że Louis zapomina o wszystkim, to właśnie tym Louis musi być. Ale nie wszystkim się to podoba i, co dziwne, to nie Stan, ale Liam, który wciąż nie jest pod wrażeniem zachowania Louisa.
Liam: jest wpół do czwartej i znów opuściłeś zajęcia. Równie dobrze możesz to rzucić i uszczęśliwić mamusię i tatusia, póki jeszcze możesz.
Louis ignoruje chamską wiadomość Liama i mruczy „jeb się” w poduszkę, nie chcąc stawić czoła dniu. Zamiast tego prosi, aby jego pulsująca głowa przestała łomotać. Dobra wiadomość jest taka, że nie wymiotuje, ale złą wiadomością jest to, że ma kaca z piekła rodem i wkrótce zdaje sobie sprawę, że może szampan wcale nie jest jego ulubionym napojem. Z drugiej strony może to sześć szotów i przeróżne pigułki, które wziął, pozostawiły go w tym stanie.
- Obudź się. - Miękki, chrapliwy głos szepcze mu do ucha, i Louis natychmiast wie, że jego Hazza przyszedł go obudzić
Ale Louis nie chce wstawać z łóżka, więc unosi słabe ramię, na tyle by Harry załapał wskazówkę i wślizgnął się pod kołdrę, aby przytulić się do małego chłopca w ramionach.
- Zrobiłem ci jedzenie na kaca, czyli cheeseburgera i frytki. Wyszedłem nawet po czekoladę - Harry całuje szyję Louisa, na nowo dociskając usta do wszystkich malinek, które zostawił zeszłej nocy.
- Chcę jeszcze z tobą poleżeć trochę -. Louis błaga i Harry ulega. Około siedemnastej Louis w końcu wytacza się - tak, wytacza się - z łóżka, ignorując śmiech Harry'ego. Teraz czołga się do łazienki po drugiej stronie korytarza. Wydusza słabe „odpieprz się” do roześmianego Zayna, nim nie zamyka za sobą drzwi, aby wziąć prysznic.
Prysznic to proces - delikatnie mówiąc. Louis musi zmusić się do wstania, bo inaczej byłby skazany na utonięcie w pieprzonej wannie, ale kiedy to robi, i gorąca woda uderza w jego skórę, jest od razu bardziej zrelaksowany. Ignoruje obleśny posmak w ustach i wykorzystuje całą resztę szamponu Harry'ego, do umycia włosów chyba z trzy razy. Używa również jego płynu do mycia ciała, ale nie potrafi nie kochać faktu, że jest teraz pochłonięty zapachem Harry'ego.
Prysznic w końcu się skończył, jego zęby w końcu są wyszczotkowane, a ubrania wreszcie założone, więc teraz może iść do kuchni i zjeść to, co Harry przygotował. Jedzenie jest nadal ciepłe, co oznacza, że podczas przebierania się Harry włożył je do mikrofalówki i coś trzepocze w brzuchu Louisa na ten miły gest.
Teraz jest wpół do szóstej, i Louis jest wtulony pod pachą Harry'ego, oglądając teleturniej z Zaynem piszącym na telefonie obok nich, gdy telefon Louisa powiadamia go o SMS-ie. Nawet się nie dziwi, jak Harry bierze od niego urządzenie i czyta głośno wiadomość dla Louisa.
Stan: LuLu musimy porozmawiać !!!! Wróć jak najszybciej do mieszkania, proszę?
Louis wzdycha pokonany, wiedząc, że Stan się nie podda, dopóki chłopak nie będzie bezpiecznie w domu. Jest wdzięczny za reakcję Harry'ego: - Chodź, zabiorę cię.
Jazda jest cicha, ale w ten miły sposób, ponieważ trzymają się za ręce przez całą drogę. Dalej to robią nawet po usiądnięciu na kanapie przed zmartwionym Stanem.
- Lou, dlaczego nie chodzisz na zajęcia? - Stan rozpoczyna rozmowę pytaniem, a Louis jęczy wewnętrznie - pierdolony Liam. - Nawet nie wiedziałem, że je miałeś.
- Po prostu, nie wiem. Nie widzę już sensu. - Louis szczerze nie wie, jak odpowiedzieć; to nie tak, że nie zda. Po prostu w jego aktualnej codzienności studia po prostu nie wydają się już tak ważne. Nie chce spędzać całego czasu na uczeniu się czegoś, co nawet nie jest dla niego interesujące.
- Porozmawiaj ze mną Lou, co masz na myśli, że nie widzisz już sensu? Czy chodzi o to, co się stało? - Stan mówi cicho i wygląda na tak wystraszonego. Louis wzdycha i przesuwa dłonią po twarzy, po czym upuszcza ją na bok. Docenia Harry'ego pocierającego kciukiem kręgi po grzbiecie jego dłoni.
- Czuję się zagubiony, Stan, jakbym nie wiedział, kim jestem, co chcę robić ani kim chcę być. Mam 18 lat; mam trudności z wybraniem własnej bielizny, więc skąd mam wiedzieć, co chcę robić w życiu? To po prostu takie nieracjonalne. Nie wiem, co mnie uszczęśliwia, oprócz ciebie i Harry'ego, i po prostu… jestem zmęczony zawodzeniem ludzi. - Louis wyznaje ostatnią część cicho, nie mogąc spotkać żadnego spojrzenia
Jego głowa jest gwałtownie szarpnięta, Harry ma jego szczękę w swoich dużych dłoniach, a jego oczy są przez chwilę ciemnozielone.
- Lou, dlaczego mi nie powiedziałeś, że tak się czujesz? Ani Stanowi? Boże, jesteś kurwa fantastyczny i nigdy mnie nie zawiedziesz, przenigdy. Jesteś zabawny, sarkastyczny, seksowny, bystry, uroczy i mój… Uwielbiam w tobie wszystko, mój idealny mały chłopiec. - Harry mówi, nie pozwalając Louisowi opuścić wzroku. Louis zaczyna lekko drgać pod jego intensywnym spojrzeniem. Na szczęście dla niego, Stan odwraca uwagę mężczyzny.
- To musi chodzić o twojego ojca, prawda?
Louis odwraca wzrok.
- Spójrz. Twój tata cię kocha, dlatego chce, żebyś przejął jego firmę, a po prostu boli go że nie chcesz być częścią tego, co zbudował, rozumiesz? A to że jesteś gejem, sprawia, że boi się, że po śmierci nie będzie miał już dziedzictwa i to go boli. Nie szukam dla niego wymówek, ale on nie wie, jak to wyrazić. Nie pozwól, by jego własna ignorancja sprawiła, że będziesz czuł się tak nie inaczej, ponieważ zawsze będę tutaj i zawsze będę cię kochać.
Louis kiwa głową, ale nadal nie podnosi wzroku, starając się nie rozpłakać. To dla niego zbyt intensywne.
- Potrzebuję tylko czasu, aby wszystko zrozumieć, - ciche „i zapomnieć” pozostaje niewypowiedziane ale obydwoje mężczyzn i tak kiwa głową ze zrozumieniem. Podczas gdy Stan i Harry czują, jakby zrobili krok do przodu, coś głęboko w Louisie sprawia, że czuje się, jakby zrobił dwa kroki do tyłu i po prostu nie może pozbyć się tego uczucia.
Rodzice wypominali mu jego wady bez przerwy. Jak ma teraz ignorować wszystkie wątpliwości, które zostały w nim wpojone przez całe życie?
- Zostańmy tu dzisiaj, kochanie, byś mógł spędzić czas ze Stanem.
Louis kiwa głową, a Stan uśmiecha się szeroko, twierdząc, że zamówi wszystkie ulubione potrawy Louisa, aby mogli nażreć się przed długą listą filmów. Jest fajnie, ale jedyne na czym może się skupić to poczucie żalu, myśląc o tym jak jego ojciec naprawdę musi cierpieć, czego nigdy bnie zauważył. Jak może być tak samolubny?
∞
Louis uczęszcza na zajęcia przez resztę tygodnia. Chodzi do pracy Harry'ego, odrabia porządnie lekcje, a nawet udaje mu się zmieścić seks w biurze przynajmniej raz dziennie. Pod końca tygodnia Louis jest niezwykle zajęty pracą, Liam znowu z nim rozmawia, i nie może chodzić prawdopodobnie przez swój wiecznie obolały tyłek. Harry bez przerwy się pyszni, a Louis wciąż jest zaniepokojony swoim ojcem
Więc w końcu się decyduje, używając telefonu Harry'ego, dzwoni do swojego ojca i wzdycha dość dramatycznie, gdy Mark odbiera.
- Halo, Tomlinson z tej strony – odpowiada, czekając na odpowiedź
Louis wzdycha przed wydukaniem. - Cz-cześć tato
- Louis? Czemu dzwonisz? Czego potrzebujesz?
Chłopak słyszy, że jego ojciec jest nadal zły na to, jak wszystko się potoczyło, i nie obwinia go.
- Chcę tylko powiedzieć, że przepraszam - wyrzuca słowa, ale wciąż są one silne, ponieważ pozostawiają Marka oniemiałego. - Ty... Co?
- Rozmawiałem ze Stanem i po prostu nigdy nie zdawałem sobie sprawy, jak wiele firma dla ciebie znaczy, tato. To coś więcej niż biznes, to twoja spuścizna. To twoje pierwsze dziecko i po prostu chcesz, aby było to czymś, co przetrwa w rodzinie przez długi czas. Chcesz, żeby to było czymś, co nasze wnuki będą mogły pewnego dnia dalej prowadzić, a ja nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nigdy nie zastanawiałem się ile to by dla ciebie znaczyło, gdyby twój jedyny syn prowadził z tobą firmę. Ile to by znaczyło, gdybym nosił twoje nazwisko, założył własną rodzinę i kontynuował twoje dziedzictwo. Po prostu myślałem, że naciskałeś na mnie, bo mnie nienawidzisz. - Louis nie może nic więcej powiedzieć; jego ojciec jest zdecydowanie zbyt cicho.
- Boże, nigdy nie mógłbym cię nienawidzić, Louis. Chcę cię tylko uczynić twardym, zanim świat to zrobi za mnie. Jesteś wrażliwym dzieciakiem Lou. Nie myśl, że nie zauważałem, jak płakałeś, bawiąc się z dziećmi sąsiadów, albo jak odmawiałeś jedzenia w wieczorami. Zawsze miałeś naprawdę dziewczęce cechy synu, a będąc w mediach, chciałem cię tylko przygotować na to, co kiedyś ludzie ci powiedzą lub zrobią. Nawet jeśli byś mnie znienawidził, zawsze racjonowałem, że przynajmniej będziesz przygotowany, rozumiesz? - Jego ojciec przyznaje. - Do tego, Nie nienawidzę tego, że jesteś gejem; Nie dbam o takie rzeczy, ale media tak. Mogłem przez to stracić interes, ale potem przypomniałem sobie, że jesteś moim synem i kocham cię bez względu na wszystko. Po prostu nie wiem, jak okazywać uczucia, więc zamiast tego wywierałem na ciebie presje. Abyś był lepszy bo wiem, że z tobą wszystko jest możliwe i zawsze chciałem, abyś zobaczył to w sobie. Abyś zobaczył, jak wspaniały jesteś. Przykro mi, że jestem gównianym ojcem, synu. Przepraszam, że pozwalałem ci tak się czuć przez te wszystkie lata, i że ani razu nie wypowiedziałem tych dwóch słów które każdy ojciec mówi synowi… Kocham cię.
Te słowa powodują, że Louisa ściska serce, a łzy spływają mu po twarzy. Jego ojciec nigdy wcześniej nie powiedział mu, że go kocha. To trochę tak jakby jakaś bariera między nimi została przełamana.
- Ja też cię kocham, tato, może kiedyś spróbujesz wpaść do nas? - Louis oferuje.
- Na pewno, brzmi świetnie, synu, możemy pójść na golfa, cokolwiek, co cię uszczęśliwi. Mogę znów przyprowadzić Luke'a, a może zaprosisz Stana, i spędzimy razem cały dzień? - Jego ojciec brzmi na pełnego nadziei, i Louis lgnie do myśli, że on i jego ojciec może będą mogli mieć prawdziwą relację. Jest szczęśliwy, chociaż raz. Pogodził się z ojcem i wszystko będzie dobrze.
Szkoda tylko, że Louis widzi w ludziach dobro, pomimo ich wielu wad, ponieważ może gdyby zaczął mieć wątpliwości, to zmartwiłby się tym, że jego ojciec chce zaprosić Luke'a. Może gdyby Louis wsłuchał się choć trochę bardziej, zauważyłby, że ojciec próbuje powstrzymać śmiech, a nie łzy.
W ciągu kilku następnych dni Louis będzie sobie żył, myśląc, że jego ojciec naprawdę go kocha i stara się go tylko chronić. Nie ma pojęcia, że nie ma nic dalszego od prawdy. Nie ma pojęcia, że jego ojciec planuje wykorzystać niewinność Louisa przeciwko niemu, aby uzyskać to, czego teraz chce, czyli by jego firma dokonała fuzji stulecia, z wykorzystaniem do tego swojego własnego syna. Przynajmniej będzie próbował, chyba że Harry stanie mu na drodze.
________ Rozdział 9 ✈










