Hasta la próxima vez mi viejo karma. De andar topándome con desafíos
LDPA

seen from Hong Kong SAR China

seen from United States

seen from Hong Kong SAR China
seen from India
seen from Hong Kong SAR China

seen from Malaysia
seen from United States

seen from United States
seen from Russia

seen from Hong Kong SAR China

seen from United States
seen from China
seen from China
seen from United States

seen from United States
seen from China
seen from United States

seen from Netherlands

seen from Netherlands
seen from Germany
Hasta la próxima vez mi viejo karma. De andar topándome con desafíos
LDPA
[LDPA13] CHALLENGE LIVRA’DEUX POUR PAL ADDICT
Le 13 mai 2015
Pour cette nouvelle édition du challenge LDPA, je retrouve ma binôme et amie Ingrid du blog Histoire du soir.
Le principe :
En binôme, chacun choisit dans la PAL de l’autre, trois livres :
– qu’il a lus et aimerait faire découvrir à son partenaire – dont il aimerait avoir l’avis d’un ami – des titres qui vous interpellent pour leur résumé…
Sur ces trois livres, vous en choisissez…
View On WordPress
[LDPA12] CHALLENGE LIVRA'DEUX POUR PAL ADDICT
Le 4 février 2015
Synopsis :
Je suis ravie de participer à cette nouvelle édition du challenge avec quelqu’un qui compte énormément pour moi, Ingrid, du blog Histoire du soir.
Le principe :
En binôme, chacun choisit dans la PAL de l’autre, trois livres :
– qu’il a lus et aimerait faire découvrir à son partenaire – dont il aimerait avoir l’avis d’un ami – des titres qui vous interpellent pour leur…
View On WordPress
Y lo peor es que no t das cuenta
Islam: Fakty i mity. Część XXII. Niezdobyty Afganistan
Współczesna historia Afganistanu to trwający ponad sto lat okres konfliktów zbrojnych, których przebieg w drugiej połowie XX w. i skutki w XXI w. zaangażowały nie tylko siły zbrojne najbliższych sąsiadów Afganistanu, ale i żołnierzy oraz służby wywiadowcze państw, których obywatele często nie potrafią nawet wskazać gdzie na mapie położony jest to górzyste państwo.
W 1907 r. Wielka Brytania i Rosja zawarły porozumienie gwarantujące niepodległość Afganistanu, z zastrzeżeniem brytyjskiej kontroli nad afgańską polityką zagraniczną. W czasie I wojny światowej Afganistan zachował neutralność. W rok po jej zakończeniu Afganistan najechał Indie. Wojna zakończyła się uniezależnieniem Afganistanu od brytyjskiego nadzoru nad polityką zagraniczną. Podobnie jak w czasie poprzedniej wojny również podczas II wojny światowej Afganistan zachował neutralność. W 1946 r. Afganistan został członkiem ONZ. W 1964 r. proklamowana została nowa konstytucja, zgodnie z którą Afganistan stał się odtąd monarchią konstytucyjną. W 1965 r. odbyły się pierwsze wolne wybory do parlamentu afgańskiego. Dotkliwa susza z lat 1970-1973, której następstwem była śmierć około 80.000 ludzi, a także eskalacja niepokojów i protestów społecznych inspirowanych przez wywiad radziecki i przez Ludowo-Demokratyczną Partię Afganistanu LDPA (socjalistyczną, lewicową, radykalną i opozycyjna wobec monarchicznego rządu partię polityczną założoną 1 stycznia 1965 r. przez komunistów afgańskich), doprowadziły do zamachu stanu i obalenia 17 lipca 1973 r. nieobecnego w kraju króla Zahir Szaha przez jego szwagra, generała Mohammada Daud Chana mającego duże poparcie bardziej radykalnych oficerów i części kierownictwa LDPA wchodzącego w skład frakcji LDPA o umiarkowanym charakterze „Parczam” (Sztandar). Po obaleniu króla proklamowano republikę, której prezydentem został Mohammad Daud Chan. W skład rządu Mohammada Dauda weszło początkowo aż 7 ministrów należących do frakcji Parczam. W 1975 r. doszło do nieoczekiwanego zwrotu w polityce afgańskiej i odsunięcia komunistów od rzeczywistego wpływu na politykę międzynarodową państwa. Mohammad Daud zaczął zawierać umowy gospodarcze także z państwami zachodnimi, Iranem oraz z Indiami. Do późnych lat 70-ych Afganistan zachowywał neutralność w zimnej wojnie, przyjmując pomoc z obu stron. Pomimo, iż współpraca z ZSRR trwała nadal, istniała istotna rozbieżność między Kabulem, a Moskwą co do kształtu tej współpracy i wpływu ZSRR na Afganistan. Była to główna przyczyna kolejnego zamachu stanu (nazywanego też rewolucją kwietniową lub rewolucją sauryjską) dokonanego 27 kwietnia 1978 r. W jego wyniku Mohammad Daud został obalony. Nie chcąc się poddać prezydent zginął wraz z całą rodziną w szturmie na pałac prezydencki. 30 kwietnia 1978 r. utworzono oficjalnie Demokratyczną Republikę Afganistanu - na czele utworzonego tego samego dnia rządu stanął Nur Mohammed Taraki, polityk komunistyczny wywodzący się radykalnej frakcji LDPA „Chalk” (Lud). Od 1978 r. komunistyczny rząd prowadził politykę ścisłego sojuszu ze Związkiem Radzieckim, który jako pierwszy uznał nowe władze podpisując dwustronny układ o współpracy i wzajemnej pomocy. Nur Mohammed Taraki ogłosił jednocześnie wdrożenie programu radykalnych zmian społecznych, które w rezultacie miały doprowadzić do przeobrażenia struktury społecznej i gospodarki Afganistanu. Priorytetem stała się forsowna industrializacja i laicyzacja bez uwzględniania tradycji i afgańskich uwarunkowań społeczno-gospodarczych. Mimo, iż zlikwidowano zadłużenie gospodarstw wiejskich, obciążenie hipotek gruntowych i wprowadzono obowiązek edukacji dla dzieci, zastosowano jednocześnie masowy terror polityczny i agresywną kampanię antyreligijną. Wymierzony w przywódców religijnych terror przejawiał się m.in. publicznym paleniem Koranu, zabójstwami islamskich duchownych oraz eksterminacją całych klanów głównie reprezentujących odłam szyicki. Ustanowiono także zakaz praktyk religijnych wszystkich wyznań. Represje afgańskich komunistów wywoływały społeczny sprzeciw, który w marcu 1979 r. przerodził się w antykomunistyczną rebelię o charakterze ogólnokrajowym z islamem jako głównym czynnikiem jednoczącym. Impulsem do zbrojnego powstania była masakra w wiosce Kerala, w której afgańska armia zabiła 1.700 mieszkańców - całą ludność rozstrzelano, a następnie ludzkie ciała zepchnięto spychaczami do dołów i zagrzebano. W krótkim czasie rebelianci dowodzeni przez Ismaela Chana (byłego oficera rządowej armii afgańskiej) opanowali miasto Herat, zabijając około 30 cywilnych i wojskowych doradców radzieckich (w tym lekarzy, pielęgniarki, inżynierów i mechaników) wraz z rodzinami, członków i sympatyków LDPA oraz wszystkich ubranych w europejskie stroje, pozbawiając komunistyczny rząd wpływu na sytuację w regionie. Nur Mohammed Taraki i komuniści afgańscy wystąpili do ZSRR o udzielenie realnego wsparcia, gdyż sytuacja wymykała się spod kontroli. W marcu 1979 r. sowieckie MiG-i dokonały nalotu bombowego na miasto Herat, powodując śmierć od 5 do 25 tysięcy ludzi. Następnie do miasta wkroczyła armia afgańska dokonując dalszych aresztowań i zabójstw przeciwników politycznych. Atak na Herat nie przyniósł jednak oczekiwanych rezultatów, powodując jedynie eskalację konfliktu - miesiąc później rząd afgański ponownie zmuszony był prosić ZSRR o wsparcie wojskowe. Do grudnia 1979 r. takich próśb było około 20. W odpowiedzi ZSRR dostarczył armii afgańskiej duże ilości sprzętu wojskowego o wartości 53 milionów rubli, w tym 140 dział i moździerzy, 90 pojazdów opancerzonych, 48.000 sztuk broni palnej, 1.000 granatników i 680 bomb lotniczych, a także 100 pojemników napalmu i 150 skrzyń mniejszych bomb. Odmówiono stronie afgańskiej dostarczenia broni chemicznej i helikopterów. Po otrzymaniu radzieckiego wsparcia (także w postaci około 5.000 doradców wojskowych), komunistyczny reżym afgański postanowił ostatecznie zlikwidować opozycję. Ocenia się, iż wskutek eksterminacji całych wiosek, tortur i zsyłek do obozów koncentracyjnych (m.in. do kompleksu więziennego Pule Charkhi we wschodniej części Kabulu) śmierć poniosło blisko 100.000 osób, a 500.000 Afgańczyków udało się na emigrację do krajów ościennych. Zniszczono właściwie całą elitę intelektualną kraju - nauczycieli, poetów, pisarzy i duchownych wysyłano na śmierć bez sądu, często tylko na podstawie decyzji oficera KAM (Afgańska Tajna Policja, w 1980 r. przekształcona w KHAD - Khadamat-e Etela'at-e Dawlati, do maja 1986 r. jej dyrektorem był Mohammad Nadżibullah, późniejszy prezydent Afganistanu). W tym samym czasie doszło do rozgrywek wewnątrz afgańskiej partii komunistycznej LDPA; radykalne skrzydło Chalk całkowicie zdominowało umiarkowany Parczam, którego członków wysłano jako ambasadorów do państw bloku wschodniego - Babrak Karmal został zmuszony do wyjazdu do Czechosłowacji. 10 września 1979 r. nowym przywódcą LDPA i kraju został Hafizullah Amin. W kilka dni później doszło na jego polecenie do fizycznej likwidacji wewnątrzpartyjnej opozycji - w tym dotychczasowego premiera Afganistanu, Nur Mohammada Tarakiego, który zginął 14 września 1979 r. po przylocie z Moskwy. Narastający terror osiągnął swoje apogeum dnia 15 sierpnia 1979 r., kiedy KAM dokonała masakry 300 Hazarów podejrzanych o sprzyjanie rebeliantom (Hazarowie to lud częściowo pochodzenia mongolskiego zamieszkujący Hazaradżat w środkowym Afganistanie; liczy około 5 mln. osób, to jest około 18% ludności Afganistanu; posługuje się językiem hazarskim, należącym do irańskiej grupy językowej; wyznaje islam w nurcie szyickimi). 150 żywych Hazarów pogrzebano w ziemi, a resztę oblano benzyną i spalono w więzieniu Pule Charkhi. Zdarzenie to, wraz z innymi bezprzykładnymi aktami bestialstwa spowodowało wybuch wojny domowej w Afganistanie. Mimo istotnego wsparcia radzieckiego i przewagi militarnej, rząd Amina nie był w stanie pokonać partyzantów. Doprowadziło to do rozpoczęcia radzieckiej interwencji w Afganistanie, która trwała od 25 grudnia 1979 r. do 15 lutego 1989 r. Pierwsze działania miały miejsce w nocy z 24 na 25 grudnia 1979 r., kiedy radzieckie wojska powietrznodesantowe opanowały strategiczne lotniska w Kabulu i Bagramie. 26 grudnia w okolicach miast Termez i Kuszka 2 dywizje 40 Armii (specjalnie utworzonej do inwazji na Afganistan) przekroczyły granicę afgańsko-radziecką, kierując się w stronę Kabulu oraz poprzez Herat do Kandaharu. 27 grudnia 1979 r. rozpoczęła się operacja „Sztorm-333”, mająca na celu zlikwidowanie Hafizullaha Amina (którego KGB podejrzewało o działalność agenturalną na rzecz CIA, politykę antyradziecką oraz poglądy maoistyczne). Komandosi z grupy Alfa, pod dowództwem pułkownika Bojarinowa, wylądowali na lotnisku w Kabulu i zaatakowali pałac prezydencki - Amin został zastrzelony, a jego następcą został cieszący się zaufaniem radzieckich decydentów długoletni współpracownik KGB Babrak Karmal. W akcji zginął dowódca komandosów, pułkownik Bojarinow, zastrzelony przez pomyłkę przez własnych żołnierzy (dla mistyfikacji radzieccy żołnierze zostali przebrani w mundury afgańskiej armii). Wkraczające oddziały armii radzieckiej, przybyłe na pomoc afgańskiemu reżymowi komunistycznemu, który mimo istotnego finansowego i wojskowego wsparcia ZSRR nie był w stanie pokonać partyzantów, napotkały na zbrojny opór antyrządowych oddziałów bojowników islamskich - mudżahedinów (w tłumaczeniu „świętych wojowników”). Określenia tego w kulturze muzułmańskiej używa się w odniesieniu do mężczyzn uczestniczących w ruchu religijnym, społecznym lub wyzwoleńczym w kraju muzułmańskim lub zamieszkanych przez muzułmanów. Zwani bojownikami, mudżahedini w wielu państwach prowadzą walkę partyzancką przeciwko okupantom lub przeciwko nieakceptowanej władzy. Afgańscy mudżahedini to różne zbrojne grupy opozycyjne odwołujące się do radykalnego islamu, które od lat 70-tych XX w. zwalczały świeckie i reformatorskie rządy wspierane przez ZSRR. Po komunistycznym zamachu stanu w 1978 r. mudżahedini zaktywizowali swoją działalność. W tym też czasie otrzymali wsparcie ze strony CIA. Podczas radzieckiej interwencji w Afganistanie (lata 1979-1989) walczyli z Armią Czerwoną wspierającą afgański rząd komunistyczny. Stany Zjednoczone wspólnie z rządami Pakistanu, Arabii Saudyjskiej, Izraela i Egiptu dostarczały mudżahedinom środki niezbędne do prowadzenia walki, głównie broń i amunicję oraz lekarstwa i środki opatrunkowe. Pomoc była przekazywana głównie za pośrednictwem pakistańskiego wywiadu Inter-Services Intelligence (ISI). Po radzieckiej inwazji doszło do ukształtowania się siedmiu głównych stronnictw polityczno-militarnych (ogólna liczba ugrupowań mudżahedinów w czasie tej wojny sięgała 50). Wszystkie bazowały doktrynalnie na islamie, z czego trzy były tradycjonalistyczne i monarchistyczne, a cztery fundamentalistyczne i republikańskie. W 1985 r. tych siedem ugrupowań powołało w Peszawarze koalicję pod nazwą Islamski Sojusz Mudżahedinów Afgańskich („Sojusz Siedmiu”). Mudżahedini byli jedną z formacji wspieranych w ramach tzw. doktryny Reagana. Prezydent USA nazywał ich „bojownikami o wolność”. Przez żołnierzy radzieckich byli nazywani „duszmenami”, „duchami” lub pejoratywnie „małpami”. Mudżahedinów w Afganistanie obok USA wspierały m.in. także Wielka Brytania, Pakistan, Arabia Saudyjska, Iran oraz Chiny. Całkowicie odrębną organizacją są tzw. „Irańscy mudżahedini”. Organizacja Bojowników Ludu (po zmianie nazwy „Ludowi Mudżahedini”) stanowią jedną z grup opozycyjnych zarówno przed rewolucją islamską w czasach monarchii Pahlawich, jak i po rewolucji, za rządów ajatollahów. Ich nietypowa ideologia przechodziła kilka przemian. W związku z połączeniem swoistej interpretacji islamu i eksperymentów z filozofią marksizmu oraz świeckiego nacjonalizmu organizacja deklaruje się jako islamska i socjalistyczna. Początkowo była ruchem świeckim, reformistycznym, a nie rewolucyjnym. Pod wpływem idei opozycyjnego intelektualisty Ali Szariatiego irańscy mudżahedini przyjęli doktrynę „rewolucyjnego szyizmu”. Na początku lat 70-tych XX w., na fali popularności idei lewicowych, wzbogacili swoją ideologię o elementy marksizmu. Ich pierwszą akcją było podłożenie w 1971 r. bomby pod elektrownię w Teheranie i nieudana próba porwania samolotu w proteście przeciwko wystawnym obchodom 2.500-lecia irańskiej monarchii. W latach 70-tych mudżahedini ludowi atakowali obiekty kojarzone z reżymem szacha takie jak posterunki policji oraz dokonywali zamachów na zachodnich doradców wojskowych i cywilnych. Tajna policja SAVAK wyjątkowo brutalnie postępowała z zatrzymanymi członkami organizacji. W listopadzie 1979 r. mudżahedini ludowi brali udział w ataku na ambasadę USA w Teheranie. Po rewolucji islamskiej przeszli do opozycji organizując ataki terrorystyczne przeciwko nowej władzy. W odpowiedzi reżym Chomeiniego zwalczał organizację surowymi represjami nie cofając się przed doraźnymi egzekucjami. W 2009 r. szefowie dyplomacji Unii Europejskiej postanowili usunąć mudżahedinów ludowych z listy ugrupowań terrorystycznych. Liczne grupy popierające rewolucję Chomeiniego (m.in. irański odpowiednik popularnych w Egipcie Braci Muzułmańskich) powołały także organizację o nazwie Mudżahedini Rewolucji Islamskiej.
Dziewięcioletni okres walk wojsk ZSRR w Afganistanie można podzielić na trzy okresy - w latach 1979-1982 następowało zajmowanie Afganistanu przez wojska radzieckie - na początku 1980 r. ich liczba wynosiła kilkadziesiąt tysięcy, w późniejszym okresie osiągając poziom prawie 109.000 żołnierzy. Rozlokowanie sił radzieckich podczas inwazji skoncentrowane było głównie wzdłuż granicy oraz sieci dróg zbudowanych przez Rosjan jeszcze w latach 70-tych. Także w strategicznych miastach, takich jak Kandahar i Herat oraz w kluczowej dla komunikacji dolinie Panczsziru, leżącej w północno-wschodniej części Afganistanu. W strefie zainteresowania ZSRR znajdowały także tereny obejmujące bogate złoża gazu oraz innych bogactw naturalnych, których produkcję w okresie radzieckiej okupacji przeznaczano dla Związku Radzieckiego. Docelowo armia radziecka kontrolowała zaledwie 20% terytorium Afganistanu. Faza druga przypadała na lata 1982-1986 i jest to najcięższy okres walk, praktycznie wojny totalnej, cechujący się zastosowaniem przez wojska radzieckie wszelkiej możliwej broni łącznie z napalmem i fosforem oraz mikrotoksynami rozpylanymi z samolotów i helikopterów. Używano także broni ciężkiej; czołgi, działa dużego kalibru i helikoptery (głównie Mi-24). W okresie tym zrzucono z samolotów około 20 mln. min przeciwpiechotnych, także na tereny rolnicze, tak aby uniemożliwić rolnikom uprawę ziemi (w tym celu również zatruwano masowo ujęcia wody na terenach wiejskich) oraz miny PFM-1 (miny przeciwpiechotne, które z uwagi na atrakcyjne kolory i kształt przypominający zabawki przyciągały uwagę dzieci, w większości przypadków powodując trwałe kalectwo lub niejednokrotnie śmierć). Mimo zastosowanego arsenału środków wojennych oraz prowadzonych bombardowań armia radziecka około 1986 r. zaczęła stopniowo tracić kontrolę nad Afganistanem, przyczyniło się do tego także wsparcie afgańskiego ruchu oporu przez CIA zgodnie z wcześniejszą decyzją amerykańskiego Kongresu, która dostarczała mudżahedinom duże ilości sprzętu wojskowego, w tym niezwykle skuteczne w walce z radzieckimi helikopterami naprowadzane na podczerwień rakiety Stinger (operacja „Cyclone”). Ostatnia faza wojny to lata 1986-1989, podczas której następuje stopniowe wycofywanie sił ZSRR z terytorium Afganistanu. Sytuacja armii radzieckiej była na tyle niekorzystna, iż w 1988 r. została praktycznie uwięziona w centrum Afganistanu, gdyż mudżahedini przejęli kontrolę nad głównymi szlakami komunikacyjnymi wiodącymi na północ. Dopiero po zniszczeniu głównych dróg z użyciem rakiet Scud i Huragan oraz skutecznemu natarciu, armia radziecka zapewniła sobie bezpieczną drogę odwrotu do ZSRR. Ostateczne wycofanie żołnierzy radzieckich z Afganistanu nastąpiło 15 lutego 1989 r. W pierwszym rzucie 40 Armii Związek Radziecki wprowadził do Afganistanu 81.100 żołnierzy (z czego 61.800 w jednostkach liniowych), 2.400 pojazdów pancernych (około 600 czołgów, 1.500 BWP i 290 BTR), 900 dział i 500 samolotów. W 1985 r. siły te liczyły 108.800 żołnierzy (z czego 73.000 w jednostkach liniowych) i 29.000 pojazdów (w tym około 6.000 czołgów, BWP-ów i BTR-ów). Były one wspierane przez ponad 700 samolotów i 320 śmigłowców. Według oficjalnych danych i badań rosyjskich historyków wojskowości, przez Afganistan przeszło w czasie swojej służby 620.000 żołnierzy radzieckich, z czego w armii 525.200 (w tym 62.900 oficerów), 90.000 w wojskach podległych KGB, a 5.000 w formacjach MSW. Według raportów CIA z 1987 r. w apogeum konfliktu liczba żołnierzy radzieckich wynosiła 120.000, nie licząc personelu cywilnego. Rząd komunistyczny upadł ponad 3 lata później, głównie w wyniku przejścia oddziałów uzbeckiego generała Dostuka na stronę opozycji.
Kiedy w marcu 1979 r. radzieckie siły powietrzne zbombardowały miasto Herat, powodując śmierć tysięcy ludzi, wywiad USA uznał, iż ZSRR dąży do konfrontacji militarnej w tym rejonie. Wskazywały na to również meldunki wywiadu o formowaniu w Tadżykistanie nowej radzieckiej 40 armii przeznaczonej do działań ofensywnych. W tej sytuacji prezydent Stanów Zjednoczonych Jimmy Carter podpisał 3 lipca 1979 r. instrukcje dla wywiadu rozszerzającą udzielaną od kwietnia 1978 r. pomoc dla opozycji afgańskiej. Zbigniew Brzeziński, ówczesny doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa stwierdził, iż inwazja ZSRR na Afganistan (do której doszło kilka miesięcy później) była faktycznie wyrokiem śmierci dla ZSRR, który nie mógł sprostać ekonomicznym i militarnym wymogom tej wojny (mimo ogromnej przewagi w uzbrojeniu), co doprowadziło ostatecznie do jego samodestrukcji (upadek ZSRR nastąpił niedługo po wycofaniu wojsk radzieckich z Afganistanu). CIA zapewniało afgańskiemu ruchowi oporu znaczne wsparcie logistyczne i dostawy uzbrojenia, pomocy udzielały też inne państwa, zwłaszcza Arabia Saudyjska. Na terenie Pakistanu i Iranu utworzono bazy szkoleniowe i zaopatrzeniowe dla mudżahedinów. Liczbę mudżahedinów szacowano na 60.000 w początkowym okresie wojny, natomiast około roku 1988 już na 180 do 200 tysięcy bojowników. Według wywiadu radzieckiego w końcu 1988 r. partyzanci dysponowali 4.530 oddziałami liczącymi 173.000 ludzi. Zgodnie z tymi samymi ocenami mudżahedini dysponowali m.in.: 86 działami, 770 działkami p.lot., około 1.500 działami bezodrzutowymi, blisko 700 wyrzutniami rakiet ziemia-powietrze (Stinger i Strieła-2), ponad 1.000 wyrzutni rakiet ziemia-ziemia typu ppk, około 2.800 moździerzami, ponad 4.000 sztuk karabinów maszynowych i ponad 10.000 sztuk ręcznych granatników. Niewątpliwie przyczynił się do tego fakt powstania w Pakistanie i Iranie kilkuset obozów treningowych, w których szkolono i dozbrajano mudżahedinów oraz zjawisko masowej dezercji z rządowej armii afgańskiej, jak również religijny charakter ruchu oporu. Od początku bowiem związany był on częściowo z radykalnymi oraz umiarkowanymi nurtami islamu - tworzyło go 7 partii sunnickich wspieranych z terytorium Pakistanu oraz 8 partii szyickich, które otrzymywały wsparcie z Iranu. Do przekazywania pieniędzy i sprzętu CIA wykorzystywała głównie pakistański wywiad ISI. Większość dostaw kierowano do radykalnego ugrupowania, którym dowodził Gulbuddin Hekmatjar. W minimalnym stopniu wspierano identyfikujący się z bardziej umiarkowanym nurtem islamu ruch komendanta Masuda, gdyż wywiad pakistański nie dowierzał mu jako Tadżykowi. Wskutek prowadzenia przez armię radziecką wojny totalnej dochodziło do różnych aktów okrucieństwa. 13 września 1982 r. żołnierze radzieccy spalili żywcem 105 mieszkańców wioski Padkhvabe Shanah w prowincji Logar, używając do tego celu ropy naftowej, pentrytu i dwunitrotoluenu. Zbrodnię tę potępiono na sesji Trybunału Narodów w dniu 10 grudnia 1982 r. Podobne zajście miało miejsce w wiosce Kaszam Qala, także w prowincji Logar, gdzie spalono żywcem około stu osób. Oddziały radzieckie pacyfikując całe wsie z reguły zabijały kobiety i starców oraz ograbiały ludność z dywanów i odbiorników radiowych, kobietom zabierano kosztowności. Wymuszano zeznania torturami, np. polewając dzieciom ręce naftą i podpalając lub trzymając jeńców na śniegu przy kilkunastostopniowym mrozie. Często dokonywano egzekucji stłaczając ludzi w małych pomieszczeniach i wrzucając do środka granaty, praktykowane było również wyrzucanie mężczyzn i nagich kobiet z helikopterów. Powszechne były gwałty. Stosowano odpowiedzialność zbiorową. 13 października 1983 r. w odwecie za śmierć radzieckiego żołnierza zabito 126 mieszkańców wsi Kolchabad, Mushkizai i Timur Kalacha (nazwy miejscowości mogą być podawane w odmiennej pisowni). Rozrzucane z samolotów i helikopterów miny przeciwpiechotne i miny-zabawki spowodowały trwałe kalectwo około 700.000 obywateli Afganistanu, a wskutek długoletniego konfliktu liczba uchodźców osiągnęła 4 mln. w roku 1984 i 5 mln. na początku lat 90-tych. Oprócz tego afgańska służba bezpieczeństwa przez lata stosowała masowy terror i tortury w sieci kompleksów więziennych przypominających obozy koncentracyjne. W więzieniu Pule Charkhi, z którego po wycofaniu się wojsk radzieckich uwolniono 52.000 więźniów, odkryto masowe groby około 12.000 ludzi. Z drugiej strony oddziały mudżahedinów, głównie z ugrupowań reprezentujących nurty fundamentalistyczne, zabijały chłopów, którzy przejęli ziemię wskutek wdrożenia reformy rolnej, niejednokrotnie dziewczynki uczęszczające do szkoły, nauczycieli (za nauczanie kobiet) i lekarzy (za kontakty z kobietami nieokrytymi burką) oraz kobiety (za nieobyczajne stroje lub zdjęcie burki). Według szacunków liczba ofiar śmiertelnych konfliktu po stronie afgańskiej sięga około 1.500.000 ludzi (w tym ludność cywilna stanowiła około 90% ogólnej liczby zabitych) - są to głównie ofiary bezpośrednich działań wojennych i terroru KHAD, oraz - w mniejszym stopniu - działań odwetowych i terroru stosowanego przez mudżahedinów. Rannych zostało od 2 do 4 mln. ludzi. Po stronie ZSRR liczba zabitych, zaginionych i zmarłych wskutek odniesionych ran wyniosła 15.031 osób, z czego 14.427 żołnierzy armii radzieckiej, 576 żołnierzy i funkcjonariuszy z formacji podległych KGB, 28 członków formacji MSW. Prawie 54.000 żołnierzy zostało rannych (w tym ponad 10.000 uległo trwałemu inwalidztwu). Straty ZSRR w sprzęcie wojskowym wyniosły 118 samolotów, 333 helikopterów, 147 czołgów, 1.314 transporterów opancerzonych, 433 sztuk dział i moździerzy, 1.138 zestawów radiowych i wozów dowodzenia, 510 pojazdów inżynieryjnych, 11.369 ciężarówek i wozów tankowania.
W 1986 r. Babrak Karmal zrezygnował ze swojego stanowiska. Jego następcą został Mohammad Nadżibullah. Dwa lata później Afganistan, ZSRR, USA i Pakistan zawarły porozumienie pokojowe i wojska radzieckie zaczęły opuszczać kraj. Ostatnie oddziały opuściły Afganistan w następnym roku. Interwencja w Afganistanie spowodowała przyspieszony upadek Związku Radzieckiego. Zrujnowanie gospodarki Afganistanu i gwałtowne zubożenie jego społeczeństwa, zniszczenie kultury oraz masowa emigracja ludności były kolejnymi efektami wojny. Po wycofaniu się wojsk radzieckich siły rządowe powoli traciły kolejne terytoria, aż na początku 1992 r. mudżahedini zdobyli Kabul. Zwycięzcy utworzyli nowy rząd, a prezydentem kraju został Tadżyk Burhanuddin Rabbani. Jedność zwycięzców skończyła się jednak bardzo szybko. Brak zainteresowania państw zachodnich sytuacją w Afganistanie po wycofaniu wojsk radzieckich, a także wcześniejsze wsparcie udzielane głównie fundamentalistycznemu odłamowi mudżahedinów, którym kierował Gulbuddin Hekmatjar, spowodował, iż on pierwszy wystąpił przeciwko nowemu rządowi w Kabulu. Państwo zaczęło powoli rozpadać się na kilka stref kontroli, a najcięższe walki toczyły się o Kabul. Rozpoczęta wkrótce później wojna domowa, toczona głównie przez dawnych mudżahedinów, doprowadziła do śmierci ponad 400.000 ludzi oraz znacznych zniszczeń w Kabulu (choć już wcześniej miasto doznało uszczerbku wskutek działań wojennych w latach 80-tych). W 1994 r. pojawili się w Afganistanie talibowie (co w języku arabskim oznacza „studenta”, „uczeń”). To fundamentalistyczne ugrupowanie islamskie nurtu sunnickiego, powstałe we wrześniu 1994 r. w Kandaharze w Afganistanie. Zalążkiem ruchu była grupa 30 studentów madrasy w Kandaharze, skupiona wokół mułły Mohammada Omara. Grupa ta w połowie lat 90-tych była jedną z wielu nieformalnych organizacji planujących zbrojne przejęcie władzy w Afganistanie i wprowadzenie nowego ustroju, opartego na prawie koranicznym. Stopniowo popularność talibów rosła; do ruchu przystępowali kolejni członkowie często również wywodzący się z madras (do których zaczęto przyjmować sieroty kształcąc je na fanatycznych wyznawców islamu). Wynikło to zarówno z powszechnego rozczarowania postkomunistyczną rzeczywistością w Afganistanie jak i zniechęceniem do rządu prezydenta Burhanuddina Rabbaniego, który nie potrafił rozwiązać problemów państwa. Uważa się, że do popularyzacji ruchu przyczyniły się też pakistańskie służby specjalne, które w sposób niejawny popierały talibów, pragnąc zyskać większy wpływ na sytuację w Afganistanie. Talibowie wyróżniali się ubiorem składającym się z białej odzieży i czarnych turbanów (dlatego określa się ich również mianem „czarnych turbanów”). By osiągnąć cel, jakim było przejęcie władzy, talibowie zaangażowali się w trwającą w Afganistanie wojnę domową. Za sprawą konfliktu w szeregach rządzącego państwem Sojuszu Północnego, który znalazł odzwierciedlenie między innymi w walkach o Kabul pomiędzy wojskami prezydenta Rabbaniego i premiera Gulbuddina Hekmatjara, talibowie szybko stali się znaczącą siłą i już w marcu 1995 r. kontrolowali 12 z 34 prowincji, tj. około 1/3 całego terytorium Afganistanu. Ich siły liczyły wówczas około 25.000 bojowników. Rabbani i Hekmatjar porozumieli się w styczniu 1996 r., ale było to działanie spóźnione i nie zatrzymało już postępów talibów. W następnych miesiącach zdołali oni zająć aż 2/3 obszaru Afganistanu, a już 27 września 1996 r. zdobyli Kabul i ogłosili powstanie Islamskiego Emiratu Afganistanu. Na jego czele stał mułła Mohammad Omar, który przyjął tytuł „Wodza wiernych” (arab.: „amir ul-mu’minin”), zaś funkcję premiera objął Mohammad Rabbani. Rząd talibów uznały tylko Pakistan, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i separatystyczne władze Czeczenii. Reszta świata (w tym ONZ) za legalne władze uznawała wygnanego prezydenta Burhanuddina Rabbaniego i jego rząd. W następnych kilkunastu miesięcach talibowie przejęli kontrolę nad północną częścią Afganistanu, zamieszkaną przez Uzbeków i u szczytu swojej potęgi kontrolowali około 90% terytorium państwa oraz dysponowali armią około 110.000 uzbrojonych bojowników. Na kontrolowanych przez siebie terenach talibowie wprowadzili surowe prawo zwyczajowe oparte na najbardziej rygorystycznych interpretacjach szariatu (sami talibowie nazywają się „Tymi, którzy szukają prawdy”) oraz pasztuńskiego kodeksu honorowego „Pasztunwali” (kodeks ten obejmuje ponad czterdzieści zasad dotyczących zachowania i postawy prawdziwego Pasztuna; poniższa lista nie jest pełnym spisem zasad zawartych w kodeksie i zawiera pewne uproszczenia; każdy Pasztun zawsze postępuje zgodnie z następującymi zasadami: 1) da watan mina au difa - Miłość i obrona Ojczyzny, 2) da nasl au rewa jato sotena - Ochrona nacji i tradycji, 3) dijanat i qaza - Religijność i wojna za wiarę, 4) ahd au wafa - Obietnica i wierność, 5) imandari - Uczciwość, 6) sabit au istiamat - Wytrzymałość i niezłomność, 7) nang - Honor, 8) turah - Odwaga lub miecz, 9) mussawwat - Równość, 10) malmastia - gościnność; pasztunowie nigdy nie stanowili potulne ludności; od zarania dziejów byli rozbójnikami, przemytnikami i żołnierzami; dzisiaj również robią to, co robić umieją najlepiej i z pasją - walczą; matki od kołyski wpajają swoim pasztuńskim synom zasadę meranah - zasadę rycerskości, która zobowiązuje Pasztuna do niesienia pomocy osobie znajdującej się w niebezpiecznej sytuacji, nawet za cenę własnego życia; z meranah powiązane jest turah - „odwaga”; każdy Pasztun musi być turjaleh - „odważny”; w przeciwnym wypadku wszyscy nazwą go bigajrat - „bez godności”; nawet kobieta może odrzucić mężczyznę, który jest bez godności; matki wpajają synom zalety bycia odważnym i przestrzegają przed hańbą braku honoru; Pasztunowie są dumni ze swego pojmowania godności; efekt matczynego, a później ojcowskiego wychowania odczuwa się w Afganistanie i w Pakistanie na każdym kroku). Zgodnie z wprowadzanymi przez talibów prawami Kobiety nie mogły uczyć się ani pracować i były zobowiązane do noszenia burki. Mężczyznom talibowie mierzyli brody, by sprawdzić, czy mają one odpowiednią długość (taką jak broda proroka Mahometa). Zakazane było m.in. oglądanie telewizji, słuchanie muzyki i korzystanie z Internetu, a także prognozowanie pogody, uznawane przez talibów za formę czarnej magii. Zabroniono też wielu innych przejawów aktywności, niepotępianych przez Koran (m.in. uprawiania niektórych dyscyplin sportu); przywódcy ruchu uznali bowiem, że jakkolwiek czyny te same w sobie nie stanowią grzechu, to odciągają one społeczeństwo od modlitwy i Boga. Talibowie prześladowali też mniejszości religijne, zwłaszcza szyitów, a także nielicznych żyjących w Afganistanie wyznawców hinduizmu. 8 marca 2001 r. talibowie, uznawszy iż przedstawianie postaci ludzkich jest sprzeczne z Koranem, zniszczyli dwa posągi Buddy wydrążone w Bamianie przez mnichów buddyjskich: 53-metrowy posąg z 554 r. n.e. oraz 36-metrowy posąg z 507 r. n.e. Posąg 53-metrowy był największym na świecie wyobrażeniem Buddy. Podobny los spotykał również mniejsze zabytki. Akt ten potępiły państwa zachodnie, ONZ i wiele państw muzułmańskich. Jednocześnie na kontrolowanych przez siebie obszarach talibowie zwalczyli chaos związany z ciągłymi sporami i walkami pomiędzy konkurującymi ze sobą frakcjami mudżahedinów, a surowe egzekwowanie prawa szariatu doprowadziło do znaczącego zmniejszenia stopnia przestępczości pospolitej i wyraźnej poprawy stanu bezpieczeństwa. Pod rządami talibów Afganistan nadal wytwarzał narkotyki, jednak uległo to znaczącemu ograniczeniu.
Produkcja najgroźniejszego surowca, opium - choć była ona jednym ze źródłem finansowania rządów talibów - została zakazana. Trwające do dziś działania wojenne nie przyczyniły się istotnie do zmniejszenia produkcji opium. Od 2002 r. odnotowuje się niepokojąco szybki wzrost areału przeznaczonego pod uprawy maku. W 2007 r. osiągnął on rekordową powierzchnię 193.000 ha. Jak wynika z raportu ONZ dochody z produkcji opium w Afganistanie wyniosły ostatnio około 1.4 mld. dolarów, co oznacza wzrost o 133% w porównaniu z rokiem 2010.
Obszarem, nad którym talibowie nie zdołali przejąć kontroli, była północno-wschodnia część państwa, zamieszkana głównie przez Tadżyków, a ich jedynym liczącym się przeciwnikiem pozostawał już tylko Sojusz Północny. Sojusz był militarno-politycznym aliansem różnych ugrupowań afgańskich, przez lata walczący z talibami o kontrolę nad Afganistanem. Pierwszy raz Sojusz Północny został zawiązany w marcu 1992 r. w miejscowości Mazar-i Szarif (największym mieście w północnym Afganistanie i jednocześnie stolicy prowincji Balch). W jego skład wchodziły głównie ugrupowania afgańskich Tadżyków i Uzbeków. Celem Sojuszu było obalenie pokomunistycznego prezydenta Mohammada Nadżibullaha i zmniejszenie politycznej dominacji Pasztunów. Oba cele zostały osiągnięte jeszcze w tym samym roku, gdy prezydentem został Burhanuddin Rabbani. Wkrótce potem pierwszy Sojusz się rozpadł. Po raz drugi Sojusz zawiązano w 1996 r. po zdobyciu Kabulu przez talibów. Skłócone dotychczas ugrupowania ponownie się zjednoczyły, a na czele Sojuszu stanął Burhanuddin Rabbani nadal będący formalnie prezydentem Afganistanu. Dowództwo nad wojskami Sojuszu objął Ahmad Szah Masud urodzony 1 września 1953 r. w Jangalak w prowincji Kapisa, zabity w zamachu 9 września 2001 r. Ten tadżyckiego pochodzenia afgański dowódca wojskowy i polityk był synem oficera królewskiej armii afgańskiej. W pierwszej połowie lat 70-tych studiował na politechnice w Kabulu, gdzie związał się z młodymi rewolucjonistami muzułmańskimi. Po przewrocie komunistycznym w Afganistanie był jednym z komendantów partyzanckich dowodzącym siłami mudżahedinów w dolinie Pandższeru. Wsławił się bohaterską postawą podczas obrony doliny przed wojskami rządowymi i radzieckimi, wykazując się nieprzeciętnymi zdolnościami dowódczymi, co przysporzyło mu przydomek Lwa Pandższiru. Należał do Stowarzyszenia Muzułmańskiego, pozostając pod duchowym i politycznym wpływem Burhanuddina Rabbaniego. W 1992 r. dowodził wojskami mudżahedinów, które zajęły Kabul. Został ministrem obrony oraz wiceprezydentem kraju w rządzie Rabbaniego. Zwolennik liberalnego kursu politycznego i demokratycznego państwa opartego na fundamencie islamskim. Od 1994 r. walczył na terenie Afganistanu przeciw talibom, a po utracie Kabulu i opanowaniu przez nich większości państwa, został w 1996 r. dowódcą wojskowym Sojuszu Północnego broniącego ostatniego wolnego terytorium w północno-wschodniej części Afganistanu.
W 1996 r. talibowie udzielili gościny przywódcy Al-Kaidy Osamie bin Ladenowi. Najpierw brutalna interwencja, a następnie przegrana wojsk radzieckich w Afganistanie przyczyniła się znacząco do trwającego po dziś dzień przebudzenia ekstremistycznej myśli islamskiej w świecie muzułmańskim wraz z jego wszystkimi negatywnymi dla Zachodu konsekwencjami. To właśnie wyniesiona z wojny ze Związkiem Radzieckim wiara, że bogatszy, lepiej rozwinięty i większy, „niewierny” kraj można pokonać uczyniła Osamę bin Ladena takim, jakim świat mógł go poznać 11 września 2001 r. - bezwzględnego terrorystę, świetnego organizatora i umiejącego się ukryć partyzanta. Dostarczanej przez CIA nowoczesnej broni i umiejętności posługiwania się nią afgańscy islamiści nie wypuścili z ręki już nigdy, a w przyszłości mieli ją wykorzystać przeciwko swoim dawnym protektorom. W walce z talibami żołnierzy Sojuszu wspierali głównie Irańczycy oraz Rosjanie. Już w 1998 r. USA zażądały wydania bin Lagena za zamachy w Kenii i Tanzanii. Talibowie odmówili spełnienia tego żądania. W sierpniu 1998 r. na jeden z obozów należących do organizacji bin Ladena spadły amerykańskie pociski typu Tomahawk. W listopadzie 1999 r. ONZ nałożyła na Afganistan sankcje gospodarcze, również żądając wydania bin Ladena. Sankcje wzmocniono w styczniu 2001 r. (m.in. zakazem sprzedaży broni do Afganistanu). 9 września 2001 r. dwóch zamachowców podających się za algierskich dziennikarzy dokonało zabójstwa Szah Masuda. Ładunek wybuchowy został ukryty w kamerze. O zlecenie zamachu oskarżana jest Al-Kaida, która dwa dni później przeprowadziła ataki na World Trade Center i Pentagon. Masud został pochowany w dolinie Pandższeru na wzgórzu obok rodzinnej wsi.
Wojna w Afganistanie to wspólne określenie rozpoczętych 7 października 2001 r. militarnych i niemilitarnych operacji wojskowych prowadzonych przez Sojusz Północnoatlantycki i niektóre państwa nie będące członkami NATO na terytorium Afganistanu, w działaniach skierowanych początkowo przeciwko rządowi talibów w Afganistanie oraz ich siłom zbrojnym. Po zamachu na Szaha Masuda i ataku na World Trade Center sytuacja w Afganistanie zmieniła się bowiem całkowicie. Stany Zjednoczone prawie natychmiast po ataku na dwie wieże w Nowym Jorku uznały, iż winę za atak ponosi Al-Kaida i zażądały od talibów wydania jej przywódcy, Osamy bin Ladena. Talibowie odrzucili amerykańskie żądanie, więc w niedzielę 7 października 2001 r. o godzinie 16:15 czasu UTC (20:45 czasu lokalnego) amerykańskie oraz brytyjskie siły powietrzne rozpoczęły bombardowanie wyznaczonych celów na terenie zajmowanym przez talibów oraz Al-Kaidę. W szczególności atak obejmował cele położone w Kabulu gdzie zbombardowano elektrownię oraz lotnisko, Kandaharze, w którym mieściła się siedziba przywódcy talibów mułły Omara, oraz Dżalalabadzie. Sojusz stał się cennym sprzymierzeńcem USA w wojnie z talibami. Wielu lokalnych komendantów, w tym Pasztuni, szybko przeszło na stronę USA, zaś siły talibów zostały rozproszone. 2 listopada 2001 r. obrona talibów została zniszczona, a korzystający z pomocy amerykańskiej i rosyjskiej Sojusz (złożony głównie z Tadżyków i Uzbeków) rozpoczął marsz na Kabul. W czasie kiedy Sojusz Północny zdobywał kontrolę nad kolejnymi miastami, kilka tysięcy amerykańskich żołnierzy rozpoczęło poszukiwania bin Ladena i mułły Mohammada Omara, jednak obaj zdołali umknąć. Od 9 listopada 2001 r. rozpoczęły się działania wokół największego ośrodka miejskiego północnego Afganistanu - wokół Mazar-i Szarif. Atak rozpoczęły bombowce dokonujące nalotów dywanowych na pozycje obronne talibów. Ich główne siły skoncentrowane były w rejonie Chesmay-e-Safa (nazwa może być podawana w odmiennej pisowni) i blokowały wejście do miasta. O godz. 14 siły Sojuszu Północnego zaatakowały miasto od południa i zachodu dążąc do opanowania głównych punktów obrony oraz lotniska. Po 4 godzinach bitwa o miasto zakończyła się. Mazar-i Szarif będące w rękach talibów od 1998 r., zostało zdobyte. W trakcie walk o miasto kilkuset talibów zginęło, a od 500 do 1.500 dostało się do niewoli. Zdobycie Mazar-i Sharif spowodowało załamanie obrony talibów. Siły Sojuszu Północnego w szybkim tempie zajęły pięć północnych prowincji. Do Kabulu wojska Sojuszu Północnego weszły 13 listopada 2001 r. Upadek stolicy był końcem rządów talibów w Afganistanie. Terroryści z Al-Kaidy przegrupowali się w kompleksach jaskiń Tora Bora przy granicy z Pakistanem i przygotowywali się do obrony. Najważniejszą część umocnień Tora Bora stanowił system naturalnych i sztucznych jaskiń, do budowy których przyczynili się podczas radzieckiej interwencji w Afganistanie eksperci z CIA. W bunkrach i jaskiniach przebywało około 2.000 talibów i bojowników Al-Kaidy. Bombardowania górskiej twierdzy rozpoczęto 16 listopada 2001 r. Pod koniec listopada Sojusz Północny pod dowództwem Hamida Karzaja zaatakował jedną z ostatnich twierdz talibów Kandahar. W rozpoczętym 22 listopada 2001 r. ataku przeciwko siłom talibów udział wzięło około 1.600 żołnierzy afgańskich, w tym Sojuszu Północnego oraz około 1.000 żołnierzy US Marines Corps. Na pustyni na południe od Kandaharu żołnierze założyli bazę Camp Rhino, z której wyprowadzano ataki. W wyniku ciężkich walk na przełomie listopada i grudnia, cześć talibów opuściła Kandahar 4 grudnia. Wyzwolenie miasta nastąpiło 7 grudnia 2001 r. 17 grudnia została zdobyta ostatnia jaskinia Tora Bora. Główny cel operacji - schwytanie Osamy bin Ladena - nie został jednak osiągnięte. Do stycznia 2002 r. główne siły talibów i Al Kaidy zostały pokonane, a ich opór sprowadzony został do walki partyzanckiej. Władzę w państwie objął Pasztun Hamid Karzaj, wybrany w czerwcu 2002 r. na prezydenta, a przedstawiciele Sojuszu weszli w skład nowego rządu. Wielu z ponad trzech milionów afgańskich uchodźców, którzy od wielu lat mieszkali głównie w Iranie i Pakistanie zaczęło wracać do kraju. 20 grudnia 2001 r. Rada Bezpieczeństwa ONZ powołała do życia Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF). Celem ich było wprowadzanie pokoju, misja stabilizacyjna, wsparcie władz afgańskich w odbudowie kraju oraz eliminacja grup podejmujących walkę z nowymi władzami. W lipcu 2002 r. zamachowcy zastrzelili w Kabulu wiceprezydenta kraju Hadżiego Abdula Kadira (a we wrześniu 2011 r. Burhanuddina Rabbaniego). Od wiosny 2003 r. nasiliły się ataki na wojska międzynarodowe, siły wierne władzom w Kabulu oraz organizacje humanitarne, które musiały zrezygnować z działalności w zdominowanej przez Pasztunów południowo-zachodniej części kraju. 11 sierpnia 2003 r. dowodzenie nad ISAF przejęło NATO. Do Afganistanu przybyło kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy sił pokojowych NATO. Od jesieni 2003 r. siły ISAF zaczęły przejmować od Amerykanów odpowiedzialność za kolejne regiony Afganistanu, a pod koniec 2006 r. pod ich kontrolę przeszedł wschód Afganistanu. Mimo operacji aliantów w Tora Bora, talibowie i Al-Kaida nie poddali się. W styczniu oraz lutym 2002 r. przeprowadzili przegrupowanie własnych sił w Dolinie Shah-i-Kot w prowincji Paktija. Ponadto zaczęły się odradzać struktury talibów. Wywiad amerykański wykrył, iż w Paktiji talibowie tworzą obszar bazowy z którego zaczną ofensywę i będą prowadzić ataki partyzanckie. Wobec tych doniesień alianci podjęli decyzję o rozpoczęciu operacji „Anakonda”. 2 marca 2002 r. USA i siły afgańskie rozpoczęły ofensywę przeciwko siłom Al-Kaidy i talibom przebywającym w górach Shah-i-Kot na południowy wschód od Gardez. Szczególnie ciężkie walki stoczono pod Takur Ghar. Zakończenie operacji, która okazała się sukcesem aliantów, nastąpiło 18 marca 2002 r. Pomimo marcowej operacji talibowie masowo przeniknęli do prowincji Kandahar, Zabol, Helmand i Oruzgan. Wobec tego zwrotu akcji Pentagon poprosił władze brytyjskie, by te rozlokowały tam swoje kontyngenty wojskowe. W czerwcu 2002 r., na mocy postanowień z Bonn, doszło do zwołania Wielkiej Rady („Loja Dżirga”), która zatwierdziła nowy rząd tymczasowy i rozpoczęła pracę nad konstytucją. Odsunięci od władzy talibowie ogłosili dżiahad wobec aliantów i wypowiedzieli wojnę nowemu rządowi. Talibowie atakowali głównie odizolowane górskie posterunki oraz konwoje wojsk afgańskich i ISAF. Popularną metodą walki stało się podkładanie improwizowanych min lądowych, przeprowadzano także ataki rakietowe i samobójcze ataki terrorystyczne. Pierwszy atak talibów nastąpił 23 stycznia 2003 r. w czasie operacji „Mongoose”. Wówczas grupa talibów wraz z grupą Hezb-i-Islami pod przewodnictwem Gulduddina Hekmatjara zaatakowała Amerykanów w okolicach kompleksu jaskiń Adi Ghar, 24 km. na północ od Spin Boldak. Atak został odparty. Żołnierze amerykańscy zabili 18 rebeliantów nie ponosząc przy tym strat. Wzmożona aktywność talibów została odnotowana latem 2003 r. Dziesiątki afgańskich żołnierzy, pracowników organizacji pozarządowych i organizacji humanitarnych, a także żołnierzy USA zginęło w napadach, zasadzkach i atakach rakietowych talibów. Ponadto w kolejnych miesiącach talibowie zaczęli wzmacniać swoje siły w prowincjach Zabol, Kandahar, Helmand i Oruzgan. W marcu 2004 r. pakistańscy talibowie, którzy przeprowadzili najazdy na przygraniczne terytoria Afganistanu, rozpoczęli także kampanię partyzancką w Pakistanie. Zdestabilizowało to całe pogranicze afgańsko-pakistańskie. Od tego czasu Amerykanie szukali we władzach Pakistanu wsparcia w walce z terroryzmem. W latach 2005-2006 liczebność i aktywność sił antyrządowej opozycji znacznie się wzmogła, systematycznie rosły też straty wojsk rządowych oraz sił NATO. W 2006 r. międzynarodowe wojska ISAF zaczęły zastępować wojska amerykańskie w południowym Afganistanie. W strefę konfliktu wysłano początkowo 3.300 Brytyjczyków, 2.300 Kanadyjczyków, 1.900 Holendrów oraz 300 Australijczyków, 290 Duńczyków i 150 Estończyków. Rok 2006 był najtrudniejszym okresem dla sił międzynarodowych od czasu obalenia talibów. Alianci przeprowadzali serię operacji przeciwko siłom talibów. Pierwsza z nich to operacja „Mountain Thrust” (Pchnięcie w góry). Prowadzona była w czterech prowincjach na południu kraju - Uruzganie, Helmandzie, Kandaharze i Zabolu w dniach od 15 maja do 31 lipca 2006 r. Głównym celem operacji celem było przejęcie kontroli nad Helmanem - prowincją, która jest twierdzą talibów, a także centrum produkcji opium. Aliantom nie udało się jednak przejąć pełnej kontroli nad prowincją. Oprócz walk w Helmand, ISAF prowadziło ofensywę w sąsiedniej prowincji Kandahar. Prowadzone działania powodowały ciężkie straty wśród talibów, jednak nie miały skutków długofalowych. Po czasie rebelianci powracali na utracone ziemie. W związku z tym szereg kolejnych operacji prowadzonych było w 2007 r. Operacja „Achilles” prowadzona była w dniach od 6 marca do 30 maja 2007 r. w prowincjach Helmand i Herat. Operacja ta była największą zbrojną akcją z dotychczas przeprowadzonych przez NATO w Afganistanie. Od 24 maja do 25 maja 2007 r. prowadzona była w prowincji Kandahar w okręgu Hari operacja „Hoover”. W okresie od 30 maja do 14 czerwca 2007 r. prowadzona była w prowincji Helmand operacja „Pickaxe-Handle”. Na południu tej prowincji została przeprowadzona w okresie od 24 lipca 2007 r. do 1 listopada 2007 r. operacja „Hammer”. W październiku i listopadzie 2007 r. siły ISAF, afgańska armia narodowa i afgańskie narodowe siły bezpieczeństwa przeprowadziły na północy Afganistanu operację „Harekate Yolo”. W czasie pierwszych pięciu miesięcy 2008 r. liczba amerykańskich żołnierzy w Afganistanie wzrosła o 80%. Do Afganistanu przybyło 21.643 dodatkowych żołnierzy, co zwiększyło amerykański kontyngent z 26.607 żołnierzy w styczniu 2008 r. do 48.250 w czerwcu 2008 r. We wrześniu 2008 r. prezydent Bush ogłosił wycofanie ponad 8.000 żołnierzy z Iraku i przeniesienie kolejnych 4.500 żołnierzy do Afganistanu. Swój kontyngent do 8.030 żołnierzy wzmocniła także Wielka Brytania. Na przełomie sierpnia i września 2008 r. siły ISAF przeprowadziły prowincji Helmand czyli bastionie talibów dużą operację logistyczną „Szczyt Orła”. Operacja polegała na transporcie 220-tonowych turbin do zapory Kadżaki przy nieustannych atakach talibów. Żołnierze koalicji w czasie transportu zabili 200 talibów tracąc przy tym jednego żołnierza. Operacja ta została oficjalnie uznana przez NATO jako znaczące zwycięstwo będące początkiem końca walk o Helmand. W grudniu 2008 r. przygotowywano w tej prowincji zaplecze pod wielkie ofensywy przeciwko talibom zaplanowane na 2009 r. W związku z tym rozpoczęto operację „Czerwony Sztylet”, której celem było przejęcie magazynów i pól, gdzie uprawiano opium którego sprzedaż stanowiła główne źródło dochodów dla talibowów. W związku z niestabilną sytuacją na pograniczu afgańsko-pakistańskim po podpisaniu przez pakistański rząd w maju 2008 r. pokoju z talibami, armia USA przystąpiła pod koniec 2008 r. do wykonywania operacji lotniczych nad terytorium Pakistanu. Operacje te miały przeciwdziałać rajdom pakistańskich talibów na bazy i wojska ISAF w Afganistanie. 16 września 2008 r. generał wojsk Pakistanu Athar Abbas wydał oświadczenie, z którego wynikało, iż wojska pakistańskie będą strzelać do Amerykanów, którzy naruszają terytorium Pakistanu. USA w odpowiedzi oskarżyło władze Pakistanu, iż nie robią one wystarczająco dużo, aby zapobiec przedostawaniu się talibów i bojowników Al-Kaidy przez granicę pakistańsko-afgańską. Nazajutrz po wydaniu oświadczenia, Armia Stanów Zjednoczonych kontynuowała operację na pograniczu. 22 września armia pakistańska ostrzelała dwa bezzałogowe amerykańskie samoloty, które naruszyły przestrzeń powietrzną Pakistanu. 25 września 2008 r. doszło do wymiany ognia między wojskami USA, a armią pakistańską. Mimo tych incydentów Stany Zjednoczone do końca 2008 r. regularnie bombardowały pogranicze obu państw. W zawiązku z pogarszającą się sytuacją w Pakistanie i trwającymi napadami na konwoje wojsk NATO na tamtejszych szlakach, rozpoczęły się prace nad ustanowieniem tzw. Północnej Sieci Dystrybucji, która prowadziła przez Rosję i byłe republiki radzieckie. Pierwszy transport zaopatrzeniowy tą drogą wyruszył 20 lutego 2009 r. z Rygi, następnie przez Rosję, do Uzbekistanu przy granicy z Afganistanem. Północna Sieć Dystrybucji zapewniała transport 100 kontenerów dziennie z zaopatrzeniem dla wojsk ISAF (w porównaniu do 140 przez pakistańską Przełęcz Chajber), jednak była zdecydowanie bezpieczniejsza. W związku z transportami do Afganistanu Rosja w lipcu otworzyła swoją przestrzeń powietrzną dla amerykańskich samolotów, co uznano za sukces polityki Obamy, gdyż w niecały rok po rosyjskim ataku na Gruzję stosunki Rosja-NATO były bardzo napięte. W 2009 r. przeprowadzono kilka wielkich operacji, które miały na celu miały zwiększyć bezpieczeństwo w prowincji Helmand podczas sierpniowych wyborów. Frekwencja wyborcza osiągnęła niespełna 40%, jednak w dystryktach kontrolowanych przez talibów nie przekraczała 10%. Tak było między innymi w Helmand, tak więc przeprowadzone tam operacje nie odniosły zamierzonych celów. 30 grudnia 2009 r. zadano poważny cios CIA w Afganistanie. W bazie Champan w powietrze wysadził się rzekomy agent CIA - lekarz Humam al-Balawi, który miał doprowadzić amerykański wywiad do przywódców Al-Kaidy, w tym do poszukiwanego Osamy bin Ladena. Jednak jordański lekarz okazał się podwójnym agentem i wjechawszy na teren bazy CIA odpalił ładunki wybuchowe, przez co śmierć poniosło dziewięć osób, w tym siedmiu agentów CIA. W styczniu 2010 r. rozpoczęły się przy udziale wysłannika ONZ pierwsze rozmowy pokojowe rządu afgańskiego z talibami. 26 stycznia 2010 r. odbyła się poświęcona Afganistanowi konferencja w Londynie, na której zgromadzono delegacje z 70 państw. Hamid Karzaj przyznał, że od kilku tygodniu prowadzi inicjatywę pokojową. Prezydent Afganistanu ogłosił, iż ustalił ramy do dialogu ogólnonarodowego. Wezwał też przywódców talibów do udziału w Loja Dżirga. Karzaj zwrócił się także do polityków o powołanie organizacji przywracaniu pokoju, tak zwanej Krajowej Rady Pokoju. 13 lutego 2010 r. w prowincji Helmand rozpoczęła się operacja „Musztarak” (Wspólnie) w której zaangażowanych było 15.000 żołnierzy alianckich. W trakcie walk siły sojusznicze zajmowały pola uprawy opium, fabryki produkcji broni, narkotyki oraz materiały wybuchowe. Ostatecznie talibowie zostali pokonani w regionie Mardża 25 lutego 2010 r. Wiosną 2010 r. talibowie ogłosili początek nowej ofensywy i rozpoczęli serię ataków na siły rządowe i wojska ISAF. W jednym z takich ataków na bazę NATO w stolicy zginęło 18 osób w tym sześciu żołnierzy koalicji. Talibowie dokonywali także ataków na bazy lotnicze w Bagram i w Kandaharze. Często dochodziło do wybuchów bomb pułapek i zamachów samobójczych. Łącznie w okresie wzmożonej działalności talibów, to jest do września 2010 r., zginęło około 1.500 osób. W okresie od lipca do października 2010 r. w działaniach aliantów na terenie Afganistanu zabito 800 partyzantów, wśród których było 300 lokalnych dowódców, gdyż wojska NATO przyjęły strategię eliminowania dowódców talibów niskiego i średniego szczebla, tak aby osłabić struktury dowódcze rebeliantów. Po serii operacji w prowincji Helmand, wielu talibów ewakuowało się do prowincji Kandahar, która pozostała ostatnią twierdza talibów na południu Afganistanu. Początkowo NATO planowało operacje w Kandaharze na lipiec 2010 r., jednak jej rozpoczęcie przełożono na październik 2010 r. Operacja „Hamkari” nie była jednak typową ofensywą znaną z tych przeprowadzanych w Helmand, gdyż była to skoordynowana seria akcji odwetowych na działania rebeliantów. 2 maja 2011 r. wojska amerykańskie zabiły Osamę bin Ladena w Pakistanie w miejscowości Abbottabad około 60 km. na północny wschód od Islamabadu. Operacja odbyła się bez wiedzy rządu pakistańskiego, co skompromitowało tamtejsze władze i jeszcze bardziej pogorszyło stosunki Pakistanu z NATO. Według niektórych ośrodków analitycznych będzie skutkować zwrotem Pakistanu w kierunku Indii oraz Chin. W dniach od 7 do 9 maja 2011 r. talibowie przypuścili szturm na miasto Kandahar. Była to część wiosennej ofensywy talibów ogłoszonej 30 kwietnia 2011 r., jednak był to również odwet za zabójstwo bin Ladena w Pakistanie. Był to najpoważniejszy atak na południu Afganistanu od czasu upadku rządu talibów. Celem rebeliantów były budynki rządowe. Szturm został odparty po trzech dniach przez policję afgańską. 22 czerwca 2011 r. Barack Obama w swoim orędziu ogłosił początek redukcji kontyngentu USA w Afganistanie. Powiedział, że do końca 2011 r. wycofanych zostanie 10.000 żołnierzy, a kolejne 23.000 opuści Afganistan w 2012 r. W lipcu 2011 r. swoje bojowe jednostki wycofała Kanada. Po deklaracji prezydenta Obamy, także Wielka Brytania ogłosiła, iż stopniowo będzie redukowała swój kontyngent. Francja z kolei ogłosiła, iż do końca 2012 r. wycofa pierwszy tysiąc żołnierzy. Zmniejszenie o połowę swoich wojsk ogłosiła Belgia, wycofywać zaczęły się również Norwegia oraz Hiszpania. Jako datę wycofania wszystkich wojsk koalicji ustalono koniec 2014 r. Decyzja ta zapadła na szczycie NATO w Lizbonie w listopadzie 2010 r. Wtedy też pełną odpowiedzialność za kraj mają przejąć afgańskie siły bezpieczeństwa wyszkolone przez aliantów. 26 listopada 2011 r. śmigłowce NATO dokonały nalotu na wojskowe posterunki w miejscowości Salala, 2,5 km. od granicy z Afganistanem. Celem nalotu miały być pozycje pakistańskich talibów, jednak ostrzelane zostały posterunki wojskowe. Zginęło 24 pakistańskich żołnierzy. Władze Pakistanu uznały atak za przeprowadzony na oślep nieuzasadniony przejaw agresji. Pakistan postanowił zamknąć szlak zaopatrzeniowy dla sił NATO, przez który do Afganistanu trafiał sprzęt dla stacjonujących tam wojsk. Poruszające się po nim ciężarówki i cysterny z paliwem zostały zatrzymane w pobliżu Peszawaru. W związku z tym siłom NATO pozostała jedynie Północna Sieć Dystrybucji. Pakistan zażądał także, aby w terminie 15 dni amerykański personel opuścił bazę sił powietrznych w pakistańskim Shamsi. Rząd Pakistanu zapowiedział również weryfikację stosunków z USA i NATO. 6 grudnia 2011 r. w szyickie święto Asury miała miejsce seria skoordynowanych zamachów terrorystycznych w Kabulu, Kandaharze i Mazar-i Shari. Odpowiedzialnością za ataki, w których łącznie zginęło 60 cywilów, obarczana jest pakistańska organizacja Lashkar-i-Jhangvi, która dokonywała wcześniej podobnych ataków na terytorium Pakistanu. Pod koniec 2011 r. powołany został do życia Narodowy Front Afganistanu (NFA) co według komentatorów było reaktywacją Sojuszu Północnego. NFA został powołany przez wiceprezydenta Ahmada Zia Massuda, szefa sztabu armii afgańskiej Adbula Raszida Dostuma i weterana wojny z Związkiem Radzieckim Mohammeda Mohaqiqa. Front ten miał przeciwdziałać powrotowi talibów do władzy po wycofaniu się wojsk aliantów. Jednocześnie doszło do zjednoczenia wśród afgańskiej opozycji pod nazwą Narodowa Koalicja na rzecz Afganistanu na czele której stał Abdullah Abdullah, główny rywal niezależnego prezydenta Hamida Karzaja. W maju 2011 r. były szef wywiadu, Amrullah Saleh, utworzył nowy ruch - Basej-i Milli (Pospolite ruszenie) zrzeszający 10.000 głównie młodych ludzi, którzy uczestniczyli w wystąpieniach przeciwko talibom. W czasie pierwszych czterech miesięcy 2012 r. doszło do czterech incydentów z udziałem amerykańskich żołnierzy, które nadszarpnęły wizerunek armii USA w Afganistanie i wpłynęły na stosunki koalicji z Kabulem. W styczniu w internecie opublikowany został film video, na którym żołnierze amerykańcy oddawali mocz na ciała zabitych rebeliantów. Dowództwo armii zapowiedziało śledztwo, natomiast Afgańczycy wyrazili swoje zniesmaczenie wywołaną przez Amerykanów sytuacją. 22 lutego 2012 r. w bazie Bagram pod Kabulem amerykańscy żołnierze spalili egzemplarze Koranu. Incydent ten wywołał oburzenie w afgańskim społeczeństwie i został potępiony przez władze afgańskie oraz talibów. Incydent wywołał masowe demonstracje Afgańczyków w całym kraju. Społeczeństwo domagało się osądzenia sprawców wydarzenia oraz natychmiastowego wycofania Amerykanów z Afganistanu. Wściekli Afgańczycy atakowali bazy wojsk amerykańskich, francuskich i norweskich. Przez pięć dni od wywołania niezadowolenia w całym Afganistanie trwały demonstracje, w których zginęło 41 osób. Talibowie w odpowiedzi przeprowadzili 27 lutego zamach terrorystyczny na lotnisku w Dżalabadzie, w którym zginęło dziewięć osób. 11 marca 2012 r. amerykański żołnierz w okolicach Panjwaii w prowincji Kandahar dopuścił się masakry na cywilach. W nocy opuścił bazę i w okolicznych wioskach strzelał do nieuzbrojonych cywilów zabijając 16 osób. Masakra uruchomiła kolejną falę antyamerykańskich nastrojów. Społeczeństwo ponownie domagało się opuszczenia Afganistanu przez Amerykanów. Talibowie zaprzysięgli zemstę na Amerykanach. 15 kwietnia przeprowadzili serię skoordynowanych ataków w stolicy oraz kilku regionach kraju, zapowiadając początek wiosennej ofensywy. Ataki te przeprowadzono w odwecie za spalenie koranu i masakrę pod Pandżawi. W Kabulu szturmowano parlament oraz ambasady Niemiec, Wielkiej Brytanii i USA. Walki w stolicy trwały 18 godzin i zakończyły się 16 kwietnia 2012 r. W serii ataków zginęło 47 osób. Talibowie przypuścili również ataki na lotnisko w Dżalalabadzie oraz na placówki sił rządowych i NATO w stolicach prowincji Nangarhar, Logar i Paktia. 18 kwietnia 2012 r. wyszły na jaw kolejne kompromitujące armię amerykańską materiały. Dziennik „Los Angeles Times” opublikował 18 zdjęć amerykańskich żołnierzy w Afganistanie pozujących do fotografii ze zmasakrowanymi zwłokami rebeliantów. Jedno ze zdjęć pokazuje grupę żołnierzy trzymających urwane w wybuchu nogi zamachowcy-samobójcy. Na innym zdjęciu widać dwóch żołnierzy trzymających rękę martwego brodatego rebelianta. Zdjęcia zostały wykonane w 2010 r. W kwietniu 2012 r. prezydent Hamid Karzaj ogłosił możliwość przeprowadzenia wyborów prezydenckich już w 2013 r., a nie jak zaplanowano w 2014 r. Miało to zapewnić bezpieczne przekazanie władzy przed wycofaniem się wojsk międzynarodowych. Biorąc pod uwagę praktycznie zatrzymanie procesu stabilizacji powtarzającymi się zamachami terrorystycznymi na ludność cywilną oraz atakami zbrojnymi na oddziały wojskowe NATO, obecny konflikt w Afganistanie jest najdłuższą wojną od czasu wojny wietnamskiej. Według szacunków ONZ ponad 70% ofiar cywilnych zginęło w wyniku ataków terrorystycznych i egzekucji prowadzonych przez talibów. Sojusz Północnoatlantycki podtrzymuje jednak decyzję o zakończeniu swoich operacji militarnych w Afganistanie najpóźniej w 2014 r. Podczas szczytu NATO w Chicago w dniach 20-21 maja 2012 r. zapadły kluczowe decyzje dotyczące przyszłego zaangażowania NATO w Afganistanie. Postanowiono między innymi, że ISAF przekaże dowództwu afgańskiemu odpowiedzialność za wszystkie misje bojowe w połowie 2013 r. Od tego momentu wojska NATO będą pełniły rolę doradczą i wsparcia. 130.000 żołnierzy NATO ma zostać wycofanych z Afganistanu do końca 2014 r. Po tej dacie prowadzona będzie misja szkoleniowa afgańskich sił bezpieczeństwa składających się z 352.000 funkcjonariuszy. Z deklaracji wyłamała się Francja, która ogłosiła wycofanie swojego kontyngentu bojowego do końca 2012 r. Ostatnie francuskie oddziały bojowe zostały wycofane z prowincji Kapisa 15 grudnia 2012 r. Wraz z zakończeniem w Afganistanie misji ISAF w obecnym kształcie rozpocznie się nowy etap, który daje nie tylko nowe wyzwania ale również nowe szanse. Klucza do zrozumienia przyszłej sytuacji należy poszukiwać w afgańskiej przeszłości oraz tradycji. Od kilku lat w Afganistanie w prowincji Ghazni tli się bowiem lokalne powstanie przeciwko talibom. W pierwszym tygodniu czerwca 2013 r. talibowie ponieśli ciężkie straty podczas walk z bojownikami społecznego powstania Arbakai. Według przedstawiciela powstania ponad dwudziestu pięciu talibów zginęło, a ponad dwudziestu zostało rannych. Walki rozpoczęły się 30 maja br. po ataku talibów na oddziały powstańców w dystrykcie Andar. Przedstawiciel Islamskiego Emiratu Afganistanu przekazał, iż bojownicy zabili przynajmniej dziesięciu powstańców, a trzynastu ranili. Ostatnie walki w Andarze nie są przypadkiem, ani tym bardziej pomyłką mediów. Od wiosny 2012 r. postępuje proces utraty kontroli talibów nad dystryktem Andar. Dystrykt położony na południe od miasta Ghazni przez wiele lat był uznawany za terrorystyczne safe heaven w prowincji. Kolejny i początkowo nieistotny zatarg pomiędzy bojownikami Hezb-e Islami a talibami trafił na podatny grunt pośród ludności i przy wsparciu władz zyskał charakter lokalnego powstania przeciwko talibom. Na początku było tylko dwudziestu mężczyzn, ale w szybko zaczęli dołączać do nich kolejni i już po kilku tygodniach powstańcy dysponowali stu osobowym oddziałem. Teraz jest już ich kilkuset. Ostatnie z powstań w Ghazni - trwające już ponad roku - ma szansę utrzymać się przynajmniej do przyszłorocznej wiosennej ofensywy talibów a może nawet i dłużej, ale czy wytrzyma koniec misji ISAF, które oficjalnie tylko się przyglądają? Część z powstańców mówi, że są mudżahedinami i bronią siebie oraz własnej ziemi. Chcą żyć według Pasztunwali, tradycyjnych rządów starszyzn i lokalnych rad, bez udziału talibów, amerykanów a nawet obecnych władz kraju. To ludzie, którzy od czasów inwazji Związku Radzieckiego w latach 1979-1989, walczą o zachowanie swojej tradycji, prawa do życia i spokojnej przyszłości dla swoich dzieci. Walczą zbrojnie, walczą stosując wszelkie możliwe środki, walczą ze wszystkimi. Amerykanie są dla nich najeźdźcami, którzy muszą zostać pokonani i opuścić kraj. To samo dotyczy mułłów (tak określają talibów). Wraz z poznaniem możliwości jakie niesie rozwój, technologia oraz korzyści płynące z nauki, w powstańcach pojawiło się przekonanie, że nie ma miejsca dla talibów. Nie ma miejsca dla talibów bo ludzie się zmienili. Gdy usłyszeli, że zabraniają im żyć po swojemu, otwierać szkoły, bazary czy punkty medyczne to podjęli walkę również z mułłami. Dodatkowo mają za złe talibom, że ci drudzy przyjmują rozkazy z Pakistanu. Zależność od innych państw jest powodem złości, którą ludzie mają również do Hamida Karzaja i obecnego rządu. Rozwój działań powstańców jest monitorowany przez ISAF z nadzieją, że ich aktywność będzie przyczyną do powstania znaczne większego ruchu np. na miarę irackiego Przebudzenia, którego oddziały zwróciły się przeciwko Al-Kaidzie.
Pomimo rozbicia sił talibów w 2001 r., część bojowników tej organizacji przeczekała amerykański atak i korzystając z warunków terenowych, ukryła się w górach, skąd rozpoczęła walkę partyzancką z afgańskim rządem i oddziałami międzynarodowymi stacjonującymi w Afganistanie. Sami talibowie zaś istotnie zwiększyli swoją aktywność na terytorium Pakistanu, gdzie od marca 2004 r. trwa wojna w Pakistanie - konflikt zbrojny między armią pakistańską i amerykańską, a islamskimi bojówkami Al-Kaidy oraz powiązanymi z nimi oddziałami talibów. Od 2004 r. walki toczono w górskich regionach Waziristanu. Starcia corocznie przerywane były rozejmami, jednak nie były one respektowane. 14 lutego 2006 r. Islamski Emirat Waziristanu ogłosił nieuznaną na arenie międzynarodowej niepodległość. Przywódcą separatystów był Haji Omar. Separatyści pasztuńscy byli wspierani przez talibów oraz Al-Kaidę. 5 września 2006 r. Pakistan zawarł układ pokojowy ze starszyzną Waziristanu. Jednakże w wyniku operacji lotnictwa amerykańskiego, które atakowało pogranicze afgańsko-pakistańskie talibowie zerwali układ i w 2007 r. dokonali szereg ataków w tym zuchwałego oblężenia meczetu Lal Masjid w Islamabadzie. W październiku 2007 r. równolegle z walkami w Waziristanie, talibowie otworzyli front w Dolinie Swat. Pod koniec 2007 r. sytuacja polityczna w Pakistanie była bardzo niestabilna. W 2007 r. Baitullah Mehsud założył Tehrik-e-Taliban Pakistan - TTP (Ruch Pakistańskich Talibów) - organizację zbrojną talibów działającą w Pakistanie. Organizacja przyznała się do porwania w 2008 r. i zamordowania 7 lutego 2009 r. polskiego geologa Piotra Stańczaka. 3 listopada 2007 r. prezydent Pervez Musharraf ogłosił wprowadzenie stanu wyjątkowego w Pakistanie, jednocześnie zawieszając konstytucję. 29 listopada 2007 r. podczas stanu wyjątkowego został zaprzysiężony na drugą kadencję. Stan wyjątkowy obowiązywał do 15 grudnia 2007 r. 27 grudnia 2007 r. w Rawalpindi zginęła w zamachu terrorystycznym była premier Pakistanu Benazir Bhutto. Stało się to, gdy opuszczała wiec polityczny Pakistańskiej Partii Ludowej kończący kampanię przed zaplanowanymi na styczeń 2008 r. wyborami parlamentarnymi. Wsiadła do swojego kuloodpornego samochodu i wychyliła się przez okno dachowe, aby pozdrowić tłumy. W tym momencie zamachowiec oddał 2 strzały w jej kierunku. Chwilę później zdetonował posiadany przy sobie ładunek powodując przy tym śmierć około 20 innych osób. Odpowiedzialność za zamach ponosi Baitullah Mehsud. Bhutto przewieziono natychmiast do miejscowego szpitala, jednak mimo tego o godzinie 18:16 czasu lokalnego (13:16 GMT) stwierdzono zgon. Pierwsze informacje medialne głosiły, iż Bhutto zginęła na skutek postrzału w szyję i klatkę piersiową. Dzień później, na specjalnie zorganizowanej konferencji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Pakistanu zaprezentowano film przedstawiający ostatnie chwile życia Benazir Bhutto. Zdementowano informacje, jakoby kobieta zmarła na skutek postrzału w szyję i klatkę piersiową. W ciele Bhutto nie wykryto śladów kul, a ostateczną przyczyną jej zgonu było według MSW pęknięcie czaszki (siłą wybuchu została rzucona na samochód i lewą skronią uderzyła w lewarek podnoszący dach samochodu). W pierwszych dniach roku 2008 r. po zabójstwie Benazir Bhutto w Pakistanie nastroje społeczne były napięte. 15 stycznia talibowie zaatakowali pakistański garnizon Frontier Constabulary składający się z 42 żołnierzy. Miejscem ataku była miejscowość Jandola w Waziristanie. W trwającej cztery godziny walce zginęło 7 żołnierzy. Kilku żołnierzy pakistańskich porwano. 7 lutego 2008 r. Baitullah Mehsud wysunął propozycję rozejmu i negocjacji pokojowych. Wybory parlamentarne w Pakistanie zostały przeprowadzone 18 lutego 2008 r. Wybory z 32,69% poparciem wygrała Pakistańska Partia Ludowa, która zdobyła 89 mandatów. W wyniku propozycji rozejmu 21 maja 2008 r. Pakistan podpisał umowę pokojową z talibami. Wraz z podpisaniem pokoju, Pakistan zobowiązał się do stopniowego wycofywania wojsk z północno-zachodnich rejonów Pakistanu. Z kolei talibowie i plemiona z nimi powiązane musiały zamknąć obozy szkoleniowe rebeliantów, a także zaprzestać ataków terrorystycznych. Jednakże i to porozumienie nie było respektowane przez strony konfliktu. W wyniku ataków ze strony rebeliantów w sierpniu 2008 r. dokonano mobilizacji armii pakistańskiej, która przeprowadziła ofensywę w Bajaur. Trwające pół roku walki zakończyły się sukcesem armii rządowej. 18 sierpnia 2008 r. prezydent Pervez Musharraf zrezygnował wobec grożącej mu ze strony parlamentu procedury zdjęcia z urzędu (impechmentu) z zajmowanego urzędu. Jego następcą został mąż zmarłej 27 grudnia 2007 r. byłej premier Pakistanu Benazir Bhutto - Asif Ali Zardari, który wygrał wybory z 6 września zdobywając 458 z 702 głosów elektorów. 3 września 2008 r. czynnie do wojny z pakistańskimi talibami przyłączyli się Amerykanie. Tego dnia dokonali ataku na bastion rebeliantów w Angoor Ada w Waziristanie. W odwecie ekstremiści dokonali 20 września 2008 r. odwetowego zamachu terrorystycznego na hotel Marriot w Islamabadzie. Amerykanie od tego wydarzenia dokonywali regularnych nalotów na pakistańskie terytoria zajęte przez talibów, w tym za pomocą bezzałogowych samolotów, tzw. dronów. Była to część kampanii antyterrorystycznej. Operacji tych nie akceptował rząd pakistański, co spowodowało ochłodzenie stosunków na linii Pakistan-USA oraz Pakistan-NATO. Talibowie w nowej taktyce dokonywali częstych zamachów terrorystycznych wymierzonych w cywilów. Niestabilna sytuacja w Pakistanie spowodowała wzrost napięć między sunnitami i szyitami. Talibowie zaczęli porywać także zagranicznych obywateli. Po walkach w lutym 2009 r. w Dolinie Swat i wprowadzeniu obustronnego rozejmu, 13 kwietnia 2009 r. prezydent Zardari wprowadził w Dolinie Swat prawo koraniczne (szariat) powierzając talibom sprawowanie władzy sądowniczej. Miało się to przyczynić do wzmocnienia procesu pokojowego w Pakistanie. Jednak kilka dni później talibowie zbrojnie zajęli część Doliny Swat. W odpowiedzi 26 kwietnia 2009 r. armia pakistańska rozpoczęła szeroko zakrojoną operację „Czarna Burza”. Sukces i tymczasowe wyparcie bojowników z Doliny zmotywował wojsko do podjęcia szturmu na bastion rebeliantów w Południowym Waziristanie. W czerwcu 2009 r. rozpoczęły się regularne ataki lotnicze na pozycje talibów. Lotnictwo pakistańskie zostało wsparte przez Amerykanów. W jednym z nalotów dronów, 5 sierpnia 2009 r. zginął przywódca pakistańskich talibów Baitullah Mehsud. Następcą Baitullaha w Tehrik-e-Taliban Pakistan został Hakimullah Mehsud. Sukces ten spowodował uruchomienie kolejnych operacji militarnych na terytoriach plemiennych Pakistanu. 17 października 2009 r. rozpoczęła się dwumiesięczna największa ofensywa sił pakistańskich w Południowym Waziristanie - operacja „Rah-e-Nijat” („Droga ratunku”). Walki w Waziristanie Południowym zakończyły się porażką talibów. Na początku 2010 r. sytuacja w Waziristanie ustabilizowała się. Po zakończeniu ofensywy wszystkie Terytoria Plemienne Administrowane Federalnie oprócz Północnego Waziristanu i Orkazai były pod kontrolą rządu. W związku z tym pod koniec marca 2010 r. rozpoczęto kolejną operację wojskową, tym razem w Orkazai. Armia pakistańska nie zdecydowała się jednak na przeprowadzenie ofensywy na bazy ekstremistów w Północnym Waziristanie. Stamtąd talibowie przenikali na pozostałe obszary plemienne oraz dokonywali rajdów na terytoria Afganistanu i stacjonujące tam wojska ISAF. To z kolei powodowało odwetowe lotnicze ataki na krajówki i bazy talibów ze strony Amerykanów. 2 maja 2011 r. bez wiedzy i zgody władz pakistańskich amerykańskie jednostki specjalne USA zabiły na terytorium Pakistanu poszukiwanego od 2001 r. Osamę bin Ladena. Po śmierci bin Ladena w Pakistanie zanotowano zwiększenie aktywności islamskich radykałów. Stosunki amerykańsko-pakistańskie bardzo się pogorszyły. Komisja parlamentu Pakistanu zażądała oficjalnie 20 marca 2012 r. zaprzestania nalotów amerykańskich dronów na górskie regiony Pakistanu kontrolowane przez talibów. Miało to związek z atakiem NATO z listopada 2011 r., kiedy to zginęli pakistańscy żołnierze. Dopiero po przeprosinach Sekretarz Stanu USA, Hillary Clinton, za nalot na pakistańskich żołnierzy, 3 lipca 2012 r. Pakistan ponownie otworzył szlaki zaopatrzeniowe dla NATO. Tymczasem rebelia talibów przynosiła coraz więcej ofiar. Rebelianci dokonywali zamachów terrorystycznych i podjęli taktykę walki partyzanckiej. Z zajętych przez wojsko terenów przenikali na inne, które były pacyfikowane przez armię w wcześniejszych operacjach. Doprowadziło to de facto do powstania na terytoriach plemiennych sytuacji patowej, gdyż sukcesy operacji militarnych nie okazały się dalekosiężnymi zwycięstwami, a talibowie poprzez sieć rozbudowanych kryjówek kontrolowali Terytoria Plemienne Administrowane Federalnie. Będące w trudnej sytuacji władze w Islamabadzie ogłosiły gotowość do podjęcia rozmów pokojowych, jednak tylko pod warunkiem złożenia broni przez talibów. Na przełomie lipca i sierpnia 2010 r. Pakistan zastał nawiedzony przez katastrofalną powódź, w której zginęło ponad 2.000 osób. Głównymi terenami dotkniętymi przez kataklizm były tereny Chajber Pasztunchwa, w szczególności Dolina Swat, skąd wojsko w 2009 r. wyparło talibów. Powódź spowodowała zaprzestanie walk na frontach. Wykorzystali to talibowie, którzy wzmocnili się na zalanych terenach. Podczas powodzi lider talibów z Doliny Swat Maulana Fazullah wezwał bojowników do powrotu na tereny, z których zostali wyparci. Ekstremiści zdobyli także zaufanie powodzian, gdyż ich pomoc była często efektywniejsza od pomocy niesionej przez władze. Po stabilizacji sytuacji powodziowej na początku września przez główne miasta północnego Pakistanu przetoczyła się fala krwawych zamachów samobójczych. Celami talibów były miasta Lahore, Lakki Marwat, Kohat i Queta, gdzie 3 września w najkrwawszym zamachu tego miesiąca zginęło 73 szyitów biorących udział w religijnej procesji. Północny Waziristan w 2010 r. nadal pozostawał nietkniętym bastionem talibów i terrorystów z Al-Kaidy. Przez cały rok obszar ten był nękany przez ataki amerykańskich samolotów bezpilotowych, jednak kulminacja tych ataków nastąpiła we wrześniu 2010 r. Tylko w tym miesiącu doszło do 21 nalotów, w wyniku których zginęło ponad 100 rebeliantów. Zlikwidowano też kilku ważnych dowódców talibów i Al-Kaidy m.in. szejka Fateha, szefa Al-Kaidy w Pakistanie i Afganistanie, który był między innymi odpowiedzialny za planowanie ataków w Europie. 9 października 2010 r. władze pakistańskie zgodziły się otworzyć przejście graniczne z Afganistanem w Torkhan na szlaku zaopatrzeniowym dla sił ISAF. Pierwsze ciężarówki przez granicę przejechały 10 października 2010 r. 3 listopada 2010 r. armia pakistańska zainicjowała operację w Mohmandzie. Bezpośrednią przyczyną było zburzenie przez talibów szkoły dla dziewczynek, co miało miejsce dzień wcześniej. Pierwszego dnia walk armia zaatakowała kryjówki rebeliantów zabijając 17 ekstremistów. Mimo tego talibowie w następnych dniach burzyli kolejne szkoły, co spotykało się z odwetami sił bezpieczeństwa. W 2011 r. w większości regionów walki toczyły się sporadycznie i przybrały charakter ataków talibów na posterunki wojsk rządowych. W związku z uspokojeniem sytuacji na froncie, armię pakistańską zaangażowaną w walkę z talibami rozdzielono na trzy części: jedna usuwała skutki klęsk naturalnych, druga została wysłana na granicę z Indiami, a trzecia zmagała się z rebelią talibów. W lutym 2011 r. szycika starszyzna plemienna zawarła z talibami w Kurram porozumienie rozejmowe. Talibowie i sunnickie grupy przez nich wspierane atakowali wcześniej szyitów podróżujących na kluczowej i częściowo zablokowanej drodze Thall-Parachinar, która stanowi część szlaku tranzytowego między Islamabadem a Kabulem. Jednak względny spokój trwał miesiąc. 25 marca 2011 r. bojownicy zaatakowali niespodziewanie konwój szyitów. W zasadzce zginęło 13 osób. Talibowie przystąpili do dalszych ataków. Za ataki obarczono Fazala Saeeda, dowódcy Tehrik-e-Taliban Pakistan w Kurram, lojalnego wobec Hakimullaha Mehsuda dowódcy talibów w Pakistanie. Rząd został przez mieszkańców oskarżony, iż jest obojętny wobec losowi szyitów, nie potrafi zapewnić im bezpieczeństwa i nie kontroluje terytorium kraju. Wobec tych zarzutów w maju władze zadecydowały o wkroczeniu wojsk do Kurram. Operacja militarna toczyła się w dniach od 4 lipca do 18 sierpnia 2011 r. Zaangażowano w niej 4.000 żołnierzy, ciężką artylerię oraz lotnictwo i wojska pancerne. Głównym celem operacji było zniszczenie struktur talibów w Kurram oraz zabezpieczenie szlaku tranzytowego Thall-Parachinar. W wyniku operacji osiągnięto zakładane cele, jednak liczne oddziały talibów schroniły się w Chajber oraz Orakzai. 21 listopada 2011 r. dowództwo Tehrik-e-Taliban Pakistan potwierdziło, iż prowadzi wstępne rozmowy pokojowe z rządem pakistańskim. W październiku i listopadzie 2011 r. odbyły się trzy rundy negocjacji, które dotyczyły głownie obszaru Południowego Waziristanu. Mediatorzy ocenili rozmowy jako bardzo trudne. Talibowie zażądali od Islamabadu uwolnienia więźniów oraz wypłąty odszkodowania za zniszczenia powstałe w czasie kolejnych ofensyw militarnych. 23 listopada rzecznik talibów zaprzeczył słowom dowództwa rebeliantów, jakoby talibowie prowadzili negocjacje z rządem. Według światowych agencji prasowych świadczyło to jedynie o głębokich podziałach wśród pakistańskich talibów jakie dokonały się na przestrzeni lat walki z władzami w Islamabadzie. Możliwy był też scenariusz, że rozmowy zerwano, gdyż żadnej ze stron nie udało się uzyskać w nich postępu. 10 grudnia 2011 r. Maulvi Faqir Mohammad powiedział, że doszło do kolejnych rozmów pokojowych z rządem, który uwolnił na wstępie 145 talibów i wnioskował o zawieszenie broni. Rozmowy oceniono jako idące w dobrym kierunku. Dzień później rzecznik pakistańskich talibów Ehsanullah Ehsan ponownie zaprzeczył doniesieniom o negocjacjach. Ponadto Ehsan dodał, że nie może być mowy o jakichkolwiek negocjacjach, dopóki rząd centralny Pakistanu nie wprowadzi w Pakistanie prawa szariatu. 12 grudnia 2011 r. także pakistański rząd zaprzeczył prowadzeniu rokowań z talibami. Władze zadeklarowały, iż przystąpią do rozmów, jeśli rebelianci złożą broń i wyrzekną się przemocy. W 2012 r. talibowie zintensyfikowali ataki na plemienne milicje prorządowe tzw. „lashkar”. Rebelianci niszczyli także instytucje edukacyjne. Najczęstsze ataki miały miejsce w prowincji Chajber, do której talibowie zostali zepchnięci po operacjach w Kurram oraz Orakzai. W styczniu 2012 r. w operacjach odwetowych zginęło 312 talibów, natomiast w wyniku ich działalności zginęło 101 członków sił bezpieczeństwa (milicje, policja, wojsko), a także 133 cywilów. Według tajnego raportu NATO, który w lutym 2012 r. wyciekł do mediów, pakistańskie służby wywiadowcze ISI bezpośrednio pomagały talibom w Afganistanie. Ponadto z materiału, który opierał się na 27.000 przesłuchań ponad 4.000 schwytanych talibów, członków Al-Kaidy oraz innych rebeliantów i cywilów, wynikło, iż taliban miał w Pakistanie poparcie wśród cywilów, a nawet funkcjonariuszy armii i policji. W wyniku wyniszczających ataków talibów, 12 marca 2012 r. armia podjęła operację na małą skalę w prowincji Chajber. Najcięższe walki toczono pod miastem Bara. W pierwszym tygodniu walk zginęło tam 25 rebeliantów i czterech żołnierzy. Do końca marca 2012 r. z terenów walk uciekło ponad 101.000 cywilów. W 2012 r. doszło łącznie 1.577 ataków terrorystycznych, które pozbawiły życia łącznie 2.050 osób, z czego aż połowa to ofiary przemocy na tle etnicznym. Tak więc ogólny poziom ataków terrorystycznych spadał, jednakże rosła liczba ofiar konfliktu między sunnitami i szyitami. Najwięcej ofiar talibów spowodowane było eksplozjami min-pułapek i zdalnie sterowanych bomb. 10 stycznia 2013 r. sunnicka organizacja Lashkar-e-Jhangvi przeprowadziła potrójny zamach bombowy w Kwecie w wyniku czego śmierć poniosło ponad 90 osób. Organizacja odpowiedzialna za zamach chciała podsycić konflikt sunnicko-szyicki, który narastał w Pakistanie od przełomu lat 2011/2012, by wprowadzić w kraju sunnicką teokrację. Ponowny zamach w Kwecie miał miejsce 16 lutego 2013 r. Wówczas zginęło ponad 80 osób. Ładunek wybuchowy ukryty w cysternie samochodowej został zdetonowany zdalnie w pobliżu targowiska. W wyniku eksplozji zawalił się dwupiętrowy budynek. Laszkar-e-Dżangwi było również odpowiedzialne za zamach z 3 marca 2013 r. kiedy to w Abbas Town pod Karaczi w wyniku wybuchu samochodu pułapki zginęło 45 osób.
Początek wiosny i topniejące śniegi, otwierające górskie przełęcze, oznaczają w Afganistanie rozpoczęcie nowego sezonu wojennego. W specjalnym oświadczeniu ogłosili to talibowie. Obecną ofensywę poświęcili Chalidowi ibn Walidowi, jednemu z najbliższych towarzyszy Proroka Mahometa. Ogłaszanie początku wiosennych ofensyw przez talibów stało się rytuałem. W zeszłym roku wkrótce po zapowiedzi wiosennego natarcia talibowie dokonali spektakularnej serii zbrojnych rajdów i zamachów na zachodnie ambasady w Kabulu, kwaterze głównej zachodnich wojsk oraz na afgański parlament. Zachodnich dowódców i dyplomatów od zapowiedzi partyzanckiej ofensywy bardziej martwi coraz ostrzejszy konflikt pomiędzy administracją prezydenta Hamida Karzaja a Pakistanem. Według Kabulu Islamabad czeka tylko, aż w 2014 r. wyjadą z Afganistanu ostatni żołnierze NATO, aby ustanowić w afgańskiej stolicy posłuszny mu rząd. Czas nie jest w Afganistanie sprzymierzeńcem Zachodu. Niewiele już czasu pozostało do dnia, gdy ostatni zachodni żołnierze opuszczą Afganistan, a jeśli do tego czasu nie uda się zawrzeć jakiegoś pokoju z talibami, cały ciężar wojny z partyzantami weźmie na siebie afgańskie wojsko. Przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów Sił Zbrojnych USA gen. Martin Dempsey przyznał niedawno, że wojna w Afganistanie może potrwać jeszcze długo, przynajmniej w niektórych prowincjach. Ale Afgańczycy sobie poradzą – zapewnia generał. Rozbudowane do 350.000 żołnierzy i policjantów, afgańskie wojsko ma przejąć główną rolę w wojnie z talibami jeszcze w tym roku, pomimo że nadal będzie wspierane przez wojska NATO. Mimo urzędowego optymizmu zachodnich dowódców, afgańskie wojsko nie radzi sobie w bezpośrednim starciu z talibami. Regularnie przegrywa kolejne bitwy, a w ciągu ostatniego roku armia afgańska straciła w walkach z partyzantami przeszło 3.000 ludzi. Zachód stracił tylu żołnierzy w ciągu ponad 10 lat inwazji. Z partyzantami nie radzą sobie nawet te afgańskie oddziały, które cieszą się opinią elitarnych. Brytyjscy instruktorzy alarmują o zastraszającej liczbie dezercji, fatalnej dyscyplinie i kiepskim przygotowaniu wojskowym afgańskich rekrutów. Wielu z nich po przeszkoleniu i z bronią w ręku ucieka do partyzantki, a afgańscy oficerowie nierzadko przyjmują do wojska partyzanckich dywersantów, którzy zabijają w koszarach zachodnich żołnierzy. W zeszłym roku z rąk afgańskich żołnierzy zginęło ponad 60 żołnierzy z państw Zachodu. Utrudnia to, lub wręcz uniemożliwia prowadzenie wspólnych operacji, mających lepiej przygotować siły afgańskie do samodzielnego działania. Ogłoszenie obecnej ofensywy talibów poprzedziły tygodnie wyjątkowej aktywności partyzantów nawet w podkabulskich prowincjach Kapisa, Laghman, Wardak i Logar. W kwietniu w zamachach i zasadzkach w całym kraju zginęło ponad pół tysiąca ludzi, a ONZ alarmuje, że liczba partyzanckich ataków wzrosła o jedną trzecią (niemal wszystkie skierowane są przeciwko afgańskiemu wojsku, policji i urzędom), co zapowiada, że 2013 r. może okazać się jednym z najkrwawszych od początku interwencji NATO w 2001 r. Jednocześnie pakistańscy talibowie ogłosili rozejm w Północnym Waziristanie, niespokojnym obszarze plemiennym przy granicy z Afganistanem, na mocy którego nie będą atakować pakistańskiej armii - poinformowali w niedzielę przedstawiciele sił bezpieczeństwa Pakistanu. Szef Tehrik-e-Taliban Pakistan Hakimullah Mehsud zwrócił się w specjalnym oświadczeniu do swoich zwolenników, aby „przestrzegali decyzji i porozumienia osiągniętego z rządem na rzecz utrzymania prawa i porządku w Północnym Waziristanie”. Mehsud wezwał swych zwolenników „do zaprzestania wojny” w Północnym Waziristanie. Wkrótce po tym w wyniku presji ze strony pakistańskiej armii, ataków amerykańskich samolotów bezzałogowych oraz problemów zdrowotnych, Hakimullah Mehsud, który kierował TTP przez ostatnie trzy lata, zaczął tracić kontrolę operacyjną w swej organizacji. Następcą Mehsuda miał zostać bardziej umiarkowany zastępca Hakimullaha - 40-to letni Wali-ur-Rehman Mehsud - przeciwnik stosowania radykalnej przemocy. Jak podkreślał anonimowy przedstawiciel armii Pakistanu „Rehman szybko wyrasta na kandydata konsensusu. Możemy teraz obserwować, jak brutalny dowódca zastępowany jest przez bardziej pragmatycznego, dla którego pojednanie z pakistańskim rządem stało się priorytetem”. Inne ugrupowania pakistańskich talibów, takie jak mułły Nazira w Płd. Waziristanie oraz Hekmata Gula Bahadura w Płn. Waziristanie już zawarły porozumienia pokojowe z pakistańską armią i skoncentrowały się na atakach na zachodnie i rządowe siły w Afganistanie. Zmiana celu pakistańskich talibów komplikowała wysiłki Zachodu na rzecz stabilizacji Afganistanu zanim jeszcze większość wojsk NATO opuści to państwo do końca 2014 r. Wali Ur-Rehman Mehsud był jednak oskarżany o serię ataków na siły koalicji w Afganistanie, w tym o przeprowadzony 30 grudnia 2009 r. atak na amerykańską bazę Champan, w czasie którego zginęło siedmiu agentów CIA. Rząd USA ustanowił nagrodę 5 mln. USD za pomoc w jego ujęciu. Proces zmiany kierownictwa w Tehrik-e-Taliban przerwała śmierć Wali Ur-Rehmana, który zginął 29 maja 2013 r. w wybuchu rakiety wystrzelonej z amerykańskiego drona, w wyniku którego śmierć poniosły również cztery inne osoby.
Wbrew deklaracjom polityków, wojna z terroryzmem i w Afganistanie i w Pakistanie cały czas trwa, a jej wynik nie jest przesądzony. Nie jest też jasne w jakim kierunku będzie zmierzać Pakistan. W przeprowadzonych 11 maja 2013 r. wyborach parlamentarnych kierowana przez Nawaza Sharifa Pakistańska Liga Muzułmańska Nawaz (PML-N) zdobyła połowę mandatów i przy pomocy deputowanych niezależnych utworzy rząd większościowy. Sharif, który objął stanowisko premiera, poinformował, że przeprowadził dłuższą rozmowę z szefem rządu Indii, deklarując zamiar łagodzenia stosunków dwustronnych. Sharif zaznaczył również, że Pakistan ma „dobre stosunki” z USA, ale „traktuje jako naruszanie suwerenności przeprowadzane przez CIA ataki na bojowników Al-Kaidy na pakistańskich terytoriach plemiennych, do czego używa się samolotów bezzałogowych”. Wzajemne relacje z USA podsumował tak: „mamy dobre stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Z pewnością powinniśmy słuchać siebie nawzajem. Jeśli po którejkolwiek ze stron są jakieś zastrzeżenia, to uważam, że powinniśmy się zająć tymi zastrzeżeniami”. Dodał też, że „Drony są naprawdę wyzwaniem dla naszej suwerenności. Oczywiście traktujemy tę sprawę bardzo poważnie. Sądzę, że jest to bardzo poważna kwestia i nasze zastrzeżenia muszą zostać odpowiednio zrozumiane”. Ostatnia kampania wyborcza oraz wybory do parlamentu okazały się najkrwawsze w historii Pakistanu. W dniu wyborów zginęło kilkudziesięciu ludzi, bezpośrednio w okresie przedwyborczym życie straciło ponad sto osób, a prawie pięćset zostało rannych. Codziennie dochodziło do zabójstw politycznych. Pakistańscy talibowie dokonywali krwawych zamachów na lokale wyborcze oraz na członków: Pakistańskiej Partii Ludowej, Narodowej Partii Awami i Zjednoczonego Ruchu Narodowego, które zostały określone jako liberalne i sekularne, a więc wrogie. To właśnie te ugrupowania tworzyły dotychczasową koalicję rządzącą. Na skutek gróźb i ataków prowadzenie kampanii wyborczej przez te partie było bardzo utrudnione. Przywódcy tych ugrupowań odwoływali partyjne wiece. Rządząca Pakistańska Partia Ludowa praktycznie przerwała własną kampanię. Jednocześnie terror nie obejmował zwycięskiej Pakistańskiej Ligi Muzułmańskiej Nawaz oraz Pakistańskiego Ruchu dla Sprawiedliwości. Ich działacze mogli bez przeszkód organizować wiece i spotkania z obywatelami, gdyż talibowie ich nie atakowali. Szczególnie zwycięska Pakistańska Liga Muzułmańska Nawaz mogła swobodnie prowadzić kampanię wyborczą. Obie partie zapowiedziały w czasie kampanii dialog z talibami. Jesienią pakistański parlament wybierze nowego prezydenta, a w listopadzie skończy się druga kadencja dowodzącego pakistańską armią generała Aszfaka Kajaniego. Pod koniec roku na emeryturę odchodzi również przewodniczący Sądu Najwyższego Iftikhar Mohammad Chaudhry. Wybór nowego prezydenta oraz wymiana najważniejszych osób w armii i w systemie sprawiedliwości przesądzą o kierunku jaki obierze Pakistan w nadchodzących kolejnych co najmniej kilku, jeśli wręcz nie kilkunastu latach. Wzrost współpracy z talibami oraz działalność siatki Hakkaniego z jednej strony, a z drugiej strony wizyta premiera Chin w Islamabadzie w niespełna dwa tygodnie po wyborach, już dziś zdają się jednak wskazywać na drogę, którą Pakistańskie władze podążać będą w najbliższej przyszłości, szczególnie zaś w obszarze tych, które dotyczą ingerencji w wewnętrzne sprawy Afganistanu. Sprawą nadrzędną dla Islamabadu jest bowiem z punktu widzenia strategiczne interesy Pakistanu niedopuszczenie do zwiększenia się w Afganistanie wpływów New Delhi. A wpływy te w ostatnim czasie stale rosną. Przyjazny Indiom rząd w Afganistanie oznacza dla Islamabadu otoczenie przez potencjalnie wrogie państwa, a także odbiera atut „głębi strategicznej”. Pakistańscy wojskowi liczą bowiem, że w razie wojny z Indiami jej funkcję spełniałby właśnie Afganistan. Po drugie Pakistanowi zależy na wzmacnianiu w afgańskich władzach wpływów Pasztunów, przy jednoczesnym osłabiania znaczenia pozostałych grup etnicznie, zwłaszcza Tadżyków. Finalnie wreszcie Pakistan chce do ograniczyć wpływy USA w regionie. W osiąganiu wszystkich tych celów pomaga właśnie Siatka Hakkaniego - druga co do wielkości partyzancka armii w Afganistanie. To brutalne i działające z coraz większym rozmachem ugrupowanie jest sterowane przez pakistański ISI. To za jego pomocą Islamabad stara się kreować pomyślną dla Pakistanu sytuację w Afganistanie. Fakt ten przestał być tajemnicą, a kłopoty jakie wynikają z tego zarówno dla NATO, jak i rządu Hamida Karzaja są tak duże, że zarzuty i oskarżenia pod adresem Pakistanu wyrażane są już przez władze afgańskie na arenie międzynarodowej. Ponad rok temu, jako pierwszy zabrał głos w tej sprawie ówczesny Przewodniczący Połączonego Kolegium Szefów Sztabów admirał Mike Mullen. Zrobił to podczas oficjalnej wizyty w Pakistanie. Od tego czasu zarzuty stają się co raz częstsze. Na czele tego ekstremistycznego ugrupowania zbrojnego stoi sprzymierzeniec talibów Dżalaluddin Hakkani, jednak ze względu na jego zaawansowany wiekiem, coraz więcej obowiązków przejmuje jego syn Sirajuddin Hakkani. Dżalaluddin Hakkani, jak wielu dowódców zbrojnego oporu wobec NATO, jest weteranem wojny z ZSRR. Głównym terenem działania Siatki Hakkaniego są wschodnie prowincje Afganistanu: Khost, Paktia i Paktika. Jednak dzięki bliskiej współpracy z innymi ugrupowaniami Siatka rozszerza swoją działalność na kolejne regiony. Obecnie, pomimo iż się do zbrojnych rajdów i zamachów w Kabulu przyznają talibowie , to w rzeczywistości dokonują ich właśnie bojownicy Dżalaluddina Hakkaniego. Wszystko to powoduje, iż na afgańskiej ziemi długo jeszcze może nie zapanować pokój. Nie oznacza to jednak, iż nie są stale podejmowane wysiłki mające na celu dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu. Minister Spraw Zagranicznych Norwegii Espen Barth Eide poinformował na przełomie czerwca i lipca, że jego państwo odegrało kluczową rolę w procesie, którego rezultatem jest otwarcie 18 czerwca 2013 r. przez afgańskich talibów biura w stolicy Kataru, Dausze. Mają się tam odbyć rozmowy z przedstawicielami USA. Eide poinformował, że talibowie prowadzili w tej sprawie w ostatnich miesiącach tajne negocjacje w Norwegii. Nie ujawnił, z kim rozmawiali. Cały proces był ściśle tajny, ale teraz możemy to ujawnić - powiedział państwowemu norweskiemu nadawcy NRK. Według informacji przekazanych we wtorek przez źródła w Białym Domu, w Dausze prowadzone będą rozmowy pomiędzy rządem afgańskim i talibami, z udziałem przedstawicieli władz USA. Ich celem jest utorowanie drogi do oficjalnych negocjacji pokojowych. Będzie to pierwsze od wielu lat spotkanie Amerykanów i przedstawicieli talibskich rebeliantów. Według źródeł w Białym Domu, talibowie wstępnie zgadzają się na odcięcie się od międzynarodowego terroryzmu. Biały Dom zastrzega, że negocjacje pokojowe będą z pewnością „długie i skomplikowane” i „nie ma gwarancji, że się powiodą”. Ich wynikiem musi być osiągnięcie trzech celów: po pierwsze talibowie zerwą związki z Al-Kaidą; po drugie zakończą stosowanie przemocy i - po trzecie - zaakceptują afgańską konstytucję, w tym postanowienia o ochronie kobiet i mniejszości - powiedział agencji Reutera anonimowy przedstawiciel Białego Domu. Dopiero po spotkaniach przygotowawczych w Dausze mają nastąpić rozmowy między talibami a Wysoką Radą Pokoju, ciałem powołanym przez prezydenta Afganistanu Hamida Karzaja do reprezentowania władz afgańskich podczas rozmów. Podczas otwarcia biura talibów w Dausze ich przedstawiciel Tajeb Agha oświadczył, że daty właściwych negocjacji pokojowych jeszcze nie ustalono. Rozmowy ze strony talibów będą prowadzone przez ich przywódcę, mułłę Omara. W rozmowach, jak potwierdziły źródła USA, będzie też brać udział przedstawiciel siatki Hakkaniego. Ogłoszenie rozpoczęcia rozmów pokojowych nastąpiło w dniu, kiedy NATO, zgodnie z decyzją szczytu w Chicago ogłosiło formalne przekazanie siłom afgańskim odpowiedzialności za bezpieczeństwo w całym kraju. Talibowie wstępnie zgadzają się na odcięcie się od międzynarodowego terroryzmu. Mają też oficjalnie ogłosić iż „sprzeciwiają się wykorzystaniu terytorium Afganistanu jako zagrożenia dla innych państw” - poinformowały dziennikarzy we wtorek pragnące zachować anonimowość źródła w Białym Domu. USA będą odgrywać „bezpośrednią rolę” w rozmowach pokojowych, „ale to są negocjacje głównie dla Afgańczyków”, bo „pokój leży przede wszystkim w ich rękach” podkreślały te same źródła. Przedstawiciele Białego Domu wskazali, że na rozpoczęcie rozmów pokojowych pozwoliły wysiłki dyplomatyczne USA, w tym rozmowy prezydenta Baracka Obamy z prezydentem Afganistanu Hamidem Karzajem, a także pomoc rządów „Niemiec, Norwegii, Wielkiej Brytanii i Kataru, który zgodził się być gospodarzem rozmów”. Bardzo pomocny w „przekonaniu talibów, by przyłączyli się do rozmów pokojowych” był też Pakistan. Prezydent Karzaj zapowiedział, że przedstawiciele władz afgańskich wkrótce udadzą się do Kataru na rozmowy z talibami na temat procesu pokojowego w Afganistanie. Poziom zaufania między rządem afgańskim a talibami jest jednak bardzo niski i nie należy oczekiwać szybkich rezultatów - powściągał oczekiwania dziennikarzy przedstawiciel Białego Domu. „Pokój nie jest jeszcze osiągnięty” podkreślił. Pomimo tego NATO wycofuje się z Afganistanu. Rząd afgański przejął odpowiedzialność za państwo. Podczas uroczystej ceremonii na obrzeżach Kabulu dowódca Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa (ISAF) gen. Joseph Dunford przekazał afgańskim siłom kontrolę nad ostatnimi 95 okręgami. Wszystkie znajdują się w niespokojnych prowincjach na południu i południowym wschodzie Afganistanu, przy granicy z Pakistanem, gdzie aktywni są talibowie, m.in. w uznawanej za ich zaplecze prowincji Kandahar, a także w prowincjach Nangarhar, Chost, Paktia, Kunar i Helmand. „Odtąd cała odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa naszemu krajowi przejmują nasze dzielne siły” oświadczył prezydent Karzaj. W uroczystości uczestniczył szef NATO Anders Fogh Rasmussen. „W razie potrzeby będziemy nadal wspierać afgańskich żołnierzy w operacjach, ale nie będziemy już ich planować, wykonywać czy prowadzić” oświadczył. Właśnie w ramach udzielanego wsparcia polscy komandosi wspólnie z afgańskimi siłami antyterrorystycznymi zwanymi „Afgańskimi Tygrysami” zatrzymali jednego z najgroźniejszych terrorystów w kraju. Mężczyzna o pseudonimie Sabahun był talibskim komendantem w prowincji Ghazni. Sabahun od dwóch lat znajdował się na liście najbardziej poszukiwanych terrorystów (tzw. Joint Prioritized Effective List). Zatrzymanie terrorysty to nie jedyny sukces polskich żołnierzy w ostatnim czasie. Pod koniec maja w serii operacji zatrzymano siedmiu poszukiwanych rebeliantów. Jeden z nich, Zabihuliah, również znajdował się na liście JPEL. Komandosi zlikwidowali też dwa nielegalne składy broni i materiałów wybuchowych. Zniszczono ponad tonę materiałów wybuchowych, amunicję do moździerzy i granatników przeciwpancernych oraz broń strzelecką. Formalne zakończenie procesu przejmowania odpowiedzialności przez armię i policję Afganistanu stanowi kamień milowy w blisko 12-letniej historii międzynarodowej interwencji w tym kraju. Jest to także punkt zwrotny dla sił NATO, które odtąd będą występowały w roli doradczej, a nie bojowej, oraz wstęp do stopniowego wycofania oddziałów bojowych z Afganistanu do końca 2014 r. Proces przekazywania afgańskim oddziałom wojska i policji odpowiedzialności za zapewnienie bezpieczeństwa w kraju rozpoczął się w 2011 r. od przekazania prowincji Bamjan (w środkowej części kraju). Liczebność afgańskich sił bezpieczeństwa w ostatnich sześciu latach zwiększyła się z 40.000 do 350.000 ludzi obecnie. Jednocześnie w miarę przejmowania kolejnych zadań afgańskie wojsko ponosi coraz więcej strat w ludziach. Dla porównania liczba ofiar śmiertelnych w siłach międzynarodowych od 2010 r. systematycznie spada. Dodatkowo wojska afgańskie muszą zmagać się z falą dezercji, przez którą armia co miesiąc potrzebuje tysięcy nowych rekrutów. Jeśli zgodę wyrazi rząd w Kabulu, po 2014 r. oddziały bojowe zastąpi niewielki kontyngent doradców i instruktorów wojskowych. Na początku maja 2013 r. Biały Dom poinformował, że po wycofaniu do końca 2014 r. sił międzynarodowej koalicji z Afganistanu żołnierze amerykańscy pozostaną w tym państwie tylko na zaproszenie władz w Kabulu, a USA nie są zainteresowane posiadaniem tam stałych baz wojskowych. Jeśli po roku 2014 oddziały amerykańskie pozostaną, to po to, „aby szkolić żołnierzy afgańskich i walczyć z pozostałościami Al-Kaidy w tym kraju” oświadczył rzecznik Białego Domu Jay Carney. W dalszym ciągu sporna pozostaje kwestia immunitetu dla pozostającego ewentualnie po 2014 r. w Afganistanie ograniczonego kontyngentu wojsk amerykańskich. Wielu ekspertów ostrzega, że po wycofaniu wojsk międzynarodowych w Afganistanie zapanuje chaos albo wrócą do władzy talibowie. Istotnym problem jest stały wzrost upraw opium. Ubiegłoroczny eksport tego narkotyku stanowił 10% produktu krajowego brutto Afganistanu poinformowało w poniedziałek Biuro ds. Narkotyków i Przestępczości ONZ (UNODC) z siedzibą w Wiedniu. Biuro dodało, że z Afganistanu wywieziono w 2012 r. opium wartości 1,9 mld. USD. Obecnie Afganistan zaspokaja około 90% światowego zapotrzebowania na opium, które stanowi główny surowiec używany do produkcji heroiny.. Powierzchnia upraw maku lekarskiego w Afganistanie zwiększyła się w ubiegłym roku o kolejne 18 proc., do 154 tys. Hektarów łącznie. Jednak z powodu chorób roślin i niesprzyjającej pogody średnia produkcja opium z hektara była w 2012 r. niemal o połowę mniejsza niż rok wcześniej - wskazało UNODC, ostrzegając jednocześnie, że w najbliższym czasie trend ten może się wyraźnie odwrócić. Według Biura liczne międzynarodowe programy na rzecz ograniczenia produkcji narkotyków w Afganistanie nie przyniosły dotąd niemal żadnych efektów, a wycofanie wojsk NATO w przyszłym roku może dodatkowo pogorszyć sytuację w tym względzie. „Afgańskiego problemu z opium nie da się rozwiązać w krótkim terminie, ale musimy ten proces przyspieszyć - szczególnie dlatego, że zbliża się rok 2014” oświadczył szef UNODC Jurij Fiedotow. W tym samym czasie afgańscy rolnicy z prowincji Helmand rozpoczęli żniwa. Kwiecień to miesiąc zbioru soku mlecznego z niedojrzałych makówek. Kryzys ekonomiczny zmusił mieszkańców wiosek do powrotu do uprawy tej rośliny, z której potem produkowane jest opium i heroina. Afgańczcy od kilku lat zachęcani są do rezygnacji z wysiewania maku, który jest łatwy w uprawie. Mimo finansowej pomocy z zagranicy (subsydiów i darmowych nawozów), Afgańczycy decydują się na nielegalną uprawę. „Jesteśmy najbiedniejszymi ludźmi tutaj. Jeśli nie będziemy uprawiać maku, nie będziemy mogli wyżywić siebie i naszych rodzin. Próbowaliśmy siać kukurydzę i pszenicę, ale one są zbyt tanie. Nie przynoszą dochodu, mak przynosi dobre pieniądze” tłumaczy Faiz Mohammad, rolnik uprawiający mak. Afgańscy rolnicy utrzymują, że nie mają żadnych powiązań z przemytnikami narkotyków, jedynie kupują od nich towar. Kiedy kończymy zbiory, po prostu sprzedajemy im sok powiedział inny rolnik, Hayatullah Khan. Afgańczycy dodają, że to zwykła wymiana handlowa, a mak uprawiają, bo ma to ekonomiczny sens. Inne zdanie mają afgańskie władze, które twierdzą, że to talibowie zachęcają farmerów do uprawiania maku, opłacają ich, a uzyskane pieniądze przeznaczają na wojnę z siłami rządowymi w prowincji. „Talibowie nie mają tutaj żadnych wpływów. Rolnicy na własną rękę uprawiają mak, bo w porównaniu do cen pszenicy zarabiają na nim o wiele więcej” tłumaczy jednak Haji Abdullah. Cztery kilogramy zboża kosztują ok. 100 afgani, czyli niecałe 2 dolary. Za mak rolnik dostanie 2 do 5 tysięcy afgani, czyli od 38 do 95 dolarów. „Wszystko robią ze względu na zysk, różnicę w cenach widać gołym okiem” przekonuje Abdullah. Równolegle do wydarzeń w Katarze, afgańscy talibowie wysłali delegację na rozmowy z Iranem, co potwierdził rzecznik talibów Kari Jusuf Ahmadi. Może to sugerować, że również Iran ma ambicje zostać mediatorem w rozmowach między talibami a władzami w Kabulu. Jest to wydarzenie bezprecedensowe, zważywszy, że wyznający sunnizm talibowie od dawna postrzegani byli jako wrogo nastawieni do szyickich duchownych rządzących Iranem. Czy wszystkie te działania świadczą o tym, że w Afganistanie po tylu latach wojen wreszcie zapanuje pokój? Jeśli tak, to być może na stadion Ghazi w Kabulu i majdany największych miast Afganistanu powrócą rozgrywki buzkaszi, co dosłownie oznacza „przeciąganie kozy” i jest grą oraz rozrywką, a także najpopularniejszym narodowym sportem afgańskim. Tylko w tym państwie jest zarejestrowany w Afgańskim Komitecie Olimpijskim. Nazwa buzkaszi, pochodzi z połączenia dwóch perskich słów: boz - koza oraz kaszi od czasownika keszidan - ciągnąć, przeciągać. Chociaż w nazwie mowa o przeciąganiu kozy, do gry używa się obecnie korpusu cielaka, bardziej wytrzymałego na szarpanie, tratowanie i co istotniejsze znacznie cięższego od kozy, co czyni grę jeszcze trudniejszą. Tusza cielaka po usunięciu głowy i racic oraz po 24-godzinnym namoczeniu w wodzie dla usztywnienia korpusu waży około 30 kg. Celem zawodów jest podniesienie trofeum z ziemi bez zsiadania z konia, przejechanie z nim pewnego odcinka i umieszczenie go w wyrysowanym na ziemi specjalnym kole punktowym. Obecnie rozgrywane są w Afghanistanie dwa rodzaje buzkaszi. Pierwszy, zwany zwykle tudabarai co najpełniej można przetłumaczyć „wychodzace z ludu” reprezentuje tradycyjną odmianę gry. Drugi, znane jako karadżai co oznacza „czarne miejsce” od tureckiego kara (czarny) i perskiego dżoi (miejsce, czyli plac ograniczony linią demarkacyjną) charakteryzuje nowszą, sportową wersję buzkaszi. Oba rodzaje mają wspólne elementy: tuszę cielaka, konie i jeźdźców. Oczywiście dokładnie ci sami gracze istnieją w obu formach współzawodnictwa i generalnie przyświeca im ten sam cel: utrzymać pełną kontrolę nad korpusem i przewieźć go by zdobyć punkt. Obie formy buzkaszi różnią się jednak od siebie zauważalnie. Można powiedzieć, że gra tudabarai jest prosta, a sport karadżai bardziej skomplikowany. W tudabarai celem jest swobodne (niezakłócone) przewiezienie cielaka w dowolnym kierunku, bez pomocy kogokolwiek i bez ataku przeciwnika a następnie rzucenie cielaka swobodnie na ziemię. W karadżai gracze starają się przewieźć korpus wokół flagi znajdującej się na jednym końcu boiska, a potem dowieźć go i wrzucić do koła punktowego. Można powiedzieć, że o ile w tudabarai cel jest prosty, zarówno w koncepcji jak i wykonaniu, to osądzenie gry jest dosyć kontrowersyjne. Cały problem sędziowania w tudabarai polega na ocenie swobodnego, niezakłóconego i czystego przejazdu. Wszelkie nieporozumienia w grze wynikają właśnie z tego powodu. Spory zawierają zarówno czynnik sportowy jak i polityczny, gdyż wynikają z tradycyjnego pochodzenia buzkaszi. Karadżai ma bardziej szczegółowe przepisy, ale dzięki nim można łatwo sędziować spotkanie. Cielak najpierw musi być obwieziony dookoła flagi. a potem wrzucony do jednego z kół punktowych. Nie jest konieczne by ta sama drużyna spełniła obydwa warunki do zdobycia punktów. Drużyna 1 może przewieźć cielaka za flagę a drużyna 2 może wrzucić go do koła punktowego. W grze tudabarai koniec etapu gry następuję w momencie, gdy gracz – „czapandoz” - rzuci swobodnie cielaka na ziemię. To zwycięstwo trwa bardzo krótko i powoduje tylko minimalną przerwę w grze. Natychmiast zaczyna się nowy cykl, korpus cielaka jest coraz bardziej stłamszony oraz ponownie zbiera się tłum jeźdźców wokół niego. Godzina za godziną, na polu nieograniczonym żadną linią, dzikie sceny przenoszą się z miejsca na miejsce. Nie ma wygranych ani przegranych. Są tacy, którzy nigdy nie wygrywają, ale nikt nie wygrywa na długo. Co decyduje o sukcesie lub porażce? Ludzie powiadają, że przeznaczenie jest zawsze najważniejszym czynnikiem. W buzkaszi, gdzie świat jest gwałtowny i gwałcony, uznaje się szczęście, ale wierzy się w jeszcze inny składnik: w siłę. Obie formy buzkaszi różnią się jeszcze dwoma innymi czynnikami. Po pierwsze, inaczej zdobywa się punkty. W tudabarai każde zdobycie punktu jest oddzielnym odcinkiem gry samej w sobie. Uczestnik, któremu uda się przewieźć korpus i rzucić go na ziemię zdobywa dla siebie nagrodę finansową otrzymywaną natychmiast i sławę, które trwa przez czas zawodów i parę lat potem. Nie ma wartości punktowych pod koniec dnia - nie podaje się wyników. W karadżai zdobyte punkty liczy się systematycznie: jeden punkt za objechanie z cielakiem flagi, dwa za wrzucenie go do koła punktowego. Wygrywa ta drużyna, która w czasie trwania spotkania zdobędzie więcej punktów. Po drugie, zawodnicy są inaczej zorganizowani. W tudabarai, teoretycznie każdy gra na własny rachunek, bez identyfikowania się z jakąkolwiek drużyną. W buzkaszi może brać udział dowolna ilość jeźdźców. Znane są przypadki, gdy doliczono się tysiąca jeźdźców biorących udział w jednym spotkaniu. W karadżai czapandozi są podzieleni na dwie drużyny z dowolną ilością graczy, ale na polu jednocześnie występuje od pięciu do piętnastu zawodników z każdej strony, a w kabulskich zawodach standardowo jest ich dziesięciu w każdej drużynie. Wspólną cechą obu rodzajów buzkaszi jest to, iż organizowane są one zawsze z jakiejś okazji. Tradycyjne tudabarai odbywa się z okazji ślubu lub rytuału obrzezania i organizowane jest przez głowę świętującego rodu zwanego tuiwala. Jako takie nazywane jest też „kaumi” - rodowe, plemienne. Karadżai organizowane jest przez oficjalne czynniki państwowe z okazji ważnych świąt narodowych. Z tego powodu nazywa się je „rasmi” czyli oficjalne. W tudabarai każdy właściciel koni występuje w otoczeniu swoich krewnych i ziomków, zwanych eufemistycznie „przyjaciółmi”, tworzy nieformalną drużynę na placu gry. Częste spory między właścicielami koni i ich stronnikami kreują następny problem w grze: Kto właściwie zdobył punkt oraz być może ważniejszy, kto decyduje w takich sytuacjach? W teorii gospodarz lub sponsor buzkaszi – tui wala, który angażuje wtedy cały swój autorytet. W praktyce, czasami spór wymyka się spod jego kontroli. Chanowie, których konie i jeźdźcy biorą udział w spotkaniu są przeciwnikami nie tylko w grze, ale też rywalizują w życiu codziennym. Dlatego buzkaszi można postrzegać jako polityczny mikrokosmos. Ktokolwiek kontroluje buzkaszi musi mieć siłę polityczną po za samą grą, a jego siła uwypuklona jest jeszcze bardziej przez ten symboliczny spektakl. W ostateczności to gospodarz ma najwięcej do stracenia lub wygrania. Sukces buzkaszi wzmacnia jego polityczne znaczenie, porażka czyni obiektem ośmieszenia. Buzkaszi jest rozrywką, której trzy cechy pokazują, czym w rzeczywistości jest dla Afgańczyków: 1) upamiętnienie kulturowego dziedzictwa, 2) metafora chaotycznego, naturalnego i niekontrolowanego współzawodnictwa, 3) arena, na której toczą się określone aspekty politycznej konkurencji. Niewykluczone, że buzkaszi, gra o bardzo dawnej metryce, była pierwotnie elementem szkolenia konnego wojownika; ćwiczebne zmagania w grze wymagają takich samych umiejętności i sprawności fizycznej, co walka w polu, od której momentami niewiele się różnią. Mecze zaczynają się 21 marca w święto Naw Ruz i trwają do pierwszych śniegów. Do 1973 r. najważniejsze spotkania odbywały się w Kabulu 15 października w dniu urodzin króla Zahir Szacha. Po zamachu stanu i dojściu do władzy Mohammada Daud Chana zawody przeniesiono na 19 sierpnia. W dżaszn, czyli Święto Niepodległości Republiki najlepsze drużyny w Afganistanie zjeżdżają się do Kabulu na tradycyjne spotkania na stadionie Ghazi. Boisko w mieście jest określane jako plac majdan, na prowincji używa się czasami określenia czaman, czyli łąka, pastwisko. Podobno prawdziwy klimat zawodów odczuć można tylko na naturalnym placu gry, jakim jest pustynia pod Mazari Szarif, dolina pod Kunduzem czy też majdany lub czamany na północy kraju. Buzkaszi jest uprawiane przede wszystkim w północnym Afganistanie, na Równinie Turkmeńskiej. Głównymi jego ośrodkami są: Balch, Majmana, Kunduz, Samangan, Chanabad, Mazari Szarif. Widzowie często oglądają walkę z koni, dodając mnóstwo kolorytu do ekscytującej gry. Dla pieszych, a jest ich zawsze wszędzie mnóstwo, jedynym sposobem na śledzenie spotkania jest próba dogonienia jeźdźców na własnych nogach. Natomiast, gdy rozpędzeni jeźdźcy pędzą galopem w kierunku widzów, jedynym ratunkiem przed stratowaniem jest ucieczka na boki. Jednym z najlepszych terenów do rozgrywek buzkaszi może poszczycić się miasto Kunduz w północnym Afganistanie. Miejsce zawodów leży w naturalnym zagłębieniu, które ograniczają z trzech stron wzgórza. Zbocza zmuszają graczy do wyhamowania prędkości i jednocześnie chronią siedzących na szczycie widzów przed stratowaniem przez konie. Jednocześnie pole jest na tyle duże, że nie ogranicza ruchów jeźdźcom podczas zawodów, a widzowie na stokach mają dobrą widoczność. Część z nich śledzi grę na koniach, niektórzy obserwują ją z daleka, a inni uganiają się za graczami z jednego końca boiska na drugi. Drugim nie mniej słynnym miejscem spotkań jest pustynia Szajedan pod Mazari Szarif, której olbrzymi płaski teren daje jeźdźcom i koniom tyle przestrzeni ile są w stanie pokonać. Tu widzowie często oglądają walkę z koni, dodając mnóstwo kolorytu do ekscytującej gry. Mieszkańcy miasta, które ma własną drużynę i czaman uważają, że jest ona najlepsza, a czapandozi z innych rejonów „nie są godni sprzątać nawozu po miejscowych koniach”. Porażkę usprawiedliwia się zazwyczaj chorobą części zawodników lub koni. W buzkaszi najważniejszy jest sponsor. Tylko bardzo wpływowi i bogaci mogą mieć nadzieję na zebranie odpowiednich środków, politycznych i ekonomicznych, potrzebnych do sfinansowania buzkaszi. Jeździec zaczyna przysposabiać się do zawodu jako kilkunastoletni chłopak, a pierwsze spotkania rozgrywa w wieku dwudziestu lat. Długoletni trening sprawia, że jeździec i koń tworzą doskonale rozumiejący się tandem. Mecz prowadzą sędzia główny „hakim Sar”, sędzia karny „hakim dżezo” oraz sędzia pomocniczy „hakim aut”. Na początku spotkania jeźdźcy ustawiają się wokół koła startowego, pośrodku którego leży korpus cielaka. Na gwizdek głównego sędziego jeźdźcy ruszają, aby dostać się jak najbliżej „piłki”. Gdy cielak zostanie podniesiony do kuli siodła, czapandoz nakrywa go nogą dla większej ochrony przed upuszczeniem lub odebraniem przez rywala. Jeździec z trofeum jedzie do flagi nawrotowej stojącej na końcu placu. Po jej okrążeniu zdobywa jeden punktu. Potem, nie przerywając gry, jedzie do koła punktowego drużyny przeciwnej i by zdobyć następny punkt, musi zrzucić cielaka w tym kole. Gdy korpus wpadnie do koła, czapandoz unosi nahajkę, a sędziowie potwierdzają zdobycie punktu. Podczas jazdy nie można dać sobie wyrwać cielaka, ani go upuścić. Jeśli trofeum wypadnie mu z rąk, gra zostaje zatrzymywana. Na gwizdek sędziego wznawia się ją w miejscu upadku cielaka i dokładnie z tego miejsca ponownie trzeba jechać do punktu flag nawrotowych. Po objechaniu flagi czapandoz musi jechać do koła punktowego przeciwnika, aby wrzucić do niego korpus i zdobyć kolejny punkt. Bywa, że dwóch silnych jeźdźców rozrywa zmaltretowanego cielaka i każdy wrzuca swoją część do koła punktowego przeciwnika - wygrywa ten, którego część jest objętościowo większa. W spornym przypadku decyzja, o przyznaniu punktu, należy do sędziów spotkania. Jak w każdej grze zespołowej zwycięstwo wymaga przyjęcia odpowiedniej taktyki walki. Do podnoszenia cielaka wyznaczani są z reguły najlepsi czapandozi na najszybszych koniach. Pozostali zawodnicy osłaniają go, by utrudnić wyrwanie mu cielaka, popędzają jego konia nahajkami i blokują drogę przeciwnikowi. Używanie nahajek wobec koni drużyny przeciwnej jest teoretycznie zabronione. W praktyce jednak nikt nie ogląda się na ten przepis. Chociaż gra jest bardzo stara, dopiero w latach pięćdziesiątych Afgański Komitet Olimpijski określił przepisy spotkania. Zgodnie z regulaminem AKO czapandozi występują na wytyczonym boisku, ubrani są w jednolite stroje i walczą dwa razy po trzydzieści minut, z dziesięciominutową przerwą. Podczas oficjalnych meczów, zwłaszcza w Kabulu, zawodnicy zakładają stroje w swoich barwach regionalnych, więc widzowie mogą łatwo rozróżnić graczy poszczególnej drużyny. Według przepisów AKO, w meczach w Kabulu brało udział osiem drużyn. Każda drużyna miała swoją flagę z godłem regionu (Łelojat) i przypisany kolor stroju: 1) Łelojat Balch - flaga z tulipanem, 2) Łelojat Kunduz - flaga z kwiatem bawełny, 3) Łelojat Dżouzdżan - flaga z wizerunkiem dywanu, 4) Łelojat Farjab - flaga z baranem karakułowym, 5) Łelojat Baghlan - flaga ze słonecznikiem, 6) Łelojat Samangan - flaga z czerwoną różą, 7) Łelojat Tachar - flaga ze strzemieniem, 8) Łelojat Badachshan - flaga z koniem stojącym dęba. Powyższe flagi z godłami dzielnic (regionów) zatwierdził AKO. Plac do buzkaszi ma kształt prostokąta. Wewnątrz tego prostokąta znajduje się drugie pole, którego boki krótsze są o 25 m. każdy. Linia zewnętrzna hat-e-ehtjar jest linią autową, po jej przekroczeniu przerywa się grą, natomiast granica pola wewnętrznego to linia ostrzegawcza hat-e-choredż. Sędziowie sygnalizują jej naruszenie i nakazują zawodnikom powrót na właściwy plac gry. Na jednym końcu czamanu ustawione są flagi nawrotowe „bajrakhoje dałr”, w środku boiska znajduje się koło centralne „doireje bar doszte markazi” o średnicy 4 m., z którego rozpoczyna się grę przerwaną po przekroczeniu linii autowej. Na przeciwległym końcu boiska znajdują się trzy koła. Dwa z nich to koła punktowe „doireje halal”, każde przypisane odpowiedniej drużynie. Pomiędzy nimi - w odległości 25 m. od każdego z nich - znajduje się koło startowe „doireje bardoszte asasi”, z którego grę rozpoczyna się po zdobyciu punktu, wszystkie koła po tej stronie boiska również mają średnicę 4 m. Na prowincji przepisy są niezbyt rygorystyczne, nie ma takich ograniczeń jak na stadionie Gazi w Kabulu. W Mazari Szaif majdan ma 2 na 3 km., a liczba jeźdźców też jest dowolna - dochodzi do stu i więcej! Urok gry prowadzonej na prowincji polega na tym, iż widzowie też siedzą na koniach i razem ze swoją drużyną ganiają z jednego końca boiska na drugi, aktywnie pomagając i przeszkadzając zawodnikom. W Kunduzie majdan stanowi dolina, gdzie tylko z jednej strony wybudowano trybunę dla honorowych gości i turystów, stoki wzniesień przy pozostałych bokach czamanu tworzą naturalne i w miarę bezpieczne trybuny. Zawsze przed spotkaniem czapandozi, zwróceni w stronę Mekki, modlą się o szczęście i pomyślność w grze, potem następuje kilkunastominutowa rozgrzewka. W Kabulu mecz rozgrywany jest na boisku piłkarskim, sędzia główny i zdobywca punktu, podjeżdżają pod główną trybunę, gdzie spiker zawodów wymienia imię bohatera i konia, nazwę drużyny, sponsora oraz właściciela konia. W Kunduzie rolę megafonu sprawuje jeżdżący konno pomiędzy graczami cudacznie ubrany herold - dżorczi który zawsze bardzo dowcipnie komentuje zdarzenie, wychwala właściciela konia, opisuje nagrody i wykrzykuje kwotę nagrody wraz z nazwiskiem darczyńcy. Po każdym zdobytym punkcie zachęca widzów, by hojniej nagradzali czapandozów i naśmiewa się ze skąpców siedzących wygodnie na trybunach. Czapandoz jest tytułem dożywotnim i cieszy się wielkim prestiżem. Afgańczycy uważają jeźdźca za bohatera i za wzór godny do naśladowania. Podczas uroczystości, spotkań i przyjęć, czapandoz z reguły sadzany jest przez gospodarza imprezy na honorowym miejscu. Najczęstszym tematem rozmowy są wydarzenia z ostatnich zawodów. Jeździec zaczyna przysposabiać się do zawodu jako kilkunastoletni chłopak. Pierwszymi jego ćwiczeniami są: dosiadanie konia w siodle i bez niego, skłony i podnoszenia przedmiotów z ziemi. Drugi etap to krótkie jazdy galopem, kłusem i najazdami na innych trenujących rówieśników. Takie ćwiczenie wyrabia opanowanie jazdy. Następnym etapem jest markowanie walki z rówieśnikami, wdrażanie sztuczek i trików przekazywanych przez trenera. Pierwsze spotkanie adept rozgrywa w wieku lat dwudziestu. Po paru latach udanych występów, trener (mehtar) zaczyna tytułować jeźdźca czapandozem, jeżeli inni członkowie zespołu to podchwycą, to znaczy, iż został on zaakceptowany i „pasowany”. Idealny wiek czapandoza to 25-35 lat, ale kapitan drużyny jest zwykle starszy i z reguły nie bierze bezpośredniego udziału w walce, tylko z boku kieruje akcją drużyny wykrzykując komendy i polecenia. Czapandoz o ile nie ma własnego konia, jest utrzymywany przez swojego mecenasa - właściciela konia - chana. Bardzo dobry czapandoz może zarobić w sezonie 2.000 dolarów w gotówce i w darach w naturze zwanych „salam”, oprócz tego w czasie sezonu ma pełne utrzymanie u właściciela stajni. Buzkaszi jest sportem walki, ale nie ma zbyt wiele groźnych wypadków. Z reguły, gdy jeździec spadnie z konia grę się wstrzymuje, a dobrze wyszkolony koń potrafi stanąć nad swoim panem i chronić go przed stratowaniem. Walka jest bardzo zacięta, zawodnicy najeżdżają na siebie, przepychają się, spinają konie, aby te przednimi kopytami rozpychały inne w drodze do leżącego na ziemi cielaka. Nahajka - kamczin - jest w częstym użyciu. Choć przepisy stanowią, że nie należy bić kimczinem przeciwnika, tylko poganiać własnego konia, ale w ferworze i fanatycznym zaangażowaniu się w grę, krew się leje z porozcinanych dłoni i rozbitych nosów. Wszyscy biorący udział wyznają zasadę „cel uświęca środki”, podchodzą do gry bardzo poważnie i dla nikogo nie ma znaczenia jak się gra, byleby wygrać. Zawodnik biorący udział w spotkaniu musi mieć specjalne ubranie, które ochroni go przed uderzeniem nahajki przeciwnika, a także amortyzuje upadki z konia. Czapan to gruby i długi pikowany płaszcz z bardzo długimi rękawami, które zastępują rękawiczki. Chroni ręce przed bolesnymi uderzeniami kamczina, podobnie jak reszta przyodziewku chroni tułów. Szalłar to pikowane szerokie i luźne spodnie zabezpieczające uda przed kontuzją, otarciami i uderzeniami batem. Kuloh to płytka czapka watowana z pogrubionym rondem spełniająca role toczka czy też kasku chroniącego głowę przed urazami. Jest przy tym na tyle płytka, że nie jest zbyt ciepła, a pot wciągany jest przez bawełnianą podszewkę. Kamczinem czyli nahajką czapandozi poganiają swoje konie i faulują przeciwników kiedy nie widzi tego sędzia. Nieużywaną nahajkę jeździec trzyma w czasie gry w zębach. Muza to buty do kolan z wysokimi obcasami, aby jeździec mógł się nimi zaczepić za strzemię podczas podnoszenia cielaka. Wysokie cholewy zaś zabezpieczają nogi przed otarciami przez puśliska. Nogi od kostek do kolan owijane są dodatkowo pięciometrową bawełnianą taśmą o szerokości 5 cm., która, wzmacnia kości piszczelowe, chroni łydki przed urazami, a w wypadku złamań trzyma wszystko razem na miejscu, tak aby nie doszło do przemieszczeń kości. Konie używane do buzkaszi pochodzą z Sistanu, Heratu i Kataganu. Inna klasyfikacja rozróżnia rasy koni: Araby, Katagany i półkrewki typu gurg co znaczy po persku wilk (pies). Arabów nie potrzeba reklamować, gdyż ich rasa znana jest na całym świecie, lecz do buzkaszi są za małe i najczęściej używane są na płaskim terenie. Katagany czyli konie wyhodowane w rejonie Kataganu, są od arabów większe, silniejsze, bardziej wytrzymałe na razy batów i dlatego nadają się do tego sportu. Konie gurg są zbliżone sylwetką i wytrzymałością do koni z rasy kataganów. Nazwa gurg była związana z chorobą skóry na którą cierpiały konie tej rasy. Chory koń miejscami łysiał i dostawał swędzącej wysypki. Jak twierdzą Afgańczycy pierwszy ogier został zainfekowany przez wilka, a w języku dari „gurg” oznacza właśnie wilka. Z arabów, kataganów i półkrewków, wyróżnia się siedem podstawowych klas końskich: 1) Tatar to ceniony w północno-zachodniej części Afganistanu to koń muskularny z szeroką piersią, cienkimi pęcinami, dobry przy zwrotach i zatrzymywaniu. Najprawdopodobniej jest to koń wywodzący się ze słynnej w Centralnej Azji rasy achał-tekińskiej; 2) preferowany na północnym wschodzie Gurg to koń bardzo szybki i zwinny; 3) Habasz to abisyński bardzo dobry koń posiłkowy, prawdopodobnie półkrewek arabski; 4) Borda znaczy tyle co „niewolnik”, „sługa” jest to koń najczęściej używany jako drugi; 5) Tazi oznacza w dari „arabski”, jest to koń za mały do gry ale ze względu na swoją szybkość często jest używany do polowań. Ciekawostką jest to, iż nazwa konia jest jednocześnie nazwą rasy charta afgańskiego, prawdopodobnie ze względu na prędkość, jaką potrafią osiągnąć oba zwierzęta. 6) Waziri i 7) Arabi – oba konie pochodzą od rasy arabskiej i używa się ich do gonitw i do zawodów „nejza bozi” czyli „wybijania lancą kołków namiotowych”. Wszyscy podkreślają z emfazą zalety niebieskookich koni rasy achał - tekińskiej, znanej i cenionej w całej Azji Centralnej z Afganistanem na czele. J. Zwoliński w swojej książce „Hodowla koni” tak opisuje tę rasę: „…Konie tej rasy … Należą do najbardziej płytkich i wysokonożnych koni na świecie. Cechy te świadczą o przerasowaniu. … Ruchy mają swobodne i posuwiste, zwłaszcza w stępie i galopie. Są one szczególnie uzdolnione do rozwijania dużej szybkości na krótkich dystansach, potrafią jednak dobrze znosić trudy ciężkich i długotrwałych wysiłków pod siodłem.” Powyższy opis idealnie pasuje do konia używanego do buzkaszi i większość krzyżówek rasowych zawiera w sobie krew achał - tekińską. Maść konia nie jest tak ważna jak trening, ale na podstawie znamion na łbie i kolanach konia znawcy potrafią bardzo dużo powiedzieć na jego temat. Afgańczycy rozróżniają kilkanaście maści koni: 1) Jarand to koń gniady (brązowy) z białymi skarpetami - jest faworytem u Turkmenów 2) Taurak to kasztan, cisowaty (ciemniejszy brąz niż gniady) z białą strzałką na czole i z białymi skarpetami 3) Moszki lub meszki to koń kary (czarny) 4) Kahar jest jasnogniady, złotogniady 5) Surchum - siwy, od słowa sur oznaczającego kolor owcy karakułowej o błyszcząco srebrzystym runie 6) Nokrei jest koniem srebrnym („nokre” w języku dari oznacza srebro) 7) Samand to bułany (żółty) 8) Gul-i-badam - tarantowaty - to koń jasnej maści z brązowymi plamami, w języku dari oznacza migdałowy kwiat 9) Oblak jest srokaty (karosrokaty lub gniadosrokaty) 10) Kabud to koń siwy, szpakowaty (w języku dari kuabud to gołąb) 11) Czapdar jest koniem gniadym z konopiastą grzywą i ogonem. Trening jest bardzo długi i uciążliwy zarówno dla konia, jak jeźdźca. Trener, opiekun i pełnomocnik właściciela w jednej osobie, zwany „Mehtar” ponosi pełną odpowiedzialność za zdrowie i naukę zwierzęcia. Z reguły mehtar jest to emerytowany czapandoz, którego wiedza, umiejętności i miłość do koni jest wystarczającą rękojmią, iż swoje obowiązki będzie wykonywał należycie. Zważywszy ceny koni jest to odpowiedzialność niemała. Natomiast czapandoz skrupulatnie wypełnia polecenia mehtara, poprawia współpracę ze zwierzęciem oraz stara się poznać plusy i narowy konia. Aby mieć najlepszego konia należy kupić dzikiego źrebca, a potem poddać go długiej i żmudnej nauce. Koń poddawany jest wszechstronnemu treningowi, który zaczyna się, gdy zwierzę osiągnie 3 lata i trwa do 5-7 roku życia w zależności od postępów w nauce i decyzji mehtara. W 20 roku życia następuje koniec kariery sportowej i wierzchowiec przechodzi na zasłużoną emeryturę. Na wiosnę, po sezonie zawodów, konie są wypuszczane na pastwiska, ale chodzą tylko w nocy. Od kwietnia do sierpnia są codziennie karmione lucerną i sianem oraz otrzymują ok. 1 kg. jęczmienia zmieszanego z surowymi jajami, tłuszczem z dumba czyli z baraniego ogona wymiennie z masłem. W tym okresie konie spacerują, trenują i odpoczywają. Cały rok przykrywa się je grubą derką filcową zwaną dżal, aby nie zarosły zbyt długą sierścią. Od sierpnia zaczyna się „wielkie karmienie”, na początku koń dostaje około 2 kg. Jęczmienia, a kończy nawet na 16 kg. aż wydala czyste ziarno. Wtedy redukuje się paszę do 8 kg., co jest optymalną ilością do utrzymania prawidłowej siły i wagi. Natomiast, gdy koń jest zbyt otłuszczony, mehtar wystawia go na długie godziny na działanie słońca, gdyż promienie słoneczne powodują wypacanie zbędnego tłuszczu i uczą zwierzę cierpliwości. Po skończonym sezonie konie przechodzą okres rozprężania, czyli roztrenowania. Nadal są wyśmienicie karmione, doglądane przez trenera i chłopców stajennych. Każdego dnia są wyprowadzane na przejażdżkę i spacer, aby utrzymywały dobrą kondycję. Tylko raz do roku ogier dopuszczany jest do klaczy, by przedłużyć swą linię i zachować ród dla następnych pokoleń czapandozów. Koniowi nigdy nie obcina się grzywy ani ogona. Gęsta i duża grzywa potrzebna jest czapandozowi jako dodatkowy uchwyt w czasie zawodów. Kiedy jeździec nie uchwyci się dobrze łęku lub kuli siodła zawsze ma szansę na przytrzymanie się końskiej grzywy aby nie upaść czy też wzmocnić się przy trzymaniu cielaka. Natomiast duży i długi ogon jest chlubą konia, a jego obcięcie to śmiertelna zniewaga dla właściciela. W państwie, gdzie dochód narodowy wynosił w latach 70-tych około 200 USD rocznie per capita, ceny koni do buzkaszi wahały się od 10 do 50 tysięcy USD. W porównaniu do ceny konia do pługa, wynoszącej 300 USD, czy do dorożki godi za około 400 USD czy nawet bardzo dobrego konia pod siodło w granicach 4.000 USD, cena za gurga lub katagana jest astronomiczna. Tylko nieliczni czapandozi mają własne konie. Bogaci Afgańczycy posiadają w stajni po kilka sztuk i to podnosi ich prestiż. Natomiast jeźdźcy z reguły są wynajmowani.
Czy więc prowadzone rozmowy polityczne oraz planowane wycofanie sił NATO z Afganistanu doprowadzą do tego że to popisy czapandozów, a nie informacje o kolejnych zamach będą skupiać uwagę Afgańczyków? Oby tak się stało! 10 lipca 2013 r. negocjacje pokojowe prowadzone z talibami w stolicy Kataru, Dausze zostały przerwane. Może jednak nie oznaczało to końca procesu, który na dobre nawet się jeszcze nie zaczął? Pogrążony w trwającej już prawie 35 lat wojnie naród afgański zasługuje na to żeby w tym pięknym, górzystym i nigdy niezdobytym państwie zapanował wreszcie prawdziwy pokój. Jego osiągnięć bez udziału przedstawicieli talibów wydaje się niemożliwe. Konflikt zaś trwa nieprzerwanie. 5 października 2013 r. kilkadziesiąt kilometrów od Kabulu amerykańskie siły bezpieczeństwa zatrzymały wracającego z rozmów pokojowych z rządem Afganistanu Latifa Mehsuda uważanego za osobę numer dwa w Tehrik-e-Taliban. 1 listopada 2013 r. zginał stojący na czele Tehrik-e-Taliban Hakimullah Mehsud. Rakieta wystrzelona z amerykańskiego bezzałogowego drona trafiła w samochód Mehsuda zabijając także cztery inne towarzyszące mu osoby. Chwilę przed śmiercią Mehsud uczestniczył w naradzie najważniejszych dowódców pakistańskich talibów w maleńkim meczecie w pakistańskiej miejscowości Miram Shah. W czasie szury miały zapaść decyzje w sprawie rozpoczęcia negocjacji pokojowych z rządem Pakistanu. Oba te zdarzenia mogą doprowadzić do dalszej radykalizacji działań talibów w obu państwach. Zależeć to będzie przede wszystkim od tego kto zostanie następcą Hakimullaha Mehsuda. Czy będzie to popularny Chan Said kierujący ubiegłorocznym szturmem na pakistańskie więzienie, z którego talibowie uwolnili ponad 400 więźniów, czy też jego główny rywal Maulan Fazlullah, który odpowiada między innymi za przeprowadzony 9 października 2012 r. atak na urodzoną w 1997 r. pakistańską działaczkę na rzecz dostępu do edukacji oraz praw kobiet Malalę Yusufzai, w wyniku którego została ona ciężko ranna w głowę i szyję? Zabicie 29 maja 2013 w ataku rakietowym - identycznie jak Hakimullaha Mehsuda - przeciwnika stosowania radykalnej przemocy Wali-ur-Rehmana Mehsuda oddaliło szansę wyboru zwolennika opcji ugodowej. Jednak ostatnie „wybory” w Tehrik-e-Taliban w 2009 r. skończyły się krwawymi starciami wewnątrz tego ugrupowania. Pakistańscy i afgańscy talibowie sami więc prawdopodobnie nie znają dzisiaj odpowiedzi na pytanie czy zmierzać w kierunku rozmów pokojowych czy też iść w stronę dalszej walki, radykalizacji, przemocy i terroru. Bez odpowiedzi zaś na to pytanie nie da się nawet próbować przewidzieć przyszłości zarówno Afganistanu jak i tego dokąd dalej podążać będzie Pakistan, który jest - o czym należy pamiętać - jednym z członków elitarnego światowego „klubu atomowego”.
opracował TW.
Szczególne podziękowania składam Tomkowi Kamińskiemu, którego życzliwość w dzieleniu się niezwykłą wiedzą i unikatowymi doświadczeniami pozwoliła mi przekazać czytelnikom pełne szczegółów barwne opisy Afganistanu. To dzięki Tomkowi w opracowaniu znalazła się część o pasztuńskim kodeksie honorowym Pasztunwali oraz zagościło Buzkaszi. Tomek dokonał też niezwykle starannego sprawdzenia opracowania pod kątem poprawności przytaczanych nazw geograficznych, miejsc opisywanych zdarzeń oraz nazwisk ich uczestników. Dzięki jego uwagom poprawiłem też kilka zawartych w opracowaniu ocen istotnych wydarzeń. DZIĘKUJĘ!
Opracowanie zawiera nieautoryzowany wybór fragmentów artykułów opublikowanych w:
1) wikipedii (www.wikipedia.pl);
2) darmowej encyklopedii Portal Wiedzy w Onet „onet.wiem” (portalwiedzy.onet.pl);
3) serwisie „Stosunki międzynarodowe” (http://www.stosunkimiedzynarodowe.info);
4) serwisie „US News and Word Report” (http://www.usnews.com);
5) serwisie CIA „The World Factbook” (https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook).
Ponadto, opracowanie zawiera nieautoryzowany wybór fragmentów artykułów dostępnych w całości w internecie pod przytoczonymi adresami www:
1) Tomasz Kamiński: „Dlaczego lubię talibów?”
serwis internetowy tygodnika „Wprost”
(„http://www.wprost.pl/blogi/tomasz_kaminski/?B=2554”);
2) Tomasz Kamiński: „Jedyne mistrzostwo świata Afganistanu”
serwis internetowy tygodnika „Wprost”
(„http://www.wprost.pl/blogi/tomasz_kaminski/?B=2624”)
3) Tomasz Kamiński: „Buzkaszi - gra”
serwis internetowy tygodnika „Wprost”
(„http://www.wprost.pl/blogi/tomasz_kaminski/?B=2631”)
4) Tomasz Kamiński: „Buzkaszi - narodowy sport w Afganistanie”
serwis internetowy tygodnika „Wprost”
(„http://www.wprost.pl/blogi/tomasz_kaminski/?B=2644”)
5) Michał Hola, Dziennik Zbrojny: „Mułłowie kontra mudżahedini”
(http://dziennikzbrojny.pl/artykuly/art,1,1,4344,raport-dziennika,1,mullowie-kontra-mudzahedini).
Te veo brillar en espontáneo y se me parte en 2 el cráneo, Ese que tanto amas. Desbaratas mi seducción, verte a vos es ver a un camión, Y en tú sonrisa hay más de lo que se merece.
Viejo karma - Las pastillas del abuelo
Por esta fiesta de actitud que nos ha vuelto pastilleros !
Pero una noche, de esas que creí perdidas, jugando a las escondidas con el amor me encontré, y así fue que me robaron algo valioso, estoy agonizando y le quiero pedir por dios que usted busque por mí a la mujer que me robó de una mirada mi sensible corazón, no puedo ir yo porque perdí su dirección.