tekst @maciejwmasce
Dennis Bergkamp bał się latać samolotami i przegapił przez to wiele wyjazdowych spotkań. Michał Żyro nie boi się latać samolotami, z niewiadomych przyczyn postanowił jednak przyjąć rolę klauna na skrzydle również na murawie boiska w Amsterdamie. Oglądając pierwszą połowę meczu byłem równie zdezorientowany co Miroslav Radović. Podczas gdy ja zastanawiałem się, jak to możliwe, że Legia postanowiła murować swoją bramkę w meczu z Ajaxem, Miro zastanawiał się, czy znajdzie w Chinach dǒulì w swoim rozmiarze. No ale możemy tak żartować bez ustanku; nie zmieni to jednak faktu, że podczas drugiej połowy zesrałem się w portki ze strachu. Sytuacja, w której od 45. minuty meczu nerwowo spoglądasz na czas pozostały do zakończenia meczu nie jest normalna i trzeba to powiedzieć jasno. Zwłaszcza, jeżeli twoim przeciwnikiem jest drużyna, która wybitnie nie potrafi ułożyć sobie gry i zdaje się traktować cię poważnie, pomimo tego, że zwykłeś tworzyć sobie trzy sytuacje bramkowe na mecz i wygrywasz spotkania z drużynami pokroju Go Ahead Eagles tylko dzięki uprzejmości Jahwe. Trzy punkty zostały dziś perfidnie wyżebrane, a kochany Ajaks wyglądał dzisiaj bardziej jak żółtobrody menel spod Lidla, niż mężny wojownik spod murów Troi.











