Tak, zależy mi bardzo na studiach (na ocenach swoją drogą też, bo stypendium). Siedzę, kiedy inni mają wyjebane, poświęcam uwagę nawet najbardziej niepotrzebnemu przedmiotowi. Kończy się to tak, że nie mam życia poza studiami. Albo studia to całe moje życie.
A akurat to ja, jako jedna z nielicznych nie zdałam jednego egzaminu. Nie dlatego, ze nie umiałam, tylko typ nawet nie zajrzał do pracy, sprawdzał losowo, najwyraźniej nie spodobał mu się charakter pisma. W każdym razie padło na mnie. Jebie mi się mój ostatni, JEDYNY fundament.
Jestem zmęczona, sfrustrowana, mam dość. Kiedyś bym powiedziała, że chcę umrzeć, dziś jedynie, że gdzieś wyjechać, odpocząć, może nawet niekoniecznie z kimś, bo i tak nikogo nie mam, zobaczyć jakieś piękne miejsce, zwieńczyć dzień zachodem słońca. Tak po prostu umierać byłoby tragiczne.


















