Oh, and here is my jam: We all know that Aziraphale sense love, but what if he can feel sexual excitement if someone love HIM and love him VERY much? Maybe for him words like "I love you" are like dirty words for Crowley?
hilarious because if we put as much emphasis on this as everyone puts on “nice” for crowley…
crowley: here angel i made you a nice breakfast
aziraphale: oh thank you darling
crowley: no problem, gonna head out to the garden for a bit, love you
then aziraphale shoves crowley up against the nearest flat surface for makeouts and crowley is surprised but really doesn’t mind in the slightest
All Night Elves after war got from Loghain cool leather jackets. You know, black with unit name in studs on the back, and Ferelden emblem on right arm (or left, whatever). All custom made.
zaciekawiłaś mnie kiedyś tym, że Rendon Howe miałby rządzić Ferelden. Możesz mi trochę o tym opowiedzieć?
Nie tyle miałby żądzić Fereldenem, co jest to jedna z możliwości. Idk, po prostu Rendon Howe jest dla mnie takim Makbetem i Roosem Boltonem Thedas.
Całą historię Howe'a do DAO możesz sprawdzić na wiki, ale po krótce było to tak: Ojciec Rendona był zdrajcą i Couslandowie [najprawdopodobniej dziadek Strażnika Couslanda i Fergusa] go powiesili, a Amaranth przejął wujek Byron. Rendon natomiast był bff z Brycem Couslandem i Leonasem Brylandem, do tego stopnia, że ci dwaj nosili go rannego prawie od granicy z Orlais do Redcliffe. Ponieważ nadal nie wyzdrowiał, kurowal się w Południowym Kresie pod opieką Eliane Bryland, lekarki i herbalistki. W międzyczasie odszedł wuj Byron, więc Rendon, z doczepioną Elianą, pojechał przejmować Amaranth. Co było o tyle trudniejsze, że Byron miał córkę, a na Rendonie najwyrażniej ciążyła łatka syna zdrajcy. Ale jakoś to załatwił, i ożenił się z Elianą, mimo że to też był skandal, bo ona była w połowie Orlezjanką. Jakimś cudem z tego ich love-hate'u narodziło się troje dzieci.
Nie pamiętam dokładnie jaką ranę wyniósł z tamtych walk, ale najwyraźniej było to coś co wpłynęło na jego charakter i wymagało stałej obserwacji lekarskiej. Bo jakoś ciężko mi uwierzyć, że edukowana kobieta jaką była Eliane poleciała tylko na ładne oczy, szczególnie że to ona wnosiła do tego małżeństwa wpływy, kontakty i pieniądze. Nie wspominając już o tym ile trwała ta jego rekonwalescenja: do Redcliffe, tam z miesiąc, potem na nogach [sic! więc to nie rana nogi] do Południowego Kresu, gdzie spędził parę miesięcy aż Byron nie zmarł, i do Amaranthu gdzie był Elianą rok, aż nie zorientował się, że ona i tak sobie nie pójdzie.
Według WoT Leonas zauważył zmianę w zachowaniu i nie popierał tego związku, i winił za to wszystko właśnie Bitwę o Białą Rzekę.
Ale przynajmniej z Brycem wciąż się kumplował, bo pozapraszali się nawzajem na swoje śluby :D
Ok, wracając. Skąd u diabła pomysłna Króla Rendona?
Bo to ambitna cholera jest.
Ogólna hierarchia w Fereldenie wygląda tak: sir/rycerz -> bann -> arl -> teyrn -> król
W Fereldenie jest od groma bannorów, całkiem sporo arlatów, ale tylko dwa teyrny, Wysokoże i Gwaren, ziemie Couslandów i Mac Tirów. Ale ponieważ Mac Tirowie to, [sorry] ale jedynie wyniesieni na salony farmerzy/kłusownicy, którzy zasłużyli się w czasie Rebelii i kuplowali z Marickiem, ta rodzina ma zdecydowanie mniejsze ugh wpływy niż Couslandowie. Którzy z kolei od czasów Calenhada dumnie noszą tytuł drugich po królu. [nie pamiętam już dokładnie, ale ma to jakiś związek z tym, że teyrna cousland jako jedyna nie klękla przed calenhadem czy coś takiego].
Couslandowie są do tego stopnia poważani, że po śmierci Maricka miało się plotkować, że to Bryce powinien zostać królem, a tuż przed DAO orlezjański szlachetka miał go omyłkowo wziąć za władcę Fereldenu i wręczyć jakich prezent [to z originu z DAO]
Więc ogólnie jest czego zazdrościć.
Amaranth natomiast, jest jednym, jeśli nie najbogatszym z miast w całym Fereldenie. Bo port.
I Denerim, to też jest łakomy kąsek. Bo stolica, bo port, bo trakt na południe, bo skarb państwa.
Rendonowi udaje się zostać władcą wszystkich trzech arlatów i jeszcze prawą ręką Regenta, Loghaina.
Wybić wszystkich w zamku Wysokoże i oskarżyć Couslandów o kumanie się z Orlezjanami, było akurat proste. Szczególnie w sytuacji, gdy Cailan wyraźnie mówił, że nie chce ingerencji Orlesjańskiej w wojnie z pomiotem.
Ale Ostagar był już dla Howe'a gwiazdką. Bo nie dość, że zabito Cailana, to jeszcze Szara Straż zdradziła [subiektywnie patrząc], umarł też Urien Kendells arl Denerim [o ile w ogóle tam dotarł], z niewiadomych przyczyn nie pojawił się Eamon [kolejna postać łatwa do oskarżenia o kolaborację], dodatkowo każdy kto uciekł z Wysokoża szukając Fergusa, prawdopodobnie też zginął zacierając tym samym ślady napaści. [Mogłabym póść dalej i zasugerować, że Howe miał konszachty z Zakonem i Pomiotem, ale to już było by przegięcie nawet jak na mnie :p]
Wraca do Denerim, więzi Vaughana Kendellsa, i przejmuje jeszcze ten arlat. To on ma też kontakty, by nasłać na Staż Antiviańskie Kruki i więzi Anorę, i kradnie z królewskiego skarbca za plecami Loghaina. Którym z kolei też świetnie manipuluje, od Obcowiska, po napuszczaniu na siebie Loghaina i Eamona, by się nawzajem pozabijali.
Jako arl 2 arlatów, na dodatek dość istotnych dla korony, i teyrn, po pozbyciu się Loghaina i Eamona, NIC nie stanęło by mu na przeszkodzie, by robił co chciał. Mógłby nawet przekupić cały Zjadz Możnych jak trzeba, i tak nie stracił by na tym wiele kasy. Nawet jakby Anora była kontrkandydatką, to Rendon przebija ją lepszym rodowodem. Gdyby startował przeciw Alistairowi, to w ogóle śmiech na sali, bo nie ma nikogo kto dostarczyłby dowodów, że bękart jest Maricka.
Jakim byłby królem?
Krwawym, zdecydowanie. Klimaty tajnej policji, czystek Obcowisk i wiezień politycznych, jak już mam wymyślać. Nie sądzię też, że chciałby prowadzić pokojową politykę z Orlais, już zaczął oskarzając Couslandów o kolab, to będzie się tego trzymał. Może mała wojenka z nimi. Może duża, zależy jakie są jego kontakty w Tevinterze [via ci łowcy niewolników z Obcowiska]. Wciąż miałby kontakty z Krukami, albo nawet powolałby własnych zabójców, bo to przecież tańsze.
Idk po prostu, jest to taka 'słodka' wizja w klimacie high chaos~
Ok, I know tournaments aren't really popular in Ferelden, but nothing suggests they don't hold them, so imagine one in, let's say, 9:12 Dragon. We are already after that whole war and things are nice and secure.
And there are everyone. King Maric, with his son Prince Cailan, his bff Mac Tir with daughter, Couslands, Guerrins... Everyone.
But sometimes logistic is confusing and hard, so someone decided that Leonas Bryland should sit at the grand feast right next to Howes. Which ends up with Rendon plain ignoring everyone and talking only with Bryce Cousland (who sits like 4 seats away), and Elaine Howe trying (unsuccessfully) calm brother, by saying something along lines of ‘but back then you didn't have money for my scholarship in Jader’. Oh, and there is Eleanor Cousland begging them to be civil.
On another side of table Gallagher Wulff is already drunk and no, Eamon doesn’t want to hear another one of his stories. Isolde just said something very unpleasant about the involvement of pirates and raiders in Ferelden Rebellion, and oh shit, Eleanor heard that. Maric is totally oblivious to whole drama at the table and Loghain just wants to go back home.
It meantime, Teagan Guerrin wonders why he, a 21-year-old man was assigned to sit at children table. Nathaniel and Fergus found, Maker knows where, beer and soon will feel nauseous. Prince Cailan has his whole focus on Anora, which isn't something new, but still it's quite adorable. Also, Habren bite Vaughan Kendells (not really hard) and now he's screaming and Delilah decided to treat his wound with a freaking needle.