TAKIE WEJŚCIE MA TYLKO WOODSTOCK!
Zbliża się godzina 15. Coś się dzieje. Jakieś wielkie „pospolite ruszenie”. Ludzie, ludzie, pełno ludzi. Cała piaskowa ścieżka prowadząca ze wzgórza w dół wypełnia się ludem. Wszyscy zmierzają ku podnóżu sceny-giganta, muzycznego „potwora”, ołtarza rock’n’rolla. Co się… co się… co się dzieje? Zaczyna się. Tak, zaczyna się. W końcu! Czekaliśmy na tę chwilę cały, calutki, caluchny, okrągły, kwadratowy, trapezoidalny rok. The time has finally come. „Odjaaaaaaaazd!”
Tak właśnie sobie wyobrażam początek tegorocznego Woodstocku – w zeszłym roku byłem pierwszy raz, nie doświadczyłem, więc rocznego oczekiwania na powrót na festiwal. Wtedy moje uczucia były inne - nie wiedziałem, z czym to się je, co to za heca, o co kaman i czemu wszyscy robią z tego takie wielkie halo. Teraz wiem. I jestem w stanie wczuć się w sytuację, w której znajdę się w czwartek 30 lipca 2015 roku. Chyba się nawet wzruszę.
Paczaj, samoloty! Tak, „strzały przestworzy” na pewno wyrwą mnie z tej zadumy nad całym rokiem, który minął/minie. Tak, Woodstock-kozak! Ma swoje własne samoloty! Co roku Iskry, sztuk pięć, tną kostrzyńskie powietrze na biało-czerwono aż miło! A ze sceny Roman Polański, legendarny zawiadowca stacji Żary, gwiżdże i krzyczy „Odjazd!”. Do tego Juras wmawia ci ze sceny, jaki to jesteś zajebisty i jak super, że jesteś w Kostrzynie. A do tego flagi, flagi, flagi! No i ruszyło, poszło, więc gramy! Bo… ZARAZ BĘDZIE CIEMNO!
T. Love! Muniek z ekipą otwierali mój pierwszy Woodstock. Świetny koncert, super muza, idealny „otwieracz”. Pozytywnie, swojsko, sepleniąco – 10/10. A kto otworzy Przystanek numer 21? Dowiemy się już dziś w audycji radiowej Trójki „Się Kręci”. Jaki zespół to nie będzie, wszyscy i tak będziemy w tym lipcowym momencie mega szczęśliwi. Bo co? Bo czemu? Bo na Woodstock nie jeździ się dla zespołów, a dla atmosfery! Co nie?
Choć jak rzucą jakiś fajny zespół to będzie spoko ;)
EDIT: Illusion!!!
















