Kiedyś miałam plan pisać do Ciebie codziennie listy, ale z czasem poniekąd mi to przeszło. Nie chciałam aż tak o Tobie pamiętać, aż tak się nad tym rozczulać i potem dochodziłam do wniosku, że właściwie to po co? Przecież Ciebie nie interesuje to co u mnie słychać, jak się czuje. Przecież dla Ciebie my się kompletnie nie znamy. Przestałam dla Ciebie istnieć. Jesteś szczęśliwszy teraz z tego co widzę i słyszę. Nie mam żalu i wiesz, że jeśli Ty jesteś szczęśliwy to ja także. Wczoraj był dzień kobiet, a ja w pewnym momencie zaczęłam czytać po prostu listy, które do mnie pisałeś. Chciałabym wierzyć, że naprawdę to czułeś i w głębi duszy wiem, że tak było, ale patrząc na to, co się dzieje teraz między nami jakoś ciężko mi to wszystko uwierzyć. Tak po prostu... Pisząc komuś takie wyznania, przysięgi, zapewnienia, a potem tak go po prostu kopnąć w dupe? Nie pojmuje tego. Wiem, że zrobiłam Ci także wiele złego i na swój sposób zraniłam. Oboje się zraniliśmy, jednak naprawdę miałam zawsze nadzieje, że cokolwiek by się nie działo - będziesz dla mnie.
Mimo nowego związku - odbierzesz lub przeczytasz moje wiadomości. Nie miałabym odwagi Ci spamować tekstami typu „tęsknie”; „wróć do mnie”. Po prostu chciałabym czasem z Tobą porozmawiać jak dorosły człowiek. Zapytać co słychać, posłuchać nawet o Twojej obecnej miłości. Nie chciałabym się z Tobą przyjaźnić, bo to nigdy nie wychodzi, aczkolwiek chciałabym, żebyś nie wyrzucał tych wspomnień i nie wypierał mnie w tak bezczelny sposób ze swojego życia jak to zrobiłeś.
I to zabolało bardziej niż to w jaki sposób i dlaczego mnie zostawiłeś.
Ale w głębi duszy jestem Ci za to wdzięczna. Bo się rozpadłam, całkowicie. I teraz składam się na nowo, kawałek po kawałku, aż w końcu stanę na nogi, zakocham się na nowo i będę znów naiwnie wierzyła, że kolejna miłość nie rozniesie mi tego na nowo. Już teraz za dużo wysiłku, energii i czasu zajmuje mi złożenie siebie do dawnego stanu. Ale ten dzień nadejdzie. Będę wtedy szczęśliwa.
A jednocześnie przerażona.
Bo cokolwiek by się nie działo, to ja zawsze będę dla Ciebie. I ktokolwiek by się w moim życiu nie pojawił, to jeśli Ty zechcesz złapać ze mną jakikolwiek kontakt, to ja tego nie oleje.
Bo potrafię dotrzymywać obietnic.
Z szacunku do Ciebie i naszych wspólnych wspomnień.












