Post na nielegalnego w Chinach Facebooka
Chcialbym napisac dluzszego posta, ale nie mam mozliwosci - za 15 minut skonczy mi sie czas dostepu do Facebooka i utrace go na caly miesiac. Piszac w skrocie, 9 sierpnia wjechalismy do Turcji. To mial byc kilkudniowy pobyt bez oddalania sie od granicy z Bulgaria... Do momentu, gdy zatrzymal sie przy nas czarny Mercedes i pojechalismy nim 1450 km dalej, do granicy z Gruzja. W Gruzji spedzilismy 3-4 dni. Zaliczylismy uroczystosc odnowienia zaslubin pewnej pary, kierowalismy luksusowym BMW x5 i co chwila doswiadczalismy wielkiej goscinnosci tubylcow. Wrocilismy do Turcji - skierowalismy sie do skalnych miast w Kapadocji. Tam mielismy najbardziej ciekawy nocleg w zyciu - w wykutej w skale jaskinii, wlasnie w tym skalnym miescie. Cos pieknego. W Gruzji i Turcji na stopa nie czekalismy dluzej, niz 10 minut, za to po powrocie do Europy wszystko sie zmienilo. Spieszylismy sie na samolot do Paryza, a stopa lapalo sie coraz trudniej. 2 dni przed odlotem bylismy dopiero na poczatku Wloch. Na szczescie, mocno uwierzylismy, ze nam sie uda i nagle to ludzie sami zaczeli nam wyszukiwac podwozki i robic wszystko, abysmy spokojnie zdazyli. 24 sierpnia przelecielismy do Hongkongu. Mam jeszcze 5 minut darmowego dostepu do zakazanego w Chinach Facebooka. Nie opisze, na jakiej zasadzie, po prostu... Juz 4 minuty. Ciezko bedzie opisac nasze wrazenia. Po pierwsze, chyba zaden Chinczyk nie wie, jak dziala autostop. I prawie zaden Chinczyk nie mowi po angielsku. Gdy stoimy na poboczu wiecej, niz 5 minut, zazwyczaj zostajemy osaczeni przez grupe tubylcow wymachujacych smartfonami, jakby sie przescigali, kto wiecej zrobi sobie z nami zdjec, zazwyczaj tzw. "samoj**ek". Sa bardzo goscinni. Czestuja jedzeniem, zapraszaja na obiady, czesto do siebie do domu. Teraz przebywamy u pierwszego Chinczyka mowiacego po angielsku sposrod tych, ktorych spotkalismy. Mam jeszcze pol minuty dostepu do Facebooka*. Mam nadzieje, ze ten post dojdzie do waszych oczu. Pozdrowienia! Chiny ____________ * Chinski rzad blokuje takie strony, jak Facebook, Google, Youtube czy Blogspot, aby zapewnic swoim obywatelom "bezpieczenstwo i harmonie". Ciezko znalezc sposob na obejscie tych zabezpieczen. Istnieje mozliwosc polaczenia sie z serwerem VPN (proxy), czyli mowiac prostymi slowami polaczyc sie z komputerem, ktory znajduje sie w innym kraju, np. w Polsce i za jego posrednictwem wejsc na Facebooka. Tylko to nie jest proste, gdy prawie wszystkie komputery oferujace takie obslugi sa blokowane przez Chinski rzad. Mi sie udalo zdobyc dostep do Facebooka na 20 minut. Za dluzej musialbym zaplacic. Na szczescie, mojego bloga jeszcze w Chinach nie zablokowali i moge przekopiowac post z mojego fanpage'a tutaj.












