Nowy post na 7lewandowski.com - Pan K., część 4, ta w której dzwoni Pan K. http://7lewandowski.com/wp-content/uploads/2015/07/medications-342476_1280-510x340.jpg 7lewandowski, groza, lewandowski, opowiadanie, pan k, thriller
New Post has been published on http://7lewandowski.com/pan-k-czesc-4-ta-w-ktorej-dzwoni-pan-k/
Pan K., część 4, ta w której dzwoni Pan K.
Część 4, ta w której dzwoni Pan K.
Część 1, ta z tą rudą Martą
Cześć 2, ta w której Maks nie dopija kawy
Część 3, ta z nawiedzoną toaletą
– Dzień dobry Panie Pawle – usłyszał Maks w telefonie, skrzywił się na dźwięk swojego imienia, tylko dwie osoby na świecie tak do niego mówiły – psychoterapeutka i matka.
– Cześć, możemy przez telefon czy muszę przyjeżdżać.
– Jak wolisz, fakturę wyślę pocztą.- zaśmiała się kobieta.
Poznali się jeszcze na studiach. Gośka miała wtedy narzeczonego, ale romans z Pawłem wyszedł na jaw dość spektakularnie – niedoszły mąż nakrył ich w uniwersyteckiej toalecie. Maks wyszedł z tego obronną ręką, jak zawsze zresztą. Potem nawet chadzał na wódkę z niedoszłym. Związek z Małgorzatą trwał do kolejnych wakacji, ale nie pamiętał imienia dziewczyny, z którą ją zdradził. Kiedy wykańczająca bezsenność zaczęła dokuczać Pawłowi bardziej niż wcześniej. Umówił się na wizytę u Małgorzaty Kwiecień, dopiero potem okazało się, że to jej nowe nazwisko, w jej nowym życiu.
– Wyślij wszystkie, łącznie z zaległymi. – Maksa zaczynała boleć głowa, pulsowanie narastało powodując łzawienie oka.
– Co się dzieje?
– Dziwnie się czuję od jakiegoś czasu, ale dzisiaj to już kuriozzz…. – syknął z bólu.
– Może jednak przyjedziesz?
– Nie, to tylko migrena. Sypiam nieźle, ale mam napady migreny, do tego wszystkiego chyba zaczynam mieć omamy.
– To znaczy?
– Cały czas zdaje mi się, że ktoś za mną łazi. Zasnąłem przed chwilą w kawiarni, obudziłem się z krzykiem, a w kiblu nawrzeszczałem na jakiegoś faceta.
– No jak tak dalej pójdzie to spotkamy się w Abramowicach na zamkniętym. – zaśmiała się serdecznie.
– Żebyś nie wykrakała…
– Dobra, przepraszam. Brałeś ostatnio te tabletki, które ci przepisałam?
– Nie, nic ostatnio nie biorę, sypiałem znośnie dotychczas.
– Pijesz?
– Nie, no skądże znowu… – wysilił się na żart.
– Weź pigułki. Przez pierwsze trzy dni po dwie na noc, potem po jednej. Zrozumiałeś?
– Dwie przez trzy dni, potem jedna. – powtórzył.
– Odezwij się jutro rano, wolałbym żebyś do mnie przyszedł jednak. – w jej głosie wyraźnie dało się słyszeć zaniepokojenie.
– Nie smuć, jeśli jesteś taka dobra jak mówią, to przepisałaś mi jakieś cudo.
– Paweł! Dwie dzisiaj, nie więcej! To środki ogólnego działania, ale nie możesz przedobrzyć.
– Wiem, dzięki. Pa. – rozłączył się.
Gdy dotarł do mieszkania nie włączył telewizora jak zawsze. Założył t-shirt i dresy, które miały służyć za spodnie do biegania. W szafce za lustrem znalazł tabletki, o których rozmawiał z Gośką. Dwie małe żółte łezki wyleciały na jego rękę. Z lekkim niedowierzaniem, że coś tak małego i w tak obrzydliwym kolorze może komuś pomóc wrzucił je głęboko w gardło i popił. Zaczął czekać, dochodziła dziewiętnasta, nic się nie działo. Nie odczuwał ani senności, ani ulgi w migrenie. Postanowił wzmocnić działanie tabletek porcją klasycznych tabletek przeciwbólowych. W związku z tym, że woda miała niewystarczająco dobry smak, wzbogacił go porządnym łykiem Johnnego. Spływający napój rozgrzewał przełyk w majestatycznym zwolnionym tempie. Ciepło zaczęło promieniować z żołądka w dalsze rejony ciała. Moc alkoholu zaszumiała w głowie, i spłynęła z całym ciężarem do nóg. Maks poczuł, że musi się położyć, powłócząc członkami doszedł do kanapy przed telewizorem. Padł. Budził się jeszcze parokrotnie, ale te powroty do reala służyły tylko łyknięciu kolejnej pary tabletek przeciwbólowych i popiciu ich alkoholem.
Około trzeciej w nocy obudziło go dzwonienie telefonu. Sam fakt, że o tej porze dzwonił telefon może być niepokojący, ale nie jeśli sfrustrowani klienci, pijani bardziej lub mniej potrzebowali swojej gotówki na już. Maksa bardziej zdziwiło to, że zaprogramowane „godziny ciszy” nie zadziałały. Sięgnął do kieszeni spodni, ale telefon sam wypadł na dywan. Wyświetlacz pokazał „Numer nieznany”.
– Spierdalaj – wymamrotał i zasnął znowu. Jednak kolejna fala narkotyczno-alkoholowej senności znowu została przerwana przez dźwięk telefonu. Maks ledwo podniósł powieki. Numer nieznany chciał pozostać nieznanym, toteż agresja u właściciela telefonu narosła, nadludzkim niemal wysiłkiem sięgnął po telefon, niezdarnym ruchem wyciągnął baterię i zasnął po raz trzeci.
Na dworze był już bladoróżowy świt kiedy Maks niedowierzając własnym uszom otworzył ponownie oczy. Na podłodze leżała pokrywa telefonu, bateria i telefon. Ten ostatni mimo wyjętej baterii dzwonił, na wyświetlaczu pojawił się znowu „Numer nieznany”. Trzeźwiejący umysł podpowiedział, że to kolejny z dziwnych snów jakie przytrafiały się ostatnio, a w związku z tym kolejne zaśnięcie nastąpiło samoczynnie. Mózg na sporym rauszu kompletnie zignorował niedorzeczność tej sytuacji.








