Coś zdechło w pracowej kuchni. Kamil, który zazwyczaj jest w biurze najwcześniej, wywąchał, że to z szafki. Okazało się, że w smrodliwym pudełku, leży karkówka, którą robiłam przed weekendem. Kamil wściekły. Przeklina mięsariankę, która zapomniała o żarciu i poszła na urlop. Truchło dawało tak bardzo, że po otwarciu pojemnika trzeba było się ewakuować.
ALE
Zostałam oczyszczona z zarzutów. #PanGrafik stwierdził bowiem, że to niemożliwe, żebym to ja zostawiła #mienso w szafce, bo ja do tej szafki zwyczajnie nie sięgam <3