Wszędzie
Na podłodze, na półkach, na kolanach i podbrzuszu
Mdłości na okrągło
Przez tyle dni i nocy
Chcę ze sobą skończyć. Teraz
seen from United Kingdom
seen from Argentina

seen from United Kingdom
seen from Canada

seen from United States
seen from United States
seen from France
seen from United States
seen from United States
seen from Canada
seen from United States

seen from United States

seen from Czechia

seen from Belarus
seen from Germany

seen from Pakistan

seen from United States

seen from United States
seen from China
seen from Australia
Wszędzie
Na podłodze, na półkach, na kolanach i podbrzuszu
Mdłości na okrągło
Przez tyle dni i nocy
Chcę ze sobą skończyć. Teraz
Mężczyzna jest oparciem rodziny, ostoją, bezpieczeństwem. Nikt mi tego nigdy nie powiedział. Bo starsze pokolenie uznaje to za pewnik. Dopiero teraz wiem, czego mi potrzeba. Hipisi są naprawdę cudowni.
Ale to wszystko nie tak.
Mężczyzna to najtrwalsze słowo, z jakim się dotąd spotkałam. Jest twarde, stałe, wyrozumiałe i zmęczone ciężarem, jak na nim ciąży. To nie jest wcale określenie płci. To obietnica i skarb. Należy się z nim odnosić z należytym szacunkiem. Wręczać, jak najwspanialszy medal i również, jak medal je nosić.
Śniło mi się 6 lat nieszczęścia.
Zaczynam 7 rok
Ma być szczęśliwy
Bo się zmieniło
Wskoczyłam Ci na biodra. Kto by pomyślał, że jesteś w stanie mnie utrzymać, pogłaskać po głowie i roześmiać się, jakby świat nie istniał przez ostatnie 3 lata. Jak dziecko, które znałam. Wspaniała, piękna dziewczynka w loczkach mnie przytuliła. Znam ją dłużej, niż krócej. Zadziwiające, bo prawie wcale jej nie znam. Wróciłam do momentu, do którego tak bardzo chciałam wrócić. Nie wiem, czy załuję, że to było jedynie we śnie. Przeżyłam - po raz ostatni - po raz pierwszy - rozpoczęcie roku szkolnego mojej wspaniałej, kochającej rodziny, której życzę jak najlepiej. Idźcie w świat, moi drodzy.
W końcu każda rodzina się rozpada. Co nie oznacza, że przestajemy się kochać.
Jestem przerażona. Jestem przerażona. Nie wiem co robić. Co robić. Po tylu latach uciekłam. Nie wrócę do tego koszmaru. Bo paranoja i urojenia bolą fizycznie, a człowiek popełnia najgorsze z możliwych błędów. I tak za późno z tego wyszłam. Nie wróc3 tam, choćby nie wiem co. Tylko jak zabronić pukać w okno? Nie mam pojęcia co zrobić z moim ciałem. Gdzie je ukryć przed zimnymi, jak lód, zaciśniętymi w pięści dłońmi? A co, jak tym razem te dłonie zacisną mi się na gardle odrobinę dłużej, niż zazwyczaj? Siniaki na udach da sie ukryć. Co innego z posiniaczoną szyją. I co innego z posiniaczzony umysłem. Nie wrócę tam, skąd dopiero wróciłam. Nie ma mowy. Tylko nie wiem, co zrobić. Potrzebuje sie ukryć. Potrzebuję, żeby był. Bo inaczej nie będę miała żadnego punktu zaczepienia i utonę, jak wtedy. Nie wiem co robić.
Nic nie jest w stanie zjeść mi szczęścia Pomyślności Bo pachnie w moim ogrodzie.
Niech Cię ciekawość, spod ciepłego koca, po wsze czasy za uszy wyciąga
Piosenka najpiękniejszych mnichów-narkomanów
Kocham Cię.
Cała jestem w zakochaniu
Pocałunki szeleszczą mi miękko na piersiach i po wewnętrznej stronie ud. A słowa we włosy zaplątane. Bo kocham.