She let me down... again
Wniosek? Jestem naiwna?!
Niezmiennie ogromnym szokiem jest dla mnie jak obrzydliwi okazują się niektórzy ludzie.
Pozornie mili, sympatyczni, a tu odwracasz się i ciach. Nóż w plecy. Czy ja się do tego kiedykolwiek przyzwyczaję? Czy nauczę się ostrożności?
Zbyt mocno wierzę, że ludzie są dobrzy, z natury. Nie podchodzę do ludzi z przesadną ostrożnością, nieufnością. A chyba powinnam. Przynajmniej po dniach takich jak dzisiejszy obiecuję sobie, że będę ostrożniejsza.
Ale ja nie chcę...
Źli ludzie! Apel do was: ktoś wam coś mówi nie po to, żebyście rozpowiadali to dalej. A najobrzydliwsze jest wykorzystywanie tego, co ktoś wam powiedział przeciwko niemu. A fe!
Najgorsze jest to, że jeżdżę z nią autobusem. Jak mam się zachować? Udawać, że jej nie znam?










