Jak powstają cwani ludzie - żart rysunkowy.

seen from Malaysia

seen from Singapore
seen from Australia
seen from United States

seen from Malaysia

seen from China

seen from United States
seen from Germany

seen from Malaysia
seen from India

seen from Malaysia

seen from India
seen from China
seen from Germany

seen from Malaysia
seen from China
seen from China
seen from China

seen from Germany

seen from Singapore
Jak powstają cwani ludzie - żart rysunkowy.
Bartek co się sromu uląkł
Widziałam, który to odlajkował moją stronę na fejsie! Widziałam i nie pierdol, że to nie ty, bo widziałam. Widzę to do dziś, jak czytasz ckliwe historie z mojego wyjątkowego życia, a żona patrzy ci przez ramię i blednie, a po chwili cały blok słyszy jej skrzek - Bartłomiej! Skurwysynie! i jazda na pełnej kurwie - żeś obibok, że czytasz bezeceństwa, a na koniec pięciopalczasty śmierć cios w serce - żeś wczoraj konia walił i wrzucił papier do kosza, że dzieci to potem wąchają, jak se idą ogryzek wywalić po jedzeniu. I że pytają, co tak cuchnie. Co cuchnie?! O masz! Zapomniał wół jak cielęciem był?! Jakżeś się gnojku ścigał przez maminą macicę, kto pierwszy do jaja, to ci zapach plemników nie przeszkadzał? A jak ojciec sobie po pracy skórką porusza, to już ci śmierdzi? Bachory to teraz są niewdzięczne. Ja mojemu staremu zawsze mówiłam - patrz tata, jaka dupera wyrosłam, masz plemiki pierwsza klasa, powinieneś je butelkować i wejść z tym na giełdę. To tyle, chciałam tylko powiedzieć, że wiem, że to ty Bartek odlajkowałeś mojego fanpejdża i serdecznie ci współczuję, żeś się ożenił z tyranem, ciemiężcą i terrorystą. Głupi jesteś, a na twoją żonę będę wołała Amon Göth, jak ją spotkam na osiedlu. Albo Amon Tobin, jeszcze nie wiem, zależy od nastroju. Miałam dziś napisać notkę o takim Patryku, z którym byłam na studniówce, a który przeszedł przez życie nie mając nóg, ale tak mnie ten Bartek wkurwił, że pakuję sobie drugie sniadanie i idę pod okno do Mariana, porzucam kamieniami, może mnie wpuści i poradzi co dalej. I co, słabo? Słabo, ale idźcie z reklamacją do Bartka Pantoflarza, żyjącego w cieniu sromu. Żegnam.