Nie do końca wiem jak właściwie funkcjonuje Tumblr, ale lubię skakać na głęboką wodę nie wiedząc co właściwie mnie czeka po wykonaniu skoku. Początkowo jest z tym związany dość duży stres, ale generalnie zwykle ląduję na miękkiej poduszce. Idąc za tą powtarzalnością w moim życiu zdecydowałam się rozpocząć nie od rozeznania w samym Tumblru, lecz właśnie od razu od napisania czegoś. Ot, z ciekawości, co wydarzy się po opublikowaniu. Może zwykłe nic, a może właśnie w ten sposób otworzę drogę kolejnego bloga, który za parę lat zniknie z internetowego wszechświata (podobnie jak mój nastoletni blog). Nawet jeśli “ten pamiętnik szare myszki zjedzą” - jak wpisał mi się w dziecięcym pamiętniku mój Tato - nic nie szkodzi, bo najważniejsze i tak nie zostanie mi odebrane, a tym są wspomnienia, doświadczenia i Miłość. Chyba, że Miłość sama mnie porzuci, ale w to nigdy nie uwierzę:).