W poszukiwaniu szczęścia
Rozdział I
- Mamo, gdzie jedziemy?- spytał, sięgając po pluszową żyrafę i siadając w foteliku. - Wracamy do domu, skarbie- odpowiedziałam, zapinając Erykowi pas bezpieczeństwa. - Ale przecież my przed chwilą byliśmy w domu- jak na pięcioletnie dziecko Eryk był bardzo spostrzegawczy. Spojrzał za okno samochodu, mierząc wzrokiem dom i wierzbę rosnącą obok- A co z Robertem? Dokąd jedziemy? - Kochanie, Robert tu zostaje. Jedziemy do babci i dziadka, wracamy do domu, wiesz? Mieszkaliśmy tam, kiedy byłeś malutki, kilka lat temu, wiesz synku? Wracamy tam, skąd pochodzę, skąd ty pochodzisz, skąd pochodzi…- przerwał mi. -Tata?- spytał jakby ze smutkiem w głosie. - Tak synku, Tata też- odpowiedziałam, próbując ukryć emocje. Odpaliłam samochód, włączyłam radio, zwolniłam sprzęgło- ruszyliśmy. Spojrzałam na drzwi domu, który właśnie opuszczałam, wymuszając w sobie myśl że to co działo się za nimi to już tylko przeszłość. Te 4 lata spędzone tam razem z Robertem były wspaniałe, ale to już przeszłość, tak samo jak mój związek z nim. - A jak on wygląda? - spytał, nie wiedząc jakie to pytanie jest dla mnie trudne. - Tata? Ma duże zielone oczy, ciemne blond włosy, jest wysoki i szczupły, umięśniony. Tatuś jest podobny do cioci Fabioli, wiesz? Pamiętasz ciocię, byłeś u niej i u wujka Dawida w tamte wakacje, pływałeś z nimi łódką. - Pamiętam, mają fajnego pieska. Chciałbym kiedyś poznać tatę. Jestem do niego podobny? -Jasne, że jesteś, w końcu jesteś jego synkiem. - A mamusiu… dlaczego tatuś odszedł? - Tatuś nie był gotowy aby być twoim tatom, wiesz skarbie? Czasami tak już jest, że człowiek boi się wziąć odpowiedzialność za to co zrobił. - Spotkamy się z nim? - Mam dla ciebie niespodziankę synku. - Tak? Jaką? Mamo, no powiedz. - Rozmawiałam z ciocią Dianą, siostrą taty, i… Tata w tamtym tygodniu wrócił z Londynu, znowu będzie mieszkał w Polsce, przynajmniej na jakiś czas. - A kiedy go zobaczę? - Już niedługo, skarbie, zostaniesz u taty na dwa tygodnie, dobrze? A po dwóch tygodniach wrócę po Ciebie. - Ale ja chcę z Tobą pojechać do taty, z tobą mamusiu. - Skarbie, ja będę musiała załatwić kilka spraw, pomóc babci i dziadkowi, wiesz? A w tym czasie tobą będzie się opiekował tatuś. Ach.. i jeszcze jedno- w czasie gdy będziesz mieszkał u taty, udajemy że mnie nie znasz, dobrze? Tatuś nie może się dowiedzieć o tym że to ja jestem twoją mamą, zrobimy mu.. niespodziankę, tylko obiecaj mi, że nic mu nie powiesz, dobrze? To będzie taka nasza mała tajemnica, nie możesz tatusiowi zdradzić nic o mnie, obiecujesz? - Obiecuję mamusiu. A co jeśli mnie nie polubi? - Pokocha Cię, skarbie, jak mógłby nie kochać własnego synka? - Mamusiu, włączysz tą naszą piosenkę, którą puszczasz mi na dobranoc? - Kochanie, idziesz spać?- spytałam, wkładając płytę do stacji. - Tak, mamusiu. Kocham Cię- odpowiedział, zakrywając nóżki błękitnym kocykiem. Pytania Eryka dały mi dużo do myślenia.. w końcu, minęło 5 lat, od kiedy ostatni raz widziałam Eryka, miałam wtedy 17 lat, on 18. Sporo się zmieniło, ja się zmieniłam, on zapewne też. Nawet nie wie, że ma syna, boję się jego reakcji. Jednak plan, jaki mam do zrealizowania wydaje się dobry, ale mam jakieś wątpliwości…










