Podrapałem Się Po E-Jajach
Taka sytuacja: zoczyłem na fejsie kolejnego jebanego epigona Beksińskiego. I mean, ja pierdolę, dlaczego do chuja żesz Ździcha tylu typów w tej zdziczałej kolonii watykańskiej małpuje Beksińskiego? I to w sumie bez polotu?
No to podrapałem się po e-jajach myśląc sobie, co za kurwa trudność skopiować Beksińskiego za pomocą modelu na Beksińskim tresowanego. I tu jest dynks: maszyna przegrała sromotnie z żywym imitatorem. Nie te faktury, niby sobie mogę pisać że biological, że organic, że muscle, że meat i tak dalej, i chuj, to nie jest to. Takoż gościu pierdolnął na obrazie czerwoną lampę czy coś, wyglądającą jak oko Vortigaunta z Half-Life. Nie, "alien eye" to za mało żeby uzyskać cokolwiek w miarę podobnego. I piramida w tle też nie siadła - u żywego imitatora, to był taki ledwo widoczny na tle nieba kontur, że w chuj daleko widać tylko odblask światła na wierzchołku, że wiesz że to tam jest, ale tak mgliście i niekonkretnie. Jak u AI zamówisz piramidę, to dostaniesz piramidę, w pełnym kształcie i fakturze.
Żywy epigon jest tutaj, AI wam nie pokazuję, bo to szkoda dupę zawracać.
Ale ja mam tak, że zawsze coś mi się przypomni. I tak mi się przypomniał słynny poemat Shelleya, "Ozymandias". Tak patrzyłem na te piramidy, i piasek, i lichą imitację Beksińskiego, i tak mi się przypomniało, że przeciętny mało intelektualnie lotny tosterojebca też ma tendencję do krzyczenia "LOOK UPON MY WORKS, YE MIGHTY, AND DESPAIR!" kiedy wszystko wypierdala mu się ryjem głupim prosto w piach. No to chuj, to podrapałem się po e-jajach po raz drugi, pytając "A pokaż mi faroński ryj głupi który się wyjebał w piach, i daj trzy piramidki w tle."
Dostać dostałem, jak ktoś potrzebuje na gwałt mało lotnej za to bardzo dosłownej ilustracji dwóch kamiennych nóg z farońskim ryjem głupim wyjebanym w piach przed nimi, to niech sobie pobierze w rozdziałce czterech megapiksli pod licencją CC-NC (z BY mogę zrezygnować, chuj tam). Wersja bez nóg też jest, i ta, ku mojemu przerażeniu, znowu zgarnęła piętnaście lajków na Deviancie w jeden dzień, i u niektórych użytkowników nawet koło kiepskich pornuchów nie leży, co się rzadko zdarza. Niby nada się toto na okładkę jakiegoś sci-fi z lat 70. o Starożytnych Astronautach, bo jest mniej nasrane niż przeciętna okładka amatorszczyzny z Kiddly Diddly Publications wymęczona w ChatGPT, ale bądź tu człowieku dumny z czegoś, co za dziesiątym razem wypadło z maszyny i nawet poprawiać nie było trzeba.













