Wakacje to czas na odpoczynek, ale też na szukanie inspiracji i poznawanie. Jakoś tak to wychodzi, że gdzie się nie wybiorę to moje oczy i kroki zwracają się w stronę sklepów z biżuterią, pracowni złotniczych oraz złota i kamieni! Będąc w podróży niesamowite jest obserwować jak zmieniają się z jednej strony trendy, a z drugiej standardy sprzedaży biżuterii. Mam parę obserwacji i spieszę się nimi podzielić. Zacznijmy od Dubaju. Biżuterię można tam kupić w tzw. Souk'ach ze złotem. Jak sama nazwa wskazuje, króluje tam właśnie złoto i duża, bogata biżuteria z kamieniami. Souk'ów są dziś tak naprawdę dwa rodzaje. Jedne, te tradycyjne, które są wyspecjalizowanymi bazarami z masą małych sklepików. Drugie, idące z duchem czasu, znajdują się w ogromnych centrach handlowych, które opanowały miasto i ludzie spędzają tam większość wolnego czasu. Tym razem udało mi się zwiedzić te "nowoczesne". Sklepy są tu na wysoki połysk, bardzo ekskluzywne, a biżuteria jest świetnie wyeksponowana.
Drugi przystanek to Birma. Na początek duże miasto Mandalay, a w nim masa sklepów jubilerskich. Sklepy wyglądają tu zupełnie inaczej aczkolwiek też są duże. Biżuteria w większości złota lub srebrna, ale jakość wykonania często słabsza.
W Birmie udało mi się odwiedzić też dwie pracownie złotnicze, gdzie powstają różnego rodzaju wyroby, jak sądzę ze względu na portfel klientów, zwłaszcza ze srebra. Co zabawne, wszędzie biżuterię wykonuje się praktycznie tak samo, przy użyciu praktycznie tych samych narzędzi. Takie pracownie można obejrzeć w okolicach Mandalay oraz nad jeziorem Inle.
Kolejny punkt, zupełnie odbiegający od reszty to Yangon i Shwedagon Paya. Tu zwróciła moją uwagę zupełnie inna kwestia. Mianowicie złoto użyte do zdobienia pagody oraz kamienie szlachetne wykorzystane do ozdobienia jej czubka. Część wysadzona jest bardzo popularnymi w Birmie rubinami, a na samym czubku znajduje się diament.