W Lipowie nadal niespokojnie… Choć udało się zakończyć śledztwo w Rodzanicach, sprawa śmierci dziennikarki pozostaje niewyjaśniona, a główna podejrzana Klementyna Kopp znika bez śladu. Klementyna „wypływa” również w sprawie zabójstwa pewnej staruszki, poszlaki prowadzą jednak do Wnyków – starego dworu, nad którym podobno wisi klątwa sprowadzająca śmierć na każdego, kto się w nim pojawi. Tylko Daniel Podgórski wierzy w niewinność emerytowanej policjantki i stara się prowadzić nieoficjalne śledztwo, by oczyścić ją z zarzutów. Sytuacja się komplikuje, gdy zlecenie w Lipowie otrzymuje detektyw Mariusz Nowakowski, były mąż Weroniki, a stosunki między Danielem, Weroniką i Emilią stają się jeszcze bardziej napięte. Tropy prowadzą do sprawy sprzed 40 lat, której rozwikłanie przyniesie nieoczekiwane odpowiedzi i postawi naszych bohaterów przed wyborem – lojalność wobec przyjaciół czy sprawiedliwość?
W Pokrzyku powracamy do znanych z poprzednich powieści miejsc i bohaterów, pojawiają się też dawno niewidziane postacie. Tradycyjnie najnowszą odsłonę cyklu można czytać bez znajomości wcześniejszych wydarzeń, ale rosnąca z tomu na tom liczba nawiązań do przeszłości bohaterów sprawia, że łatwiej się w tym wszystkim odnaleźć, jeśli poznaje się następne części zgodnie z kolejnością ich wydania. Jak zwykle obok wątku kryminalnego istotną rolę odgrywają sprawy osobiste bohaterów, choć tym razem Puzyńska postarała się, aby obu tym sferom poświęcić tyle samo miejsca i nie przekształcić powieści kryminalnej w telenowelę z wątkiem pobocznym, tak jak to się zdarzało w przeszłości. Jedną z głównych zalet Pokrzyku, w porównaniu do poprzednich części, stanowi też większe skondensowanie akcji – całość (nie licząc retrospekcji) rozgrywa się w ciągu dwóch dni, co sprawia, że historia jest dynamiczniejsza i mimo wielości wątków pobocznych (jak to zwykle w opowieściach o Lipowie bywa) łatwiej ogarnąć wszystkie wydarzenia. Większa część wątku kryminalnego rozgrywa się w posiadłości jednej z ofiar – każda z obecnych tam w czasie zabójstwa osób ma alibi i każda z nich również coś ukrywa, a odkrywanie drugiego dna opisywanych wydarzeń i rozplątywanie sieci współzależności stanowi jeden z najmocniejszych punktów powieści (oraz swoisty ukłon w stronę twórczości Agathy Christie). Obecnie najwyrazistszą postacią pozostaje Klementyna Kopp i uczynienie jej główną bohaterką wydarzeń oraz odkrycie nieznanych kart z jej przeszłości powinno stanowić dodatkową atrakcję dla wiernych czytelników cyklu.
Powyższe walory nie oznaczają jednak, że w przypadku Pokrzyku wszystko się udało, choć część z niedostatków powieści jest wynikiem założeń wyjściowych całej serii. Może to kwestia wyczerpania pewnej formuły albo mojego przesytu tego typu literaturą, ale po lekturze jedenastu powieści o policjantach z Lipowa mogę stwierdzić, że bez znaczącego odświeżenia pomysłu na serię trudno będzie czymś jeszcze zaskoczyć czytelników w warstwie kryminalnej (osadzanie akcji w małej społeczności, gdzie wszyscy wszystkich znają i wszystko o sobie wiedzą, daje pewne możliwości, ale coraz wyraźniej widać powtarzalność pewnych motywów). Choć tym razem wątek obyczajowy nie dominuje nad całością, to (pomijając Klementynę) coraz mniej interesują mnie także kolejne perypetie osobiste bohaterów, ponieważ co za dużo, to niezdrowo. Zakończenie Pokrzyku daje jednak nadzieję, że nie tylko ja odniosłem takie wrażenie i coś się jeszcze w tej materii zmieni.
Katarzyna Puzyńska od początku konsekwentnie budowała serię o Lipowie, udoskonalając poszczególne składowe swoich powieści, a jednocześnie pozostając wierną założeniom wyjściowym serii oraz zachowując jej specyficzny klimat. Dzięki takim zabiegom z tomu na tom czytelnicy otrzymywali coraz lepsze i bardziej dopracowane powieści, cały czas realizujące precyzyjnie nakreślony plan. Wspólnym mianownikiem wszystkich części cyklu o policjantach z Lipowa pozostawało umiejętne przeplatanie motywów obyczajowych z kryminalnymi oraz przemyślane wprowadzanie wątków pobocznych. Chociaż Pokrzyk składa się z podobnych elementów co poprzednie części, to czegoś w nim brakuje i kolejny raz najnowsza odsłona cyklu nie jest równocześnie najlepszą. Katarzyna Puzyńska zadbała jednak o to, żebyśmy nie nudzili się podczas lektury, dlatego warto dać tej powieści szansę. Dla fanów serii jest to pozycja obowiązkowa, a pozostali czytelnicy również mogą się zainteresować, choć polecam rozpocząć przygodę z Lipowem od początku.