One step closer [Ronin x Nya FanFiction] part. 23 ,,Perfect” [PL]
- K-kim ty jesteś ? – udało jej się wymamrotać
- Ja ? Jestem po prostu mistrzem ceremonii…
Nagle poczuła silny nacisk. Ktoś ją powalił. To był Kai.
- Głucha jesteś ?! Jeszcze chwila i stała byś się szaszłykiem ! – wrzeszczał na nią.
Dziewczyna przetarła oczy nerwowo. Dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego że gdyby nie on mogła by zginąć.
Niebieskowłosy spojrzał na niego niepewnie lecz chwilę później zaczął się śmiać.
- Doprawdy ciekawe, potrafisz zwracać uwagę na szczegóły – zmienił się ton jego głosu – No cóż… teraz już pewno domyślasz się że to nie prawda ,co ?
- Kim ty jesteś i gdzie ja jestem ?! – krzyknął Ronin.
- U nie ładnie tak się wydzierać… z resztą nikt cię tu nie usłyszy… chciałem żebyś czuł się tu odpowiednio ale skoro nie chcesz… twój wybór ,marionetko…
- JAK TYŚ MNIE NAZWAŁ ?! – zacisnął pięści.
- Za dużo pytań zadajesz… choć miewałem bardziej ciekawskich… odpowiem ci na kilka ze względu na moją szczodrość… otóż jesteśmy w twoim największym pragnieniu… - przechadzał się – Wewnątrz tego czego chcesz najbardziej… zabawne że to jest niemożliwe…
- Wypuść mnie stąd albo… !!!
- Albo co ? – staną tyłem do rozmówcy – To ja jestem twoim panem. Mogę z tobą robić co chcę i kiedy chcę… a to że znajdujesz się w swoim marzeniu a nie koszmarze to moja dobra wola więc powinieneś być mi wdzięczny… Ah ci ludzie… nie potrafią docenić tego co mają… a właśnie znasz ty może taką dziewczynę o kruczoczarnych, krótkich włosach która umie walczyć ?
- NYA ! Coś ty jej zrobił ?! – krew wrzała w nim coraz bardziej ale starał się opanować, nie był to dobry moment na coś takiego.
- Ja ? A skąd… nie podniosłem ręki na tą kobietę… ale za to ty… - poczuł na sobie jego uśmiech.
- Cudem uniknęła śmierci z twojej winy, dzięki chłopakowi w czerwieni przeżyła… jednak nie potrwa to długo…
Tego było już za wiele. Zaciśnięte pięści same ruszyły ku twarzy jego „przyjaciela”. Przeszyła go na wylot. Jednak nie raniąc go.
- Jeszcze do ciebie nie dotarło ? To ja steruję twoim ciałem… jesteś moją lalką która zatańczy jak jej zagram… to jest tylko twoje więzienie. Tu ja jestem panem… wystarczy że przetnę sznurki i padniesz na ziemię martwy… - kopnął go w plecy.
Jasnowłosy upadł. Wciąż czuł na sobie zadowolony wzrok oprawcy.
- A to niby dlaczego ? Zrobię co zadecyduję…
- Z jakiegoś powodu jestem ci potrzebny… dlatego mnie tu trzymasz zamiast zabić… i chyba wiem z jakiego… z zemsty ? Prawda ? Sądzisz że pokonam Ojca ceną własnego życia prawda ? Hodujesz mnie jak jagnię na rzeź… Jednak nie. To ci nie wystarcza. Chcesz jeszcze mieć w tym jakiś udział ,wiec postanowiłeś mną manipulować…
- Bystry jesteś doprawdy… nie sądziłem ,że uda ci się złożyć fakty tak szybko… jednak to bez znaczenia. Mój plan jest doskonały. Nie uda ci się mi przeszkodzić ,a zwłaszcza z takiej lokacji.
- Pominąłeś jednak ważną rzecz… a bez jej całość runie jak domek z kart…
- Co masz namyśli ? – odwrócił się do złodzieja przodem ciekawy, mrużąc oczy.
Ronin uśmiechną się cwaniacko patrząc w oczy przeciwnika.
- Jeśli w grę wchodzą ludzie, nie istnieje coś takiego jak plan doskonały…