The Scrabulous Story
Wrzucam ku pamięci case'a, który został mi w pamięci po moich przezacnych studiach na SGH.
Zaczęło się w Indiach w roku 2005. Bracia Rajat i Jayant Agarwella, absolwenci uniwerku w Kalkucie pewnego pięknego dnia postanowili przenieść swoją ulubioną grę - Scrabble - do online’a. Tak powstała gra Scrabulous. W maju 2007 Scrabulous wylądowało w formie aplikacji na Facebooku.
Szacuje się, że pół miliona osób grało każdego dnia w Scrabulous, które stało się 1 z 10 najpopularniejszych wówczas aplikacji na Fejsie. Nieźle, biorąc pod uwagę fakt, że pomysłodawca Scrabble, Alfred Butts, przez 17 lat szukał firmy, która chciałaby jego grę wydać.
Ciekawostką w tym kejsie jest to, że Hasbro, posiadające przeca prawa do Scrabble, jakoś całkiem długo nie reagowało na fakt pojawienia się Scrabulous. Ponoć po przyjrzeniu się wynikom sprzedaży Scrabble trudno się dziwić - wraz ze wzrostem popularności Scrabulous ludzie zaczęli biegać do sklepów po wersję "bez prądu". Hasbro miało zbyt mało do zyskania i prawdopodobnie zbyt wiele do stracenia.
W lipcu 2008 Electronic Arts wypuściło oficjalną aplikację Scrabble na FB. Niestetyż - ograniczoną terytorialnie do USA i Kanady. Wszyscy wiemy, jaki to smuteczek, kiedy otwieramy stronkę internetową, a tam zonk, bo nie mamy północnoamerykańskiego IP. Odpalenie apki konkurencyjnej (i postrzeganej jako “kopia”) względem ukochanego przez miliony Scarbulous nadszarpnęło raczej reputację Hasbro niż przyniosło fajny efekt.
Więc Hasbro złapało nerwa i 24 lipca 2008 pozwało nie tylko chłopaków od Scrabulous, ale też Facebooka za naruszenie praw autorskich. Tydzień później Scrabulous zniknął z Facebooka. Niecałe 48 godzin później pojawiła się na Fejsie kolejna gra :). Wordscraper to dziecko braci Agarwella, którzy już czekali z nim w pogotowiu. Ta sama zabawa, ale w innej szacie graficznej, co pozwoliło Wordscraperowi przejść przez sito amerykańskiego systemu legislacyjnego.
Hasbro dostało troszkę po wizerunku (sztywniacy). Chyba wszyscy dookoła (użytkownicy, branża, media) kibicowali głośniej lub ciszej chłopakom z Kalkuty.
Jakby się tak temu przyjrzeć z perspektywy.... Czy nie lepiej było zadzwonić do Rajata i Jayanta i zaproponować im dołożenie do ich Scrabulous logo Hasbro albo Scrabble, dogadać się finansowo, zatrudnić wręcz zręcznych deweloperów albo odkupić od nich apkę? Te wszystkie pomysły przychodzą teraz, po kolejnych latach funkcjonowania idei Web 2.0, jakby zupełnie naturalnie. Amerykańskie korpo jednak nie okazało się wystarczająco elastyczne.















