Pożyczyłam pewnej osobie 1500 zł w czerwcu na czynsz, deklarowała pełną wypłacalność, zaczęły się po czasie wymówki, przedłużanie terminu spłaty, manipulacje. Ostatecznie doszło do tego, że oznajmiła, że nie ma pracy to mi teraz nie odda (w domyśle może kiedyś). Czuję się strasznie. Od czerwca funkcjonuję na deficycie budżetowym bo przejęłam się czyjąś sytuacją, mimo że dłużnik najwyraźniej niezbyt bierze sobie do serca odpowiedzialność za własne deklaracje. Od lipca nie przelał mi ani złotówki. Ma czas dziś do północy, potem niestety jestem zmuszona założyć sprawę i zgłaszam to na policję. Gdy będę czuła opiekę prawną to ujawnię dane tego gościa. Uważajcie na osoby, co są najbardziej pokrzywdzone na świecie, bo im się wydaje, że im się po prostu należy. Szkoda tylko że nie siegają po pieniądze bogaczy tylko biedaków co wiedzą, że jest ciężko i chcą być zwyczajnie solidarni. Wpakowałam się w bagno. Od teraz tylko sprawdzone grono.
Wszystkim osobom, które mi pożyczyły kasę kiedyś DZIĘKUJĘ ZA ZAUFANIE. Mam nadzieję, że go u Was nigdy nie stracę.










