(...) Dziś patrzymy na remiks przez pryzmat muzyki, ale sam pomysł istniał wiele lat wcześniej – jako technika kolażu – w sztukach wizualnych. W literaturze upowszechnił się mniej więcej w tym samym czasie, co w muzyce.(...) A wreszcie z nadejściem fali poszatkowanych narracyjnie filmów, już nie eksperymentalnego kina, jak kiedyś, ale kryminału, sensacji i przygody, opowiadanych z kompletnym przetasowaniem czasowego porządku. Od momentu, gdy w 1994 r. Złotą Palmę zdobył pokazany w Cannes film „Pulp Fiction”, przez „Magnolię” Andersona i „Memento” Nolana, po całe kino Lyncha. Aż triumfalnie dotarło do telewizji w postaci „Zagubionych”, zbierających wątki z połowy kina fantastyczno-przygodowego i kompletnie burzących chronologię wydarzeń(...) Remiks w pewnym sensie istniał zawsze, choć nigdy nie tworzył kultury w takim stopniu jak teraz.(...)
Ciekawy artykuł o tym, skad sie wywodzą remiksy, co wpłynęło na ich rozwój oraz jak są odbierane przez artystów. Ja zawsze postrzegałam remiksy jako twór gorszy, wtórny... a tu sie okazuję, że niekoniecznie tak musi być. Przetwarzanie i filtrowanie poprzez swoją wrażliwośc może być także formą sztuki, niezależnie od tego, czy jest to dziełem słynnego producenta, czy zostanie sklecone przez jakiegoś amatora w domowym zaciszu.
Nie czarujmy się, większość z nas lubi to, co już kiedyś słyszała, oczywiście analizujemy, porównujemy i określamy, czy remiks bardziej nam się podoba od oryginału, ale w gruncie rzeczy efekt jest osiągniety, bo słuchamy. I tak sobie teraz myślę o "Paradise Circus" Massive Attack, które to do momentu jak nie usłyszłam wersji Buriala, wydawało mi się utworem skończonym, absolutnie nie dającym przestrzeni do zmian i remiksów. A tu taka niespodzianka... można? oczywiście, że można! Drugi remiks, który od razu mi przychodzi na myśl to HiTack "Say Say Say", bez którego, przyznam szczerze, pewnie bym nigdy nie poznała wersji Jacksona i McCartneya (wstyd!). Ponoć wszytsko, co najlepsze w muzyce już powstało, więc czemu z tego nie korzystać? Nawet najwięksi już sie nie krępują i też czerpią ze swoich muzycznych inspiracji, samplują ile wlezie - Madonna w "Hung Up" (uhhh kocham ten kawałek!) wyciagą ciężki kaliber w postaci "Gimmie!, Gimmie!, Gimmie! Abby, a Jennifer L. (która razem z Britney powinna być poddana muzycznej eutanazji) tego lata trafiła do dyskotek z "czymś", co przypomniało "Lamabadę" Kaomy (grzech cieżki!). Wydaje Ci się, ze to już kiedyś słyszałeś?... to pewnie tak było! Tu przychodzi z pomocą stronka WhoSampeled, bogaty zbiór dowodów na to, co?, kto?, kiedy? i gdzie użył! Proponuję tam wskoczyć przy odrobinie wolnego czasu, jestem pewna, że traficie na coś, co was zaskoczy...