Drugi tom perypetii jednego z największych mścicieli w historii literatury okazuje się jeszcze bardziej angażować czytelnika w historię. Nie ma się, co dziwić, Aleksander Dumas był mistrzem pióra tak biegłym w swym fachu, że potrafił stworzyć dzieło na miarę milenium. I chociaż „Hrabia Monte Christo” inspiruje twórców we wszystkich dziedzinach artystycznych w stopniu równym Szekspirowi, a adaptacje przygód Edmunda Dantesa są liczne niby korale różańca, to i tak oryginał pozostaje niedościgniony, nigdy nie tracąc na aktualności.
Edmund Dantes już nie jest tym samym pełnym życia i światłych planów młodzieńcem, który tak zaszczytnie wpłynął do Marsylii. Jego niemiłe perypetie, choćby – a może przede wszystkim – w twierdzy If sprawiły, że zupełnie inaczej spogląda na świat. Jednak teraz ma to, czego najbardziej pragnął, możliwość zemsty i ogromne środki, które pozwolą mu dopełnić ją z odpowiednią pompą. Wszystko układa się po jego myśli, dopóki nie zmierzy się z sekretami, które być może znów pobudzą barwy jego szarej okaleczonej duszy.
Opowieść Dumasa skonstruowana jest bardzo sprawnie, choć przewidywalnie, ale to raczej nie powinno nikomu przeszkadzać, zwłaszcza po tym, jak zostanie porwany przez nurt fabuły. Zasadniczo druga część opowiada o mężczyźnie, zaprawionym w życiu, zahartowanym przez najgorsze, a przy tym zachowującym zimną krew w sytuacjach, w których inni popadliby w skrajny amok.
Poza tym zdarzenia są tutaj nieskomplikowana, bohater podąża od punktu do punktu, snując plany i wybierając rozwiązania, następnie zaś doprowadza do ziszczenia celu. Natomiast same zdarzenia są perfekcyjnie opisane, otoczone wyważoną nastrojowością, dzięki której autor jest w stanie zmyślnie grać na czytelniczych emocjach – raz szokując, raz ekscytując, raz bawiąc. I wszystko mogłoby być proste, gdyby nie suspens, za pomocą którego Dumas zmienia kierunek konkretnych wątków, choć najczęściej podczas ich drogi, nie mety.
Jednym z najważniejszych elementów powieści są rysy psychologiczne, namalowana wprawnie i ciekawie. Naturalnie, główny bohater jest tutaj pogłębiony najbardziej wyraźnie, wiemy praktycznie o jego wszystkich wadach i zaletach, pobudkach i dążeniach, obawach, rozterkach, rzeczach darzonych sentymentem, antypatiach i sympatiach – a każdy z wspomnianych aspektów (i wiele innych) ma wiele warstw. Jednak nie tylko tutaj kończy się zmyślność autora w kreowaniu postaci, bowiem podobnie czyni z obsadą drugo, trzecioplanową oraz epizodycznym sylwetkami, nadając im odpowiedniego wyrazu, dzięki czemu nie wydają się papierowymi rolami i tłem dla poczynań protagonisty.
Druga część „Hrabiego Monte Christo” zabiera nas na wspaniałą przygodę, podczas której nie zabraknie portretów pełnych okrucieństwa, niegodziwości, niesprawiedliwości oraz zemsty, czyli motywu przewodzącego książce – tak sprawnie skonstruowanego przez Dumasa, że, miejmy nadzieję, już na zawsze ów tekst kultury przetrwa i będzie wyznacznikiem godnego dzieła literackiego o takim charakterze.