Chodzę często po sklepach i obserwuję ludzi, zastanawiam się nieraz, co wpływa na to, że jedne sklepy świecą pustkami, a w innych prawie zawsze jest ruch. Spośród wielu rzeczy, które na pewno przychodzą nam do głowy i które niewątpliwie mają jakiś wpływ na popularność sklepu, jest panująca w takich miejscach atmosfera. Weźmy dla przykładu szeroko pojęte sklepy z kosmetykami (butiki, drogerie etc.) Atmosfera to nie jest dekoracja ani towar. Za atmosferę odpowiedzialny jest sprzedawca. Jak powinien się zachowywać idealny sprzedawca ? No właśnie, zanim odpowiem sobie sama na to pytanie, muszę sobie sama przypomnieć, jak się czuję gdy wchodzę do sklepu. Przyznam, że często jestem taką klientką-oglądaczką, która lubi sobie popatrzyć i powąchać, pomacać, zastanowić się etc. Wchodząc do sklepu, nie zawsze wiem, po co tu przyszłam. Pewnie po to, żeby coś zobaczyć, przeżyć "przygodę", spotkać coś ciekawego, zrobić sobie małą przyjemność, ale nie wiem jeszcze jak to coś ma wyglądać lub pachnieć. Takie poszukiwania najlepiej się robi z przyjaciółką lub ewentualnie solo, dlatego nie bardzo lubię, gdy co chwilę napadają mnie sklepowi asystenci, widząc zresztą, że się rozglądam, i pytają natrętnie "czy może w czymś pomóc". Nie wiem jak Wy, drogie Panie, ale ja w sklepie z kosmetykami, takiej pomocy nie potrzebuję, bo sama wiem najlepiej, że nie wiem czego chcę, a jeżeli nie wiem, jak coś wygląda lub pachnie, to na pewno nie będę umiała tego sprzedawcy wyjaśnić. Na tym etapie wyróżniam przynajmniej dwa poziomy namolności - namolność pierwszego stopnia - czyli formalne pytanie asystentki sklepowej, które trzeba zadać, bo tak kazali na szkoleniu, tudzież namolność drugiego stopnia - czyli upierdliwe wprowadzanie w tajniki danych specyfików zupełnie taki wywodami niezainteresowanej klientki. Tak ostatnio w jednym z nowo otwartych sklepów dużej sieci próbowano mi tłumaczyć różnice między zapachami tych i innych mazideł, że trudno mi było się odczepić od tych pań polujących na mnie jak sępy. Ja wiem, że to nie jest ich wina, a powinność, bo takie mają odgórne ukazy i tak też czynią. Nie czuję się w takich sytuacjach komfortowo, bo cóż można odpowiedzieć przemiłej osobie w takim momencie ? To jest jedna strona medalu, a druga wygląda tak, że w dzisiejszych czasach ostrej konkurencji, gdzie mazidło do mazidła podobne, wysoce pożądana jest wysokiej klasy obsługa, miła, zadbana i elokwentna, służąca radą oraz pomocą. Trudno sobie wyobrazić, żeby sklep odniósł sukces, jeżeli sprzedawcy nie będą potrafili nawiązać kontaktu z klientelą. Ale czy zawsze ten kontakt ma mi się kojarzyć z zaczepianiem mnie na każdym kroku, gdy tylko wyciągam ręce, aby powąchać jakiś krem lub mydełko ? Myślę, że sprzedawca doskonały to taki, którego nie widać, gdy jest nieproszony, a pojawia się, gdy tego pragnie klient. I cała w tym głowa sprzedawcy, aby wyczuć jeden i drugi moment i reagować, jak trzeba.