czyli jak zostać starostą roku na mechatronice w jeden tydzień. Jeżeli idziesz na "elitarną" politechnikę - zwłaszcza z takim przygotowaniem, jak moje (mniej więcej ujemnym) - a do tego jesteś wystarczająco stuknięty, by w ogóle myśleć o wyżej wymienionej funkcji, warto pamiętać o kilku istotnych kwestiach. 1) Najważniejsze - nie dać się wykopać w bycie starostą grupy. Starostowie grupy mają najbardziej przewalone ze wszystkich studentów. Biegają z każdym gównem z laboratoriów, ćwiczeń i z polecenia starosty roku. Dostają sterty makulatury od wykładowców, z której treścią za ich pośrednictwem zapoznać się ma cała ta banda krety... reszta grupy. 2) Wiedzieć, na co się piszesz. Jeżeli po gimnazjum zrobiłeś kurs negocjowania z terrorystami lub chociaż namiętnie grywasz w Diablo lub w RPG z upierdliwym mistrzem gry (albo lepiej od razu w Stalkera), ewentualnie po prostu targowanie się z hydrami i demonami dziewiątego poziomu to Twoje hobby, ta robota może być dla Ciebie. 3) Być przygotowanym na to, z czym się wiąże bycie starostą roku. Istnieje szansa, że będziesz musiał czekać przez godzinę pod aulą na wykładowcę, ktory być może łaskawie zgodzi się przełożyć swój wykład, gdyż ten termin akurat Wam pasuje. Albo nie. Bądź przygotowany. 4) Być wystarczająco komunikatywnym i umieć wyglądać sympatycznie, kiedy trzeba (nawet, jeżeli Twoja morda ma fabrycznie wsprasowanego bitchface'a). 5) Pani z dziekanatu może być miła. Niekoniecznie będzie tak wyglądać, ale może być. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że to jednak nie od niej coś chcesz. 6) Bycie starostą roku ma także swoje dziwne strony. Na przykład jeżeli okaże się, że emerytowany i zatrudniony na nowo profesor z mechatroniki akurat Cię polubi. Będzie Cię pytał o przełączanie slajdów na prezentacji ("Pani starościno, już można?"), wtrącał przerobione na niewulgarne współczesne określenia oraz antykomunistyczne i antypolityczne hasła. A może nawet da Ci plusa za dokładne przerysowanie schematów, które trzeba dokładnie przerysować. 7) Warto mieć kogoś, kto przez ten syf już przechodził i będzie mógł Ci doradzić i odpowiedzieć na pytania, wesprzeć. Najlepiej, gdyby jemu samemu zdarzyło się ogarniać ten pierdolnik jako starosta. To, co mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, to że to bardzo specyficzna funkcja, ale jeżeli jest się ogarniętym, samodzielnym i zmotywowanym do nauki, może przynieść spore korzyści. Może nawet się okaże, że ta banda debili, za którą bierzesz swoich podwładnych, jest naprawdę inteligentna i wie, po co tam jest. No chyba że masz pecha.