Pripyat, Chernobyl Zone, Ukraine, 2017

seen from Australia
seen from China

seen from United States
seen from Bulgaria
seen from Finland
seen from United Kingdom

seen from United States

seen from United Kingdom

seen from Bulgaria
seen from China

seen from Serbia
seen from China
seen from China

seen from Malaysia

seen from Israel
seen from United States

seen from Malaysia

seen from Italy
seen from China
seen from Poland
Pripyat, Chernobyl Zone, Ukraine, 2017
Jeśli kogoś kochasz wychodzisz poza strefę komfortu. Decydujesz się na rzeczy które czasem mogą napawać cie strachem, niepewnością i tysiącami emocji których nie chcesz. Czasem możesz myśleć : "To nie fer, znowu muszę to zrobić" zapominając w danym momencie, że ta osoba też to robi. Wychodzi poza strefę komfortu, decyduje się na coś, tylko po to by usłyszeć twój śmiech, zobaczyć łzy szczęścia, albo znowu popatrzeć jak patrzysz na nią z miłością, dumą, akceptacją, wdzięcznością. To jest piękne. W danej chwili czujesz się niepewnie ale po czujesz się lepszy. W tej chwili możemy ocenić jak bardzo kogoś kochamy, w chwili gdy każe nam wyjść że strefy.
Szczęście należy do sfery wewnętrznej. Jeśli budujesz je w sobie żadne zewnętrzne okoliczności nie mogą ci go odebrać.
Leo F. Buscaglia
03.05.18 czwartek
Świat nieprzyjazny, zimny Strefa polarna w twym sercu
Kali
Znowu idziesz uśmiechnięta do szkoły i znowu udajesz, że nic, a nic nie rusza cię fakt, że wasza przyjaźń ma dobre i na złe zakończyła się sama nie wiesz dlaczego. Po prostu mijacie się obojętnie na korytarzu, jak nie znajomi ludzie. On wchodzi do swojej klasy , ty do swojej. Obydwoje się śmiejecie, albo macie po prostu twarz zimnych, niczym nie wzruszonych ludzi. Zawsze staraliście się razem tacyq być. Razem staliście gdzieś między garażami i ćwiczyliście twarz zimnej suki. Byliście tak podobni. Śmieszyły was te same rzeczy, irytowały i smuciły też. Ty wiedzialaś za co on się obraża, on wiedział za co ty się obrażasz. A i tak żeście się wkurwiali nawzajem. Czasami miałaś aż ochotę jebnąć go, tak porządnie. Ale nie umialaś. I on o tym wiedział. Nigdy nie go nie uderzyłaś. On ciebie też. Denerwowaliście się, ale mieliście do siebie szacunek. Dzwonił do ciebie w środku nocy, bo nie mógł spać, albo mu się nudziło. Tak, wtedy to cię wkurzało, a teraz oddałabyś wszytko żeby twój mały przyjaciel, któremu zawsze musiałaś pomagać zadzwonił. Przecież to ty zawsze go broniłaś, obgadywalaś z nim wszystkich jego wrogów, których nawet nie znałaś. Odbierałaś w środku nocy, zawsze przychodziłaś i odprowadzałaś, żeby mu się nic nie stało. Realizowałaś z nim każdy durny plan, kupowałaś wszystko, uratowałaś mu nieraz dupe w szkole. A teraz się pytam: Czy to wszystko nic nie znaczyło? Czy te kilkunastogodzinne rozmowy przez telefon, codzienne wyjścia, miliony śmiechu,łez i kłótni nic nie znaczyły? Czy to wszytko już nigdy nie wróci? Przyjaciele na zawsze czy na chwilę? Może kiedyś się odezwiesz, wtedy nie zostawię cię... Podziękuje, że wróciłeś. Przypilnuje żebyś został. I zostaniesz. Na zawsze. Będziemy przyjaciółmi, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Dziękuję, że byłeś, proszę wróć. A... Jeszcze jedno... Kocham cię...