Surrogacci są wśród nas!
Postępy robotyki idą w zatrważającym tempie do przodu a nowe produkty (głównie japońskich producentów) zaczynają wyglądać przerażająco realistycznie.
Czy przez to może spełnić się wizja z jednego z filmów o robotach które opanowują świat?
Brzmi przerażająco? Też tak do niedawna myślałem oglądając kolejne filmy oraz kolejne postępy techniki jakie produkuje każdego dnia nasz świat.
Bo przecież świat matrixa czy choćby ten z firmu JaRobot wygląda strasznie, a już na pewno nie jest gotowy do bycia zamieszkałym przez ludzi. Więc czy dojdziemy do momentu kiedy ludzie przestaną być potrzebni?
Tego nie wiem ale doszedłem do innej ciekawej teorii i na pewno bardziej przydatnej. Teorii która zaspakaja wiele problemów jednocześnie, np. brak czasu dla siebie, dalekie podróże, przeziębienia spowodowane porannymi dojazdami do pracy zimą i wiele innych. Na prawdę nazbierałbym tego całkiem dużo.
W potrzebie uratował mnie film Surrogacci który oglądałem dawno temu i nie wydawał mi się zachęcającą wizją, doszedłem jednak do wniosku, że można by go pozytywnie wykorzystać.
Jak?
Jeśli rozwój robotyki będzie pędził jak w tej chwili a roboty będą wyglądały jak ludzie (patrz obrazki poniżej) i poruszali się równie zwinnie co ludzie to już za chwilę będziemy mogli mieć całkiem sprawnego surrogata a może nawet kilku w wielu lokalizacjach.
(Pani z wytrzeszczem po prawej jest robotem i choć wykonuje nieco nieskoordynowane ruchy to i tak jestem pod wielkim wrażeniem)
Co moglibyśmy dzięki temu zyskać?
Wyjście do pracy polega na włączeniu się do odpowiedniej stacji (o tym będzie jeszcze później) następnie połączeniu do odpowiedniego surrogata i uruchomieniu go. I już jestem w pracy - np. w Sydney albo w NY mieszkając w Zadupiu Wielkim w górach bo tam akurat mi się podoba okolica.
No dobrze to jestem sobie w pracy, a teraz co 30 minutowe spotkanie w siedzibie firmy w Kairze - siup przełączam się do innego surogata i jestem na spotkaniu. Godzina 12:30 otrzymujesz sygnał, że żona zrobiła właśnie obiad, odłączasz się od sprzętu, zajadasz smaczny obiad, potem 30 minutowa drzemka i wracasz do pracy.
Weekend, wyjazd do rodziców - siup uruchamiacie odpowiednich surogatów i już cała rodzinka w komplecie. Może nie cieleśnie ale na pewno umysłowo a przecież to jest najważniejsze.
No dobrze to teraz pytanie czy nasz robocik powinien wyglądać jak człowiek? Czy może tak jak ten sympatyczny android na obrazku poniżej?
Wydaje mi się, że ten problem ma dwie strony - z jednej dużo łatwiej będzie okazać empatie czy praktykować rodzinne więzi jeśli nasz robot będzie do nas bliźniaczo podobny z drugiej może warto byłoby zachować rozróżnienie pomiędzy żywymi ludźmi a robotami. Mi w sumie taki sympatyczny robocik by odpowiadał.
A teraz clue całej sprawy - jak to zrobić? Moim zdaniem jest to wszystko już teraz dostępne. Po pierwsze pokazane powyżej roboty już istnieją a więc kwestie surogatów mamy załatwioną. Pozostaje stacja bazowa, dokująca czy jak to tam nazwać. Tu wydaje mi się, że też nie będzie problemu choćby patrząc na możliwości kinecta w nowym xboxie który potrafi analizować ruchy palców. Gdyby zamontować kilka takich urządzeń wokoło okrągłej maty na której umieścilibyśmy oparcie do stania to mielibyśmy zarówno zdrową pozycje ciała jak i pełną możliwość wykonywania ruchów całkowicie w miejscu. Warto by jeszcze patrzyć z oczów tego jegomościa np. za pomocą okularów rozszerzonej rzeczywistości jak OculusRift. Co jeszcze - prosty mikrofon i słuchawki i wydaje mi się, że możemy zaczynać zabawę?
No to kto dofinansuje mój pomysł na kickstarterze?















