Dziś po raz pierwszy zrobiłam tapicerowany taboret. Albo podnóżek na swe coraz starsze nogi. W miejscu, które bardzo lubi krzesła, fotele i stoliki i w którym z czułością mówi się o meblach.
Chciałam, żeby miał kształt prostokąta o zaokrąglonych rogach. Wyszlifowałam sklejkę i nogi, polakierowałam je, pomalowałam, wycięłam i przykleiłam dwucentymetrową piankę, którą obiłam tkaniną, przykręciłam nogi i voila! Taboret może być siedziskiem, podnóżkiem i stolikiem. Albo legowiskiem dla zwierzaka, którego nie mam. Może sąsiadki pożyczą kota, żeby zrobić test czy mebel działa jako legowisko.













