O sensie i bezsensie
Czytam w tej chwili ‘The Transition Handbook’ Roba Hopkinsa — sympatycznie i niepozornie wyglądającego Anglika z odstającymi uszami (‘geniusz’ - szepczę z uwielbieniem w trakcie lektury). Pierwszy rozdział jest o ropie i zmianie klimatu. Pięknie Pan Autor pisze o piaskach bitumicznych: “Produkowanie ropy z piasków bitumicznych można mniej więcej porównać do prób wydobycia kakao w proszku z ogromnego ciasta czekoladowego”. Według Hopkinsa entuzjazm wobec tak nędznych źródeł kiepskiej ropy jest jednym z wyraźnych dowodów na to, ze koniec ropy jest bliski, choć paliwowi giganci zarzekają się, ze tak nie jest. Trochę dalej jest analogia z pubem: “Konwencjonalne wydobywanie ropy można porównać z sytuacją, kiedy po przyjściu do pubu uroczy barman serwuje wam piwo bezpośrednio z beczki w piwnicy. Natomiast piaski bitumiczne to trochę jak przyjść do baru i dowiedzieć się, ze nie ma już piwa; jednak wasze pragnienie jest tak wielkie, że zaczynacie sobie wyobrażać, ze w ciągu ostatnich trzydziestu lat przynajmniej 5000 pint piwa, rozlawszy się, wsiąknęło w dywan (to Anglik pisze). Wymyślacie wiec proceder, by wygotowywać dywan, zeby wydobyć z niego ukochany trunek. Jest to desperacki akt alkoholika niezdolnego wyzwolić się od przedmiotu swojego uzależnienia…”











