Dyktatura erotyzmu
Interwał pomiędzy pójść spać a jeść.Można wyjść jeszcze poza lub do samego środka.Boleśnie jakoś.
Słowa odłożone na potem.Albo po co gadać.
Może być cichość w szumie peryferyjnego miasta.
A kiedy położone ciało prostopadle do podłogi zatęskni dzikimi pejzażami erotyzmu...
Młode ogolone torso i skandalicznie wyrzeźbione nogi niczym z fotosów Olimpii Leni .......żelaznej Riefenstahl , co hołubił ją dyktator na H. w Germanii mieście łuków triumfalnych zerżniętych od Rzymian niczym swawolne wizje białolicych wojowników o idealnych proporcjach ciała i wyższej inteligencji wyznawców słońca i czystej rasy.
Triumf to nie woli lecz upadłość rozumu skołowanego tak dalece w wizjach zbrutalizowanego sąsiedztwa grożącego zatopieniem , że poczuć dotyk języka na delikatnych wzniesieniach wilgotnej skóry zakamarków.Tu i ówdzie wargi obejmujące czule szpiciastość tych dwóch.......” co ich nie ma bo rzęsami zakryte , wnet zakryte ,i w dół , jakby tam właśnie były, I błękitem, pieściły jedno tę , drugie tę , pół na pół” -fragment z “Grande Valse Brillante” Zygmunta Koniecznego.
A potem......uczuciowy roztwór kwaśno-słodki, w lekkiej mechanice ciał splątanych do upojenia.








