Nie-okrągła rocznica
Trochę przegapiłem, ale przedwczorajszy post był postem nr 300 na PiosenkaBezTekstu. Ten za to nosi numer 302. Drobne niedopatrzenie, ale o rocznicy zawsze można wspomnieć potem, toteż to czynię.
Oczywiście w tych trzech setkach nie zawierają się same pełnowymiarowe notki. Zdarzyło mi się zamieszczać krótkie, kilku-zdaniowe informacje; jakieś filmiki (choć zdecydowanie było to marginalne zjawisko). Jednak co by nie mówić, zdecydowana większość to teksty przekraczające co najmniej 200, a nawet 300 słów. Do tego można dorzucić trochę opowiadań. Ot, cały mój blogerski dorobek na przestrzeni całego czasu jego funkcjonowania
Ku Waszej rozpaczy na trzystu nie mam zamiaru poprzestać, bo byłoby to bez sensu. Na razie będę dążył do prawdziwie okrągłej liczby, jaką jest 512. Wygląda o wiele ładniej i jest znacznie ważniejsza, niż jakaś trzy-setka. Pytanie tylko, czy będę miał jeszcze jakiekolwiek pomysły na kolejne wpisy? Obawiam się, że osiągnąłem już tak wysoką umiejętność pisania o niczym, że jest to całkiem możliwe. Niestety za jakość nie ręczę. Wiadomo - tam, gdzie wchodzi produkcja masowa, jakość schodzi na dalszy plan. Liczy się tylko produkt. Jest? To dobrze. A jakiej jakości? Nikogo to nie obchodzi. Tak to działa, ale ja postaram się nie stosować w całości do tej zasady i od czasu do czasu zamieścić coś bardziej sensownego, aczkolwiek będzie to miało miejsce raczej sporadycznie, kiedy znajdę więcej czasu.
Na razie pozostają posty tego typu - o niczym, ale granica dwustu słów przekroczona, więc można już dobijać powoli do brzegu. Można powiedzieć, że tak to wygląda od kuchni. Byle pisać, byle dobierać kolejne słowa. Bo co to za pisarz, co nie pisze? Według niektórych kryteriów, obecnie nie zasługuję na ten tytuł (piszę za mało), ale nie szata zdobi człowieka, a mi sam tytuł do niczego niepotrzebny. Zresztą, sam go sobie mogę nadać. Bo i kto mi zabroni? Nikt. No to dalej będę sobie pisarzem z Bożej łaski - na razie więcej mi nie trzeba. Może kiedyś...













