Kontrowersyjnie: co nas czeka ze strony imigrantów
Cała moja wiedza o imigrantach podróżujących teraz przez Europę, pochodzi z rozmów ze znajomymi, stron polubionych na Facebooku, stron polubionych przez moich znajomych na Facebooku. Pomińmy fakt, że słowo ‘polubić’ nie brzmi tu akuratnie. Kto lubi powyższe zdjęcie?
Nie robiłam dodatkowych researchów, nie starałam się dotrzeć do dna, nie sprawdzałam każdej ‘widzianej’ informacji. Dzięki temu, mam nadzieję, będę potrafiła napisać o tym problemie w sposób najbardziej naturalny.
Z kontynentu zwanego Afryką. Słyszałam/widziałam kilka nazw różnych krajów. Są podobno ludźmi, w których krajach trwa wojna. Stali się uchodźcami, a przez to i imigrantami. Uciekają z miejsca, które nie jest bezpieczne. Bo boją się o swoje życie. Są podobno przestraszonymi ludźmi pragnącymi nie tylko bezpieczeństwa, ale też godnego życia, wolności, ale przede wszystkim pomocy Europejczyków.
Niemcami, Anglikami, od biedy jakimiś Skandynawami. Lub - uściślając - tymi, którzy nie tkwią po uszy w ekonomicznej degrengoladzie. W bagnie.
Tymi Europejczykami nie są Polacy. Z całą pewnością. Podobno imigranci płakali jak słyszeli, że zostali do nas przydzieleni. Mówiąc sarkastycznie:
‘Wcale im się nie dziwię. Przecież tu nie ma czego szukać. Social wcale nie taki wysoki, pracy nawet z lupą nie znajdziesz, Kopacz i całe PO rozkradają ile wlezie. Jak można żyć w takich warunkach? Przeciętny Polak to jeszcze - do postkomuny przyzwyczajony. Godzenie się z absurdalną rzeczywistością wyssane z mlekiem matki. Ale taki imigrant? Chce do Niemiec i ma rację. Kupiłabym mu nawet bilet na pociąg (oczywiście kto pierwszy ten lepszy, bo moje finanse mówią, że mój status jest porównywalny z myszą kościelną z zamkniętej parafii). Nie można go przecież więzić - tego imigranta. To, jeśli się nie mylę, forma pogwałcenia praw człowieka i jego wolności. N’est pas?’
Z czego się w jakiś sposób cieszę
Cieszę się z tego, że przydzieleni Polsce imigranci znajdą swoją drogę do Niemiec, Danii i innych atrakcyjnych ekonomicznie państw, a nas opuszczą.
Należałoby zacząć od tego, że Ci, którzy oglądali w naszej reżimowej telewizji Wspaniałe Stulecie na pewno zrozumieją mnie o wiele lepiej. Podobno niezwykle wysoki procent tych ‘uchodźców’ to mężczyźni w wieku poborowym. Co automatycznie mówi nam, że mniej niż młodych mężczyzn w sile wieku jest kobiet, starców i dzieci. A co oni robią uciekając? Do wojska nie łaska? Swojego kraju bronić jak część Polaków kiedyś Polski?
Otóż to właśnie śmierdzi najbardziej.
Nie dziecko wyrzucone przez morze na wybrzeże, wokół którego pochylają się rysownicy tego świata i tęczowe głąby.
Weźmy zdjęcie powyżej. Co to takiego? Ktoś? Coś? Las rąk - jak mawiał mój historyk z podstawówki. Więc na zdjęciu powyżej widzimy węgierski autobus po ‘wizycie’ uchodźców czy też ekonomicznych imigrantów, którzy w d**ie mają swoją ojczyznę. Jak widać w d**ie mają także Czerwony Krzyż i wszystkich, którzy próbują ich podjąć humanitarnie. Nie są głodni? Spoko - oddajcie to żarcie. W Polsce mnóstwo dzieci codziennie głoduje, a my jeszcze nie mamy wojny. Nie chcą koców i śpiworów? Niech oddadzą je bezdomnym. Spadnie procent zamarzających w zimie kloszardów.
INWAZJA - to jest, moim zdaniem, jak najodpowiedniejsze słowo. Wszystko śmierdzi dżihadem na sto kilometrów. Podobno przejęte przez muzułmanów tereny stają się muzułmańskie. Przykład - nie trzeba daleko szukać - Francja.
Oni przyjeżdżają ze względu na ekonomię, zostają, tworzą zamknięte grupy, getta, są agresywni, nietolerancyjni i usiłują niszczyć elementy kultury krajów, w których są jeno gośćmi. Chcą budować meczety, z których minaretów będą drzeć pięć razy dziennie mordala jacyś niewyżyci faceci z solidnymi płucami. Plują nam w twarz, obrzucają gównem, poniżają, prowokują.
Wiecie, że nie-muzułmankę można według nich bezkarnie zgwałcić? I ktoś mi się dziwi, że w przyszłym tygodniu kupuję kastet i pistolet na gaz? Hm?
Jakaś babka gdzieś tam została zdekapitowana. We Francji ludzie zostali zaatakowani w chrześcijańskiej świątyni.
Wiecie co jeszcze powinno się kupować na litry? Świńską krew. Wymazać nią framugi, skąpać w niej bruk uliczny i asfalty.
Jeśli komuś jeszcze nic w tym wszystkim nie śmierdzi, zapewne cierpi na lemingozę zakaźną. Nie wiem, czy jest na to lekarstwo. A może zderzenie z rzeczywistością, która ma na czole wypisane ‘imigrant zgwałcił twoją żonę/córkę/siostrę/szwagierkę/babcię’ pomoże.
Aha - i jeszcze jedno: ‘Merkel - kij ci w oko! Będziesz zaraz ich wszystkich miała w swoim własnym domu, bo u nas nie zostaną. I figa!’