#detektyw #detektywi #licencjonowani #agencja_detektywistyczna #dowody_zdrady #wykrywanie_podsłuchów #obserwacje #poszukiwanie_osób #poszukiwanie_mienia #ustalenia #podkarpackie #świętokrzyskie #lubelskie #polska #europa #dyskretnie #skutecznie

seen from United States

seen from Bulgaria
seen from United States

seen from Malaysia
seen from Saudi Arabia
seen from United States
seen from United States
seen from China

seen from Italy
seen from China

seen from Bulgaria

seen from T1
seen from Taiwan
seen from China
seen from Australia
seen from China

seen from Bulgaria

seen from Netherlands

seen from Australia
seen from Australia
#detektyw #detektywi #licencjonowani #agencja_detektywistyczna #dowody_zdrady #wykrywanie_podsłuchów #obserwacje #poszukiwanie_osób #poszukiwanie_mienia #ustalenia #podkarpackie #świętokrzyskie #lubelskie #polska #europa #dyskretnie #skutecznie
Pomnik Polaków na Ukrainie został wysadzony w powietrze - Wstępne ustalenia wskazują, że pomnik został uszkodzony w wyniku eksplozji ładunku wybuchowego - oświadczył zastępca naczelnika policji obwodu lwowskiego, Mykoła Samarczuk. Chodzi o pomnik Polaków zamordowanych w 1944 roku w Hucie Pieniackiej.
DOM (JESZCZE NIE) ZŁY - piątek / 31.07.2015 ___ cz. 1
Piątek nadszedł bo piątki mają to do siebie, że nadchodzą. Oczywiście, jak to ja, wstałam skoro świt, czyli uwaga- o 5 i to rano, wiadomo... Dom spał już teraz beze mnie, a w nim pochrapywała reszta ferajny. W towarzystwie Bogdana udałam się na dwór na lekturę książki, którą raczyłam się na konarze drzewa razem z widocznie zaciekawionymi i mną i książka mrówkami. Blisko 10ta dołączyła do mnie najmłodsza z nas- Jadwiga znaną Jadzią. To dopiero jest kobieta! Z bardzo miłym i miękkim głosem, który kończy się śmiesznym kokiem na czubku głowy. Bartosz wstał, gdzieś się zgubił by zaraz znaleźć. Wszędzie latały te jego poskręcane włosy, nawet jak on znikał to fryzura zostawała. Nie że gubi włosy- co to to nie!, ale pozostawiają za sobą magiczną poświatę. Poświatę pełną piękna i zapachu dobrej odżywki. Piotra obudziliśmy chyba siłą, ale jak to on- tylko się uśmiechnął i uznał, że nic się nie stało i rzucał tym swoim rozkosznym 'jest wspaniale'. Justynian, który oddał ciało we władanie Justynie, wstał a raczej wstałA w jakimś takim stanie ni to uniesienia ni to zawieszenia.
Byliśmy w 'póki-co' komplecie. Nadszedł czas na życie. Uszykowaliśmy wspólnie śniadanie, które miało nam zagwarantować lepszy start na dzień i energie do pracy. Jajecznica na maśle z cebulkę postawiłaby na nogi nawet umarłego, szczególnie ta nasza. I kiedy już ją usmażyliśmy, i właśnie zamierzaliśmy się do rzucenia się na nią a jej w nasze otwarte w zachwycie usta, Bartosz nakazał nam się zatrzymać. Polecił nam zabrać nas samych, nic ponad to i ruszyć za nim. Zaprowadził nas do jednej z komnat, którą zeszłego wieczoru zakazał nalm otwierać. Posłuchaliśmy co dziwne, ale- dzięki Bogu. W nagrodę za usłuchanie, zaskoczył nas szaloną Komnatą Jadalnianą, wyściełaną od podłóg aż po sufit, a właściwie i z sufitem- porożami różnorakich leśnych dziwaków. Do tego cały ten piec z malowidłami! Ah, cóż to było za wnętrze! Tylko sobie wiadomym sposobem, Bartosz w międzyczasie przetransportował wcześniej przygotowane śniadanie do Tajemnego Miejsca. Przypuszczam, że opanował sztukę teleportacji, niekoniecznie siebie samego ale jajecznicy to na pewno! Zasiedliśmy do stołu urzeczeni sytuacją. Ja zostałam mianowana Matką, Justyna Ojcem a reszta domowników naszymi Pociechami. Przyznaję, niezłe nam te dzieciaki powychodziły, oj niezłe! Jedząc dywagowaliśmy nad projektem. Głownie to nad samą nazwą i nad tym jaki pyszny jest ten chleb z suszonymi pomidorami! Już bardziej szczegółowe omówienie sprawy postanowiliśmy odroczyć na czas poobiedni, kiedy to pojawią się dwie kolejne, ostatnie już osoby. Bo przecież na co się powtarzać i na co ewentualnie tracić energię, która może się okazać zmarnowana. A jedzenia się nie marnuje! Apropos jedzenia- skupiliśmy myśli w okolicach obiadu. Bo Babcia Bartosza, teraz w sumie już nasza Babcia- obiecała nakarmić nas pierogami i zupą pomidorowa na ryżu. O zgrozo... Jakim sposobem moglibyśmy tym się nie zamęczać? W międzyczasie, to jest w czasie przed obiadem, Bartosz i Justyna w strojach niecywilnych, a bardziej policyjnych, pojechali na patrol do Opalenicy, skąd przywieźli nam prezent w postaci Wiktorii. Naszej nadwornej spisywaczki całego zajścia. I to jej oddaję teraz elektroniczne pióro.
Dodam, że obiad, który razem zjedliśmy postawił nas na nogi po ciężkiej, pełnej myślenia nocy. Wiktoria okazała się być niezwykłą postacią, ze śmiesznymi piegami i lekko skośnymi oczami. Teraz zostało nam czekać już tylko i aż na Agnieszkę, która miała być już dosłownie za parę chwil... PierogoweLowe, PierogoweLowe...
Ewa
[Patrol.]
[Kolejność wg wielkości: Wiktoria, Pies Bogdan oraz Piotr.]