Znana nuta, znana melodia.
Wkrada się do domu niczym Zodiak.
Choć czy Zodiak mordował w zamkniętej przestrzeni?
Jeżeli się mylę, to nic to już przecież nie zmieni.
Nie sposób spamiętać wszystkiego.
Tak jak nie da się uchronić siebie i bliskich od wszelkiego złego.
Czyhają na nas różne dziwactwa, potwory.
Czasem my sami, to takie przerażające stwory.
Błagamy o lepszy los, popijając wódkę z tonikiem.
Niekiedy jesteśmy przy tym dla drugiego człowieka wilkiem.
Owce na pożarcie, rozbiegane dookoła.
Ranią ludzi zwykle najprostsze słowa.
Brak niespodzianek mile widziany.
Pozostać człowiekiem wiecznie tym samym.
Lecz haczyk jest - zmieniać się na lepsze.
Nie tak jak owe przy stołkach wieprze.
I tak bez tołku oceniając innych,
Szukam obecnie kolejnych winnych.
Basta! - wykrzyknął głos rozwagi.
Miast gadać tyle, ugotuj szparagi.
Sięgam więc po worek z warzywem,
Popijam po chwili tą czynność alkoholem - piwem.
Wrzucam do garnka i robię je, przygotowuję.
Należy dobrze je termicznie obrobić.
Gdy zaprzestałem czytania książek - ciężko jest się wysłowić.
Poplątam się tu jeszcze chwilkę na rozgrzewkę
I być może za jakiś czas opublikuję jakąś sieczkę.













