Nasi słowiańscy praprzodkowie wierzyli w dalszy ciąg życia ludzkiej duszy po śmierci ciała. Według nich, po śmierci dusza udawała się w zaświaty, których charakter był jednak dość skomplikowany. Według dawnych Słowian zaświaty składały się z dwóch części – dolnej i górnej. Część dolna nazywana była Nawią, Część górna Wyrajem lub Wyrajem Ptasim. Władzę nad Nawią dzierżył bóg Weles, Wyraj pozostawał zaś pod opieką bóstw niebiańskich, prawdopodobnie Peruna lub Swaroga. Zarówno Nawia, jak i Wyraj były strzeżone przez strażników. W przypadku Nawii był to Żmij, w przypadku Wyraju – Raróg. Nawia zlokalizowana była w korzeniach Drzewa Kosmicznego, zaś Wyraj – w jego koronie. Podobnie jak zaświaty i dusza ludzka była podzielona na dwie części. Do Nawii trafiała część człowieczej duszy, zwana duszą jaźni. Do Wyraju trafiała jej druga część nazywana duszą witalną. Z Nawii dusze nie powracały do świata żywych, ewentualnie jedynie w szczególnych okolicznościach, na przykład w noc Dziadów. Z kolei dusze udające się do Wyraju, pozostawały tam jedynie tymczasowo, powracając do świata żywych jako dusze nowo narodzonych dzieci. Dusza witalna udawała się do Wyraju przyjmując postać ptaka lub skrzydlatego owada. Na ziemię powracała pod postacią ptaka – bociana, kruka, wrony lub lelka. Zdarzało się, że ludzkie duszy nie wyruszały w podróż w zaświaty. Działo się tak w przypadku samobójców, morderców, zbrodniarzy, ale także osób niepełnosprawnych, chorych. Ich dusze były skazane na pobyt w świecie żywych i pokutę. Dopiero po wyznaczonym czasie miały prawo udać się w zaświaty. Niektóre z tych dusz przyjmowały postać upiorów dręczących ludzi. Jeszcze inne dusze pozostawały w martwych ciałach, wyruszając na nocne wędrówki w poszukiwaniu pokarmu – krwi. Były to oczywiście wampiry, zwane niegdyś wąpierzami. Problem z wyruszeniem w zaświaty miały również dusze ludzi, którzy nie zostali pochowani lub zostali pochowani bez poszanowania obowiązującego obrządku. Dlatego zachowanie odpowiednich rytuałów pogrzebowych było niezwykle ważne. Dużą rolę w skutecznym wyprawieniu duszy zmarłego w drogę, spełniał obrządek pogrzebowy, zwany ciałopaleniem. Ogień miał bowiem moc oczyszczającą, zaś z dymem ulatywała ludzka dusza. Powracając do tematyki Wyraju – dusze ludzkie i ptaki nie były jego jedynymi mieszkańcami. Trafiali tam również ludzie porwani przez chmury lub tęczę, którzy przemienieni w płanetników – niebiańskie demony - otrzymywali niesamowite zdolności, ale też zadanie do wykonania. Kierowali oni chmurami, deszczem, gradem i śniegiem.