KUCHNIA À LA LACAN
Wyobraź sobie na moment, że za każdym razem, gdy zniszczone zostają membrany jaja, z którego wyłania się płód zyskujący postać noworodka, coś ulatuje, i to coś zrobić można tak samo łatwo z jajka, jak i z człowieka. A mianowicie hommelette lub lamella.
Lamella to coś niezwykle płaskiego, co porusza się niczym ameba. Jest tylko nieco bardziej skomplikowana. I pojawia się wszędzie. Jako powiązana – niedługo powiem Wam dlaczego – z tym, co istoty płciowe tracą przez swą płciowość, jest ona, podobnie jak ameba w stosunku do owych istot, nieśmiertelna – ponieważ przetrwa każdy podział, każdą szczeporodną interwencję.
Cóż! Nie jest to zbyt pocieszające. Lecz przypuśćmy, że to coś przychodzi po zmroku i oblepia Waszą twarz, gdy Wy spokojnie śpicie…
Jacques Lacan
Hommelette, jeden z wielu neologizmów Lacana, powstał bazując na homonimiczności słów homme (człowiek) oraz omlette (omlet). Ten dziwny kulinarny twór nawiązuje do platońskiego mitu o podobnych do jajek androgenicznych istotach – łączących w sobie właściwości obu płci tzw. zlepkach. Platon opisuje je jako kuliste postacie o walcowatych szyjach oraz podwojonych twarzach, kończynach i narządach rodnych. Dwie pary ich oczu zwrócone były w przeciwnych kierunkach tak, by wzrokiem doglądać całości.
To osobliwe stworzenie zrodzone ze skupiającego w sobie pierwiastek męski (Słońce) oraz żeński (Ziemia) Księżyca, onieśmielało swą niezależnością zarówno bogów, jak i ludzi. Los jego był przesądzony. Zeus, by pozbawić zlepka owej nadzwyczajnej mocy, przeciął go na dwie połowy.
Lacan przywołuje starożytnego androgyna w formie podstawowej – jako organizm jednokomórkowy a jednak bardziej od niego złożony. Coś na kształt kleistej substancji a jednocześnie pozbawionego balastu tchnienia. Ot, mityczny naleśnik – nawet zabawny a jednak to nocne z nim spotkanie nie do końca już takie komiczne…













