Breloczek dostałem.
Niesamowite, ale spędzenie dnia i nocy z O. mi uświadamia jak bardzo różni się moje przeżywanie rzeczywistości, gdy jestem w towarzystwie. Zwykle ten czas między pracą a pracą przelatuje mi dosłownie w mgnieniu oka i mam wrażenie, że nic z niego we mnie nie zostaje. A tutaj zrobiliśmy to ciasto, obejrzeliśmy mecz, pośmialiśmy się - zdarzyło się coś. I w dodatku jakby czas się rozciągnął.
W necie kolejne zawody pt. "kto bardziej pociśnie po lekwetach", rzygam już tym absolutnie.

















