Tu wcale nie o wygląd chodzi jak teraz do tego wracam, znów taka 10 letnia pętla
Szczerze? Akceptuję siebie, w dupie mam ten wygląd, nie dbam o niego, make upu czegokolwiek nie noszę
No i w moim ed nigdy o wygląd nie szło
Szło o takie coś wewnątrz mnie, co domaga się uwagi, bycia małą i pokochaną
O dziecko które od zawsze było zbyt grzeczne, ciche i jakby nieobecne, samowystarczalne
Momentami tak desperacko walczące o uwagę rodzica
Oglądałam ostatnio filmy takie, miałam 5-6 lat, tuż po narodzinach mojego brata to było
Naprawdę, moje wpierdalanie się w te filmy, ciągła chęć nie wiem "zabłyśnięcia" jakieś własne teatrzyki cokolwiek
To teraz tak widać, zawsze myślałam że wymyśliłam sobie trochę to odpychanie, faworyzowanie brata, a przynajmniej chyba tak wmówiono mi trochę że tego nie było
Nigdy w sumie problemów nie sprawiałam, jak je miałam to ukrywałam, więc po co ktoś miałby się mną zajmować?
A teraz... desperacko wręcz chciałabym być tak po prostu zaopiekowana.
To całe zagłuszanie opiatem eh
Ja sama się dziwię że to wszystko latami nie wyszło
Nie wiem, jak sobie myślę o sobie - lat 12 pierwszy zgon po alkoholu, pierwsze próby kodeiny, morfiny
Miałam te 13, tak się dxm najadłam
Ledwo oddychałam, miałam łeb jak burak czerwony wtedy, pamiętam, oczy szkliste
Jeszcze coś schodziłam wtedy pomagać mamie, przy niej w takim stanie chodziłam
14, ta 2 gimnazjum to prawie cała przewagarowana by wtedy ćpać no kurde
Że ja to gimnazjum z 4 najlepszym wynikiem w szkole skończyłam to cud XD
Zastanawia mnie, czy to wszystko- czy ja się tak dobrze ukrywałam, czy nikt tego po prostu nie chciał widzieć.
Ale moim obecnym nawrotem znowu zaczynam wołać o pomoc
To wołanie zaczęłam 10 lat temu i zaczynam znowu