"The World I Remember" Lights & Motion.
Nie należę do osób, które bawią się w postanowienia noworoczne. Zawsze uważałam, że jeżeli chce się coś zmienić w swoim życiu można to zrobić każdego dnia, na każdym jego etapie. Nie musimy wcale czekać do następnego tygodnia czy miesiąca. Oczywiście, łatwiej jest wtedy monitorować progres, wszystko jest takie bardziej wyraźne. Natomiast w ostatecznym rozrachunku, nie ma to kompletnie żadnego znaczenia.
Zawsze lubiłam przygody. Od dziecka. Niezależnie czy chodzi o czytanie książek, oglądanie filmów, przeżywanie wszystkiego z bohaterami aż w końcu popadanie w świat fantazji i tworzenie swoich własnych scenariuszy czy naprawdę, wychodzenie w świat i robienie szalonych rzeczy. Szalonych rzeczy, które oczywiście wydają się nam straszne i przerażające, ale za to tworzących wspaniałe wspomnienia i historie.
Od wielu lat nie żyłam swoim życiem. Praktycznie wszystko to zrobiłam, robiłam dla innych z troski i poczucia odpowiedzialności. Od czerwca 2021 wydawało mi się, że zaczęłam żyć znowu dla siebie. Ale właśnie doszłam do wniosku, że byłam w błędzie. Prawda jest taka, iż od czerwca 2021 zaczęłam żyć po raz pierwszy dla siebie. Robię to co zawsze chciałam robić, coś co wydawałoby się przepadło w młodzieńczych marzeniach i wspomnieniach. Nie jestem w stanie cofnąć czasu, nie jestem w stanie nawet go nadrobić - to co teraz robię jest po prostu przywracaniem równowagi we wszechświecie i w swoim życiu.
W pewnym sensie zaczęłam czekać "na ten właściwy moment". Właściwy moment by gdzieś pojechać, by coś zobaczyć, by coś kupić. I to był mój błąd. Tak jak powiedziałam, nie jestem zwolenniczką postanowień noworocznych. Ale dobrze jest mieć jakiś zarys tego czego się chce. Wiadomo, że z planami różnie bywa. Ale bez wstępnego szkicu nie będziemy w stanie się rozwijać - po co, skoro i tak nie mamy żadnych celów?
Nigdy nie byłam na baldach. Trening na panelu to jedno, ale wyjazd boulderowy to zupełnie inna historia. Historia, którą mam zamiar przeżyć. Wydaje mi się, że jak debiutować to na całego. A czy może być lepszy debiut od baldów w Hiszpanii?
Czas zacząć żyć.











