Zaginęły
spojrzeć lustro wczoraj jeszcze znałam to co zawarte niby rama i szkło stałe lecz dzisiaj ktoś obcy spogląda oczy inne, kształt podobny zieleń wciąż jak trawa tylko z poranną rosą mimo że widziały to co te lutowe i styczniowe i grudniowe i majowe to jednak nie one ktoś je podmienił ktoś jakby wydusil z nich radość niewinność zamienił na złość przychylność kim jest ta postać kim się zasmuca kim jest i kim będzie bo oczu tych nie znam kto mi je odebrał















