Nie rozmawiaj z nikim, bo jeszcze kogoś poznasz.
Ucieczki zawsze były moją dobrą stroną. Czy działo się coś złego, dobrego czy po prostu chciałam odpocząć - zwiewałam. Tak samo było w grudniu zeszłego roku. Cholernie naplątałam jak zawsze w swoim życiu, o dwa słowa za dużo… No i proszę! Bilet do Anglii kupiony. Ta sama trasa, to samo lotnisko. Kompletnie zero zdziwienia. Już po takim czasie powoli rozpoznaje twarze osób pracujących na Modlinie. Niewielkie lotnisko, ale zawsze coś. Grzebie się przy odprawie i nagle słyszę. “- Nie przejdzie Pani z tymi kosmetykami, muszą mieć one torebeczkę.”
Zaczęłam w sumie w duchu się śmiać. Jak można zapomnieć o takiej rzeczy, Natka? Zawinęłam się na pięcie do automatu, jednak po drodze uświadomiłam sobie jedną, ważną rzecz. NIE MAM POLSKICH PIENIĘDZY. Skarciłam siebiew duchu i podeszłam do dwóch chłopaczków stojących za mną. “-Pewnie jakieś małolaty.” Burknęłam sama do siebie pod nosem jak to na mnie przystało i poprosiłam o dwa złote.
DWA ZŁOTE.
Tak zaczęła się moja historia, która zmieniła moje życie. Od dwóch cholernych polskich złotówek.
Przywitali mnie śmiechem. Dwóch młodych chłopaków, jeden wysoki, chudy, ciemne włosy, moja wewnętrzna bogini oblizała wargi na jego widok. Drugi, niższy, również miał ciemne włosy, uśmiechnięty od ucha do ucha.
“-Oddam wam w funtach, obiecuje!”
Stojąc przy tym cholernym małym automacie, który uratował mi życie- Janek i Szustak zaczęli wyrzucać “prowiant” od rodziców. Uśmiałam się trochę, widząc masę kanapek…
Gdy już nam udało mi się przejść przez odprawę, zaczekałam sekundę na chłopaków. Połaziliśmy jak to przystało na młodzież po sklepach i jako ostatni pasażerowie wsiedliśmy do Ryanair-a.
Szwagier powiedział, abym po wyjściu z samolotu poszła do autokaru jadącego na Victorie. Poszłam czy poszłam?
“-Chodźcie pojedziemy pociągiem.- Rzucił wysoki.
Zapaliliśmy ostatnie polskie papierosy, poszwendaliśmy się trochę po dworcu i dotarliśmy na Liverpool St.
Jak się okazało w samolocie. Oni również uciekali. Lecieli na wyspę nie mając nic. Znajomych, mieszkania ani pracy. Zaoferowałam im swoją pomoc.
Nie wiedziałam, że przyniesie ona taki rezultat!
Pierwszego dnia, mogłam już zauważyć coś czego nie widziałam wcześniej.
Widziałam na
jego
twarzy ból, zmęczenie ale również fascynacje, szczęście.
Nie wyglądał na mężczyznę, który boi się zmian. Jak się później okazało, dokonał ich o wiele więcej ode mnie.
Podróż pociągiem minęła nam błyskawicznie, polskie piwo pite tak aby nikt nie zobaczył. Espresso w Coscie na Liverpool St. Śmiech, gubienie dróg, narzekanie i nasze drogi się rozeszły.
Dosłownie już człapiąc po Londyńskich ulicach uśmiechałam się sama do siebie. “- To dopiero początek.” Burknęłam myśląc o dwóch uciekinierach.
Nie na długo.







