Naprawdę nie ma znaczenia, kto jest winien. Liczy się tylko to, ze ty i ja zdecydowaliśmy się zostawić przeszłość i żyć tak, jak chcemy. Od teraz.

pixel skylines
🪼

PR's Tumblrdome

if i look back, i am lost

gracie abrams

Andulka
Game of Thrones Daily
"I'm Dorothy Gale from Kansas"

Product Placement
todays bird

blake kathryn
★
hello vonnie
No title available
cherry valley forever
KIROKAZE
almost home
tumblr dot com
Cookie Run:Kingdom Official!
art blog(derogatory)

seen from Netherlands

seen from Ireland

seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from Türkiye

seen from Canada

seen from United States
seen from United States
@wwrozka
Naprawdę nie ma znaczenia, kto jest winien. Liczy się tylko to, ze ty i ja zdecydowaliśmy się zostawić przeszłość i żyć tak, jak chcemy. Od teraz.
“Try not to forget me.”
— LÉON; For You
Tylko tyle.
I aż tyle.
Wszystko się zmieniło.
Zaręczyłam się.
Mieszkam z nim.
Zaraz się wyprowadzamy na „swoje”.
Ale nie zmieniło się to, że tęsknię za Tobą. Za naszymi rozmowami.
Przypomniał mi się jakiś letni wieczór, podczas którego patrzyliśmy ponad dachami budynków na Długosza.
I wieczór kiedy była burza.
Tęsknię za Tobą dzisiaj, Pysiek.
Jest we mnie coś, co nie do końca odpowiada ogólnie przyjętym normom, zasadzie „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni. Nie czyni to ze mnie osoby zbyt interesującej. Nie chcę być interesujący, to zbyt trudne. Pragnę jedynie miękkiej, mglistej przestrzeni, w której mogę żyć, i jeszcze żeby zostawiono mnie w spokoju.
— Charles Bukowski, Kobiety
Nie odpisuj: “dobranoc”. Napisz: “Jadę do ciebie
Przez to pieprzone miasto. Przez noc, jakby była czemukolwiek winna. Przeze mnie, przez ciebie i przez nas, których nie ma. Wbijam trampki aż po kostkę w asfalt rozgrzany nocnym powietrzem do miękkości
Betonu i naszych zziębniętych dłoni. Teraz widzę: znamie na moim udzie prowadzi prosto do twoich palców, w górę, kończy się pod sukienką. Tylko ile lat mi ta noc zajmie
Ile taksówek, pociągów, przełęczy i obcych łóżek muszę przeżyć żeby gdzieś w końcu być. Za szybą zgasła ulica i trochę boje się, że zgubiłam trop, że wyschła rzeka, że za tym szklanym lasem
Już nie czekasz. Bo ile można dotykać wspomnień, z każdym spojrzeniem polerowanych do przejrzystości, i jeszcze się uśmiechać? Śpisz? Może już śpisz. Choya zamiast krwi i nie wiem, która godzina. Sama budzę się
W połowie ruchu. Docieram do siebie. Ocieram się. Taksówka odjeżdża, a ja unoszę głowę do góry, jakbym miała wyć, a tu tylko
Pierwsze piętro, latarnia i ćma. W ręce znajduje telefon, mam palce ustawione na wibracje. Powiadomienia o tobie wybuchają pod żebrami jak drugie serce. Stoję i patrzę, i nie umiem się poruszyć, do przodu, do ciebie, jakbym już sama zapomniała
Że jestem. Pochyla mną łagodny, ciepły wiatr. Mam w głowie twojego głosu więcej niż wstydu. Latarnia migocze, mija tysiąc lat i odkrywam siebie pod blokiem, tam gdzie się zostawiłam, wtulona w sukienkę. U ciebie gaśnie światło, to wzywają do piosenki, przełykam shota
Gorącej rtęci którą mi zostawiłeś zamiast snu. Ktoś krzyczy, już klaszczą. Idę na podium. Czerwone światło za mną, zielone przed. Wybieram tytuł piosenki, The Smiths grają “Let me get what I want”, wybieram numer mieszkania. W uszach świszczy sprzężenie
Tej cichej ulicy z moim oddechem. I zanim powiem sobie że to wszystko głupie, zanim wstanę, ucieknę, i będę pamiętała czego nie zrobiłam tej nocy - brzęczyk otwieranych drzwi.”
Napisz: “Jadę do ciebie
Jakbym się nie bała”.
Ochocki, Vithren, “Ucieczka z karaoke”
Zatęskniłam nagle będąc w miejscu w którym mam budować nowy dom.
Z kimś innym.
Przepraszam.
Rzucic wszystko, wyjechać i zacząć od nowa jako inna osoba.
Świat mnie przerósł w majówkę 2023.
Wszystko mi się miesza, ulice, imiona, twarze, wspomnienia.
Jeżeli ktoś Cię kocha, to ja. Jeżeli milion Cię kocha, jestem jednym z nich. Jeżeli nikt Cię nie kocha, to wiedz, że nie żyję.
~Franz Kafka, "Listy do Mileny"
Łatwa. Taka jestem. Łatwa.
“W ciągu kwadransa umyłem się, ubrałem, powiedziałem ‘kurwa’ osiemset razy i byłem osiem razy przerażony, że Ciebie dziś nie zobaczę.”
— Ochocki
I nagle nastał spokój w mojej głowie, który jest macony przez pojedyncze sytuacje.
Dziwna ta milosc(?!)
“Patrzysz na mnie takim wzrokiem, że bezczelnie proszę o jeszcze.”
— ochocki?
“I am too young and I’ve loved you too much.”
— Fyodor Dostoyevsky / The Brothers Karamazov
- Co robisz dzisiaj po pracy?
- Spotykam się z tobą?
- Tak.
Od czego uciekam, kiedy do ciebie nie piszę?
Nie było obietnic, krwi zmieszanej, ud otartych. Tyle nas, ile mieliśmy nadziei i wiary - niewiele, mało, prawie nic. Każde słowo jak badanie słowa znaczenia, jakbyśmy sami nie wiedzieli co znaczy “chcę” i “przyjedź”. Może od tego? Może uciekam żeby zapomnieć
Że nie piszesz. Że szansy, może, nigdy nie było. W tamte wieczory, dzielone na papierosy i alkohol jak na żywe zegary materii i płynu, jednak żartowaliśmy. Że to wszystko kpina i w tych szczerościach o rodzinie i miłości, o seksie i chłopcach jakich miałaś było jednak mniej prawdy niż
Łez i twoich tanich perfum. “Nauczę cie potraw, od których się we mnie zakochasz”, śmiałaś się, jakbyś już wtedy znała jedną z przyszłości których nigdy nie zestarzejemy do czasu przeszłego. Jakbyś wiedziała, że
Jest we mnie taki wilk, który się boi. Że odpiszesz. Zadzwonisz. Że powiesz mi prawdę i zaboli gorzej niż każde kłamstwo które sobie wmówię. “Miałam 25 lat.”
“Była noc, jedna z tych, gdzie późno wychodzisz z domu i wracasz już kimś innym. Głód doprowadził mnie pod samą klatkę, ale numer? Nazwisko? Wybudzałam blok ze snu jakbym ogłaszała te miłość, która miała się urodzić, domofon po domofonie, krzyk pod klatką po krzyku. Ktoś się zmiłował i otworzył, tylko za późno - już kopałam drzwi, wytrychem rozmiar 36 i pół. Zataczałam się po korytarzach, z komorami serca nabitymi wrzątkiem, szukając jego mieszkania. Nie zdążyłam zapukać. Otworzył. Ciepłe światło mnie przytuliło. Zostałam na noc i zostałam na trzy lata”, mówi. Patrzę na nią. Ten moment zapamiętam. Papieros jak świetlik w gałęziach lasu jej loków. Jak ja bym chciał
Żebyś mnie tak chciała. Jak jego wtedy, jak papieros teraz.
Kiedy do ciebie nie piszę uciekam od zdjęcia w kawiarni, które właśnie wrzuciłaś, od barów, w których rozsiadałaś się jakby były twoje. Od pijanych telefonów o piątej rano i przeprosin przed dziewiątą. Od dni milczenia i tego hałasu, jaki we mnie zostawiłaś bez opieki i swojego uśmiechu. Uciekam,
Bo wiem, że mnie nie szukasz. Czekam w mieszkaniu, wilk na skraju ogniska, między ciepłem a nocą.
- Co robisz dzisiaj przed snem?
- Kocham się z tobą?
- Tak.
Ochocki, Vithren, "We almost made it"
Naprawdę nie ma znaczenia, kto jest winien. Liczy się tylko to, ze ty i ja zdecydowaliśmy się zostawić przeszłość i żyć tak, jak chcemy. Od teraz.
Dobroć można niekiedy znaleźć w środku piekła.
— Charles Bukowski, Kobiety
A jeśli umrę to z tęsknoty,
za oczu Twoich błękitem.
Wciąż pamiętając cudny dotyk,
i Twe westchnienia ciche.
A jeśli umrę to z oddalenia,
z żalu,że nie ma tu Ciebie.
Że wszystko spowite w cieniach,
i tylko mrok na niebie.
A jeśli umrę to z Ciebie braku,
... z rozgoryczenia.
Wykrzyczę żal całemu światu, że Ciebie przy mnie nie ma...
Zatęskniłam za Tobą nagle, z zaskoczenia. Przetrwałam trzecią rocznice Twojej śmierci, przeszłam nad nią do porządku dziennego, zła na cały świat, ze nikt bej zauważył, że zniknąłeś tak nagle.
Przypominają mi się ostatnie chwile, jak mało zrobiłam, ze mogłam więcej.
Tak bardzo tęsknie za Tobą.
Uświadomiłam sobie, ze od czasu naszego ostatniego spotkania w październiku 2018, nie przytuliłam nikogo, nie trzymałam nikogo za rękę, nie porozmawiałam z nikim szczerze o tym co się wydarzyło, nikt nie wie od dawna co dzieje się w mojej głowie.
A dzieje się dużo. I nie jest to nic złego.
Momentami czuje się tak samotna w tłumie ludzi, ze mam wrażenie ze już nigdzie nie pasuje.
Tęsknie za Tobą Pysiek. Feel free to come for me anything you want.
At 40, Franz Kafka (1883-1924), who never married and had no children, walked through the park in Berlin when he met a girl who was crying because she had lost her favourite doll. She and Kafka searched for the doll unsuccessfully.
Kafka told her to meet him there the next day and they would come back to look for her.
The next day, when they had not yet found the doll, Kafka gave the girl a letter "written" by the doll saying "please don't cry. I took a trip to see the world. I will write to you about my adventures."
Thus began a story which continued until the end of Kafka's life.
During their meetings, Kafka read the letters of the doll carefully written with adventures and conversations that the girl found adorable.
Finally, Kafka brought back the doll (he bought one) that had returned to Berlin.
"It doesn't look like my doll at all," said the girl.
Kafka handed her another letter in which the doll wrote: "my travels have changed me." the little girl hugged the new doll and brought her happy home.
A year later Kafka died.
Many years later, the now-adult girl found a letter inside the doll. In the tiny letter signed by Kafka it was written:
"Everything you love will probably be lost, but in the end, love will return in another way."
- Co robisz dzisiaj po pracy?
- Spotykam się z tobą?
- Tak.
Od czego uciekam, kiedy do ciebie nie piszę?
Nie było obietnic, krwi zmieszanej, ud otartych. Tyle nas, ile mieliśmy nadziei i wiary - niewiele, mało, prawie nic. Każde słowo jak badanie słowa znaczenia, jakbyśmy sami nie wiedzieli co znaczy “chcę” i “przyjedź”. Może od tego? Może uciekam żeby zapomnieć
Że nie piszesz. Że szansy, może, nigdy nie było. W tamte wieczory, dzielone na papierosy i alkohol jak na żywe zegary materii i płynu, jednak żartowaliśmy. Że to wszystko kpina i w tych szczerościach o rodzinie i miłości, o seksie i chłopcach jakich miałaś było jednak mniej prawdy niż
Łez i twoich tanich perfum. “Nauczę cie potraw, od których się we mnie zakochasz”, śmiałaś się, jakbyś już wtedy znała jedną z przyszłości których nigdy nie zestarzejemy do czasu przeszłego. Jakbyś wiedziała, że
Jest we mnie taki wilk, który się boi. Że odpiszesz. Zadzwonisz. Że powiesz mi prawdę i zaboli gorzej niż każde kłamstwo które sobie wmówię. “Miałam 25 lat.”
“Była noc, jedna z tych, gdzie późno wychodzisz z domu i wracasz już kimś innym. Głód doprowadził mnie pod samą klatkę, ale numer? Nazwisko? Wybudzałam blok ze snu jakbym ogłaszała te miłość, która miała się urodzić, domofon po domofonie, krzyk pod klatką po krzyku. Ktoś się zmiłował i otworzył, tylko za późno - już kopałam drzwi, wytrychem rozmiar 36 i pół. Zataczałam się po korytarzach, z komorami serca nabitymi wrzątkiem, szukając jego mieszkania. Nie zdążyłam zapukać. Otworzył. Ciepłe światło mnie przytuliło. Zostałam na noc i zostałam na trzy lata”, mówi. Patrzę na nią. Ten moment zapamiętam. Papieros jak świetlik w gałęziach lasu jej loków. Jak ja bym chciał
Żebyś mnie tak chciała. Jak jego wtedy, jak papieros teraz.
Kiedy do ciebie nie piszę uciekam od zdjęcia w kawiarni, które właśnie wrzuciłaś, od barów, w których rozsiadałaś się jakby były twoje. Od pijanych telefonów o piątej rano i przeprosin przed dziewiątą. Od dni milczenia i tego hałasu, jaki we mnie zostawiłaś bez opieki i swojego uśmiechu. Uciekam,
Bo wiem, że mnie nie szukasz. Czekam w mieszkaniu, wilk na skraju ogniska, między ciepłem a nocą.
- Co robisz dzisiaj przed snem?
- Kocham się z tobą?
- Tak.
Ochocki, Vithren, "We almost made it"