- Co robisz dzisiaj po pracy?
Od czego uciekam, kiedy do ciebie nie piszę?
Nie było obietnic, krwi zmieszanej, ud otartych. Tyle nas, ile mieliśmy nadziei i wiary - niewiele, mało, prawie nic. Każde słowo jak badanie słowa znaczenia, jakbyśmy sami nie wiedzieli co znaczy “chcę” i “przyjedź”. Może od tego? Może uciekam żeby zapomnieć
Że nie piszesz. Że szansy, może, nigdy nie było. W tamte wieczory, dzielone na papierosy i alkohol jak na żywe zegary materii i płynu, jednak żartowaliśmy. Że to wszystko kpina i w tych szczerościach o rodzinie i miłości, o seksie i chłopcach jakich miałaś było jednak mniej prawdy niż
Łez i twoich tanich perfum. “Nauczę cie potraw, od których się we mnie zakochasz”, śmiałaś się, jakbyś już wtedy znała jedną z przyszłości których nigdy nie zestarzejemy do czasu przeszłego. Jakbyś wiedziała, że
Jest we mnie taki wilk, który się boi. Że odpiszesz. Zadzwonisz. Że powiesz mi prawdę i zaboli gorzej niż każde kłamstwo które sobie wmówię. “Miałam 25 lat.”
“Była noc, jedna z tych, gdzie późno wychodzisz z domu i wracasz już kimś innym. Głód doprowadził mnie pod samą klatkę, ale numer? Nazwisko? Wybudzałam blok ze snu jakbym ogłaszała te miłość, która miała się urodzić, domofon po domofonie, krzyk pod klatką po krzyku. Ktoś się zmiłował i otworzył, tylko za późno - już kopałam drzwi, wytrychem rozmiar 36 i pół. Zataczałam się po korytarzach, z komorami serca nabitymi wrzątkiem, szukając jego mieszkania. Nie zdążyłam zapukać. Otworzył. Ciepłe światło mnie przytuliło. Zostałam na noc i zostałam na trzy lata”, mówi. Patrzę na nią. Ten moment zapamiętam. Papieros jak świetlik w gałęziach lasu jej loków. Jak ja bym chciał
Żebyś mnie tak chciała. Jak jego wtedy, jak papieros teraz.
Kiedy do ciebie nie piszę uciekam od zdjęcia w kawiarni, które właśnie wrzuciłaś, od barów, w których rozsiadałaś się jakby były twoje. Od pijanych telefonów o piątej rano i przeprosin przed dziewiątą. Od dni milczenia i tego hałasu, jaki we mnie zostawiłaś bez opieki i swojego uśmiechu. Uciekam,
Bo wiem, że mnie nie szukasz. Czekam w mieszkaniu, wilk na skraju ogniska, między ciepłem a nocą.
- Co robisz dzisiaj przed snem?
Ochocki, Vithren, "We almost made it"