Mówią że ukochana osoba trzyma nasze serce w dłoniach, to prawda. Musi sie starać by go nie upuścić inaczej cie zrani. Lecz tak naprawde po takim upadku zazwyczaj ma sie bliskich, chociażby znajomego z którym porozmawiasz o czym kolwiek. Mi został tylko on... jeśli odejdzie, zostane całkiem sama. Z rodziną mam złe kontakty, straciłam przyjaciółkę, później przyjaciela, z znajomymi nie rozmawiam bo przyjaciel był właśnie jedynym z kim rozmawiałam.
Wyobraź sobie że ta osoba upuszcza moje serce. Dni wypełnią jedynie myśli, o nim, o wszystkim co rani. W domu schowam sie w swoim pokoju. W szkole przez cały dzień będe siedzieć bez słowa, bez nikogo... wróce na nowo do domu, znowu sama, nie mająca sie gdzie podziać. Bo nie zostanie mi już NIKT. Ale tak kompletnie nikt nawet znajomego któremu powiem cześć. I jeśli upusci moje serduszko wszystko straci sens.















