That’s how i spend my Friday nights.

No title available
Mike Driver
todays bird

JBB: An Artblog!
Alisa U Zemlji Chuda
styofa doing anything

Kiana Khansmith
ojovivo
DEAR READER

tannertan36
Sweet Seals For You, Always
Peter Solarz

blake kathryn
trying on a metaphor
tumblr dot com
d e v o n

祝日 / Permanent Vacation
h
we're not kids anymore.

No title available

seen from Netherlands
seen from United States
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from Singapore
seen from Türkiye
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from Singapore
seen from T1

seen from Türkiye

seen from Singapore
seen from United States

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from United States
seen from United States
@amethyst--flower
That’s how i spend my Friday nights.
❝ timeless gifs❞
a kiedy odejdziesz mimo zapewnień rozpadnę się utonę w morzu przez wszystkie może wypowiedziane utonę na zawsze
tak bardzo mnie rani,
kiedy nie odzywasz się do mnie.
czy ty w ogóle o mnie myślisz?
pamiętasz o moim istnieniu?
nie traktuj mnie jak powietrze,
kiedy podobno jestem częścią twojego życia.
28.03.19 @umieramplaczac
“Może i często się kłócimy. Może i nie zawsze jesteśmy w stosunku do siebie fair. Może i nie raz przesadzamy. Może wytykamy sobie za dużo wad, może i czasem mamy siebie dość. Ale ważne, że wiemy ile dla siebie znaczymy. Bo nawet, jeśli myślimy, że to już koniec, zawsze, ale to zawsze tęsknimy, żałujemy i kochamy. I nie wyobrażam sobie, że pewnego dnia, miałoby Cię zabraknąć.”
— @ksiezniczka-wlasnej-bajkix
“Znajdź chłopaka, który będzie patrzył na ciebie, jakbyś była jego wszystkim i nie tylko, który pójdzie z tobą na spacer w nocy, który będzie patrzył na ciebie jak na księżyc i gwiazdy na pięknym nocnym niebie, który zaczerwieni się i zasłoni twarz, gdy nazwiesz go słodkim. Znajdź kogoś, kto całą noc spędzi z tobą, dopóki nie upewni się, że twój lęk się uspokoił, kogoś, kto będzie siedział i patrzył na Ciebie z podziwem, gdy śpiewasz do swoich ulubionych piosenek o miłości, kogoś, kto będzie w kółko mówił że cie kocha, aż zabraknie mu tchu, kogoś, kto będzie ci dawał mnóstwo pocałunków w policzek. Znajdź kogoś który sprawi, że będziesz chciała żyć, kogoś, kto będzie cie tak mocno kochał, że zaczynisz kochać sama siebie, kogoś, kto będzie ci wysyłał głupie memy, gdy będziesz smutna, zmęczona lub tylko dlatego, że może, kogoś, kto będzie mówił, że potrzebuje cię w swoim życiu i jesteś dla niego ważna. Znajdź chłopaka, który będzie twoim najlepszym przyjacielem, który będzie uśmiechał się za każdym razem, gdy cię zobaczy, który wybaczy ci przeszłość, który będzie miał oczy jak morze po burzy. Znajdź kogoś, kto będzie oglądał twoje ulubione filmy, nawet jeśli on ich nie lubi, kogoś, kto będzie tańczył z tobą w kuchni, kogoś, kto będzie patrzył na ciebie z najmilszymi oczami, gdy śmiejesz się z jego dowcipów Znajdź kogoś, kto oprze się głową na ramieniu, kiedy jest zmęczony, kogoś, kto będzie płakał, bo cię kocha i tęskni za tobą, kogoś, kto po kłótni od razu zadzwoni mówiąc że nie chce cie tracić, Znajdź kogoś z kim będziesz chciała być na zawsze.”
—
lodowate.tumblr.com
Bałam się. Bałam się za każdym razem, kiedy próbował mnie pocałować, kiedy łapał mnie za rękę, kiedy bawił się moimi włosami, kiedy mówił mi, że pięknie pachne. Każda okazana przez niego czułość wywoływała przerażenie. Czego się bałam, kiedy tak naprawdę bardzo go pragnęłam? Chciałam, żeby był jak najbliżej, a mimo wszystko go odpychałam. Nie wierzyłam, że on widzi coś we mnie. Przez całe życie ludzie pokazywali mi, jak niewiele znaczę. Nagle on zobaczył we mnie cały swój świat. To najdziwniejsze uczucie na świecie. Jednocześnie chyba najbardziej przykre. Kiedy jesteś przyzwyczajony, że inni traktują cię jak nic nie znaczacą dziewczynkę, a on jedyny ma cię za cudowną kobietę i okazuje największy szacunek. Uwierzcie mi, to cholernie smutne, jak ludzie mogą niszczyć innych. Jak przykre doświadczenia z przeszłości zostają z nami na lata. Jak ciężko uwolnić się od wspomnień. Cieszę się, że go spotkałam. Wiem, że on spróbuje mnie uratować. Chociaż nie zrobi tego za mnie, będzie trzymać moją drżącą dłoń i nie puści, dopóki nie ogarnie mnie spokój.
“tak bywa” <fragment opowiadania>
rupi kaur “słońce i jej kwiaty”
taka jestem.
Jestem dziwna. Jestem inna. Ale jestem sobą. Mimo wszystko. W dzisiejszych czasach mam wrażenie, że to rzadkość. Nie wszyscy mnie rozumieją. Może ktoś patrząc na mnie z boku myśli sobie ‘co ona wyprawia ze swoim życiem?’ albo 'jak tak można?’, ale szczerze powiedziawszy, dlaczego miałabym się tym przejmować? Wiem, że nie zawsze postępuje dobrze. Zdarza mi się ranić ludzi, nawet tych, których kocham. Wybucham w najmniej oczekiwanych momentach. Krzyczę, trzaskam drzwiami, potrafię się nie odzywać przez tygodnie, potrafię wstać, wyjść na spacer i wrócić po dwóch dniach. Potrafię zacząć studia i zrezygnować z nich po kilku tygodniach. Nie umiem inaczej, bo świat po prostu mnie dusi. Muszę robić, to co chcę, bo jestem wolnym duchem. Wiem, że to nic dobrego. Że bycie wiecznym Piotrusiem Panem nie jest w żadnym stopniu odpowiedzialne, godne dorosłej osoby, która chce być postrzegana jako warta zaufania, wartościowa, bo taka w głębi serca przecież jest. Świat jest trudny. Życie jest trudne. A najgorsze jest to, że nikt cię na nie nie przygotuje. Zostajesz wrzucony na głęboką wodę. Gdy umiesz pływać to nic ci się nie stanie. Ale gdy tej umiejętności nie posiadasz, może być z tobą różnie. Tak właśnie jest z ludźmi. Niektórzy dostali prawidłowe wzorce w dzieciństwie, to właśnie oni umieją pływać. A dzieciaki, które dorastały bez przykładu z góry, które niejako same musiały się wychować, nie miały wzorców w rodzicach, porównuję z tymi którzy nie umieją pływać i sama do nich się zaliczam. Mam w sobie tysiące ran. Niektóre się zagoiły. Inne nadal krwawią. Skrywam tysiące lęków. Nad niektórymi panuje, nad innymi nie. Ale mimo wszystko zawsze idę do przodu. Nigdy się nie zatrzymuje. Nigdy nie zerkam za siebie. Za swoich bliskich dałabym się spalić żywcem. Gdy mówię kocham, zawsze jest to z głębi serca. Wiem, że popełniłam wiele złego, ale wszystko dzieje się po coś. W głębi, jestem dobra. Wiem o tym. Mimo, że mogą się ze mnie śmiać, nie rozumieć moich motywów, ale tak naprawdę nikt nie wie, co mnie ukształtowało i z czym musiałam się mierzyć w przeszłości. Chuj z nimi, serio. Pierdol tych, którzy w ciebie nie wierzyli i idź dalej. To twoja droga i nikt jej za ciebie nie przejedzie. Wierz w siebie, trochę jak egoista, bo to jedyna słuszna wiara, jak masz być czegoś pewien, bądź pewny siebie.
sorry, ale musiałam to z siebie wyrzucić.
Ghost Girl by London-based sculptor Kevin Francis Gray. Instagram: @artwoonz
Chciałabym się przed kimś otworzyć, powiedzieć co mnie męczy, ale nie umiem. Trzymam wszystko w sobie i to mnie powoli zabija.
“Dlaczego chcę Wam odpowiedzieć jak straciłem kobietę marzeń? Po to żebyście się mogli ze mnie pośmiać. Tylko bez litości, proszę. Literatem też nie jestem, więc wybaczcie brak patosu. Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie ‘Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko aby była najszczęśliwszą osobą na świecie’. Kurwa, jakie było moje zdziwienie kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem… Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!). Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na śląsku ’ kozie w dupę’, jednak… Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej. Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd. Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok - te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia. Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Na prawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakiś babć co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po0 sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety, tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi- miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa. któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się na prawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy którzy idą przez życie z kobietami marzeń wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tą chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało. Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie. I tu kurwa muszę przyznać się do tego jakimi drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedziany, zakochany facet tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie. Pewnego kurwa pięknego dnia, Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owoca kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną. Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno. Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną. Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta. Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż. Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całości i na zawsze. Nie ma ’ na zawsze’. Każdego dnia jest na dziś.”
—
polecam przeczytać :)
I ZAPAMIETAC
(via toksyna-w-arterii)
BOZE BEDE TO REBLOGOWAC ZA KAZDYM RAZEM KIEDY TO ZOBACZE, TO JEST NAJPIEKNIEJSZE NA SWIECIE
(via drwina)
uwielbiam to
(via piramida-potrzeb)
Piękne :(
(via dupczenie)
Poplakalam sie az..
Piękne
i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dea d i wish i was dea d i wish i was dea d i wish i was dea d i wish i was de a d i wish i was de a d i wish i was de a d i wish i was de a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i was d e a d i wish i wa s d e a d i wish i wa s d e a d i wish i wa s d e a d i wish i wa s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wish i w a s d e a d i wis h i w a s d e a d i wis h i w a s d e a d i wis h i w a s d e a d i wis h i w a s d e a d i wi s h i w a s d e a d i wi s h i w a s d e a d i wi s h i w a s d e a d i wi s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e a d i w i s h i w a s d e ad i w i s h i w a s d e ad i w i s h i w a s d e ad i w i s h i w a s d e ad i w i s h i w a s d ead i w i s h i w a s d ead i w i s h i w a s d ead i w i s h i w a s d ead i w i s h i w a s dead i w i s h i w a s dead i w i s h i w a s dead i w i s h i w a s dead i w i s h i w a s dead i w i s h i w a s dead i w i s h i w a s dead i w i s h i w a s dead i w i s h i w a s dead i w i s h i w a sdead i w i s h i w a sdead i w i s h i w a sdead i w i s h i w a sdead i w i s h i w asdead i w i s h i w asdead i w i s h i w asdead i w i s h i w asdead i w i s h i wasdead i w i s h i wasdead i w i s h i wasdead i w i s h i wasdead i w i s h i wasdead i w i s h i wasdead i w i s h i wasdead i w i s h i wasdead i w i s h i wasdead i w i s h iwasdead i w i s h iwasdead i w i s h iwasdead i w i s h iwasdead i w i s h iwasdead i w i s h iwasdead i w i s h iwasdead i w i s h iwasdead i w i s h iwasdead i w i s hiwasdead i w i s hiwasdead i w i s hiwasdead i w i s hiwasdead i w i shiwasdead i w i shiwasdead i w i shiwasdead i w i shiwasdead i w ishiwasdead i w ishiwasdead i w ishiwasdead i w ishiwasdead i wishiwasdead i wishiwasdead i wishiwasdead i wishiwasdead i wishiwasdead i wishiwasdead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i w ish i was dead i w ish i was dead i w ish i was dead i w ish i was dead i w ish i was dead i w i sh i was dead i w i sh i was dead i w i sh i was dead i w i sh i was dead i wi sh i was dead i wi s h i was dead i wi s h i was dead i wi s h i was dead i wi s h i was dead i wis h i was dead i wis h i was dead i wis h i was dead i wis h i was dead i wis h i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i w as dead i wish i w as dead i wish i w as dead i wish i w as dead i wish i w as dead i wish i w a s dead i wish i w a s dead i wish i w a s dead i wish i w a s dead i wish i wa s dead i wish i wa s dead i wish i wa s dead i wish i wa s dead i wish i wa s dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was d ead i wish i was d ead i wish i was d ead i wish i was d ead i wish i was d ead i wish i was d e ad i wish i was d e ad i wish i was d e ad i wish i was d e ad i wish i was de ad i wish i was de a d i wish i was de a d i wish i was de a d i wish i was de a d i wish i was dea d i wish i was dea d i wish i was dea d i wish i was dea d i wish i was dea d i wish i was dead i wish i was dead di wish i was dea adi wish i was de eadi wish i was d deadi wish i was deadi wish i was s deadi wish i wa as deadi wish i w was deadi wish i was deadi wish i i was deadi wish i was deadi wish h i was deadi wis sh i was deadi wi ish i was deadi w wish i was deadi wish i was deadi i wish i was dead di wish i was dea adi wish i was de eadi wish i was d deadi wish i was deadi wish i was s deadi wish i wa as deadi wish i w was deadi wish i was deadi wish i i was deadi wish i was deadi wish h i was deadi wis sh i was deadi wi ish i was deadi w wish i was deadi wish i was deadi i wish i was dead di wish i was dea adi wish i was de eadi wish i was d deadi wish i was deadi wish i was s deadi wish i wa as deadi wish i w was deadi wish i was deadi wish i i was deadi wish i was deadi wish h i was deadi wis sh i was deadi wi ish i was deadi w wish i was deadi wish i was deadi i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish iwas dead i wish was dead i wishwas dead i wiswas dead i wiwas dead i wwas dead i was dead iwas dead was dead was deadi was dead i was deadh i was deadsh i was deadish i was deadwish i was dead wish i was deadi wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was deadi wish i was deai wish i was dei wish i was di wish i was i wish i wasi wish i wai wish i wi wish i i wish i i wish i d i wish i ad i wish i ead i wish i dead i wish i dead i wish i s dead i wish i as dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish iwas dead i wish was dead i wishwas dead i wiswas dead i wiwas dead i wwas dead i was dead iwas dead was dead was deadi was dead i was deadh i was deadsh i was deadish i was deadwish i was dead wish i was deadi wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was deadi wish i was deai wish i was dei wish i was di wish i was i wish i wasi wish i wai wish i wi wish i i wish i i wish i d i wish i ad i wish i ead i wish i dead i wish i dead i wish i s dead i wish i as dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead i wish i was dead
“I patrzę Ci prosto w oczy Patrzę na nie z takiego bliska Że dostrzegam w nich swoje odbicie Źrenice czarne jak moja dusza I teńczówka śliczna charakterystyczna W takich momentach nie potrafię myśleć Myśleć na inny temat niż Twoje oczy Tak bardzo zamyślony Twoimi oczami Że nie dostrzegam że się zbliżasz I uświadamiam to sobie dopiero wtedy Kiedy poczuje Twoje usta na moich”
— Znienawidzonyprzezzycie
Za co Cię kocham.
Ostatnio zapytałeś mnie, dlaczego Cię kocham. Myślałam nad odpowiedzią do tego pytania całą noc i wyszło na to, że kocham Cię za wszystko. Kocham Cię za to, w jaki sposób do mnie mówisz, jak tłumaczysz mi wszystko, czego nie rozumiem, co źle zrobiłam i kocham to, kiedy mówisz “jesteś moja.” Kocham to, jak się na mnie patrzysz, myśląc, że tego nie widzę. Kocham to, kiedy odmawiasz swoim kumplom spotkania przy piwie, tylko i wyłącznie dlatego, że napisałam, że tęsknię. Kocham Cię za wszystkie pocałunki, którymi mnie obdarowujesz, kiedy jesteśmy sami, ale też te delikatne całuski w policzek, czoło czy nosek, w gronie Twoich znajomych, żeby każdy widział, że “jestem twoja”. Kocham Cię za to, jak mówisz, żebym zapięła pasy, kiedy jedziemy samochodem, nawet jeśli jesteś na mnie cholernie zły. Kocham to, jak specjalnie rano wstajesz wcześniej, tylko po to, żeby powiedzieć mi “dzień dobry”. Kocham Cię za to, jak starasz się o mnie. Że traktujesz mnie tak, jakbyś dopiero się zakochał. Jakby każdy dzień spędzony razem był tym pierwszym. Kocham to, kiedy odwozisz mnie do domu i mocno do siebie przytulsz na pożegnanie. Kocham to, kiedy przyjeżdżasz do mnie z bukietem czerwonych róż, z karteczką w nich, na której pisze “dla kobiety mojego życia”. Kocham Cię za to, jak siedzisz ze mną, do 3 nad ranem, bo tęsknię a sam masz do pracy na 6. Kocham Cię za to, jak opowiadasz każdemu swojemu przyjacielowi o tym, jak cudowną kobietę masz przy sobie, jak bronisz mnie, kiedy ktoś powie na mnie złe słowo. Kocham Cię za te 110 kilometrów, które pokonujesz dla mojego uśmiechu w każdy poniedziałek, środę, czwartek i weekend. Kocham Cię, bo jesteś.
“Był mistrzem manipulacji. Był w tym tak dobry, że doszukiwał się tego typu czynów wszędzie. To stanowiło główny problem, bo nie potrafił przyjąć czystych intencji i prawdy. Myślę, że tak naprawdę rzadko się z nimi spotykał. To piękny człowiek, ale zupełnie ubrudzony rzeczywistością. To znaczy – ja to piękno widziałam. Zanurzony był mocno w tej całej iluzji, którą funduje nam dzisiejszy świat. Nie wiem czy była szansa, żeby go z tego wiru złudzeń wyciągnąć. Żeby zobaczył coś więcej. Dobro. Piękno. Deszcz spadających gwiazd czułych gestów. Nie wiem. Istnieje prawdopodobieństwo, że dając takiej osobie serce w postaci kryształowej kuli, zaczęłaby nią grać w koszykówkę, bo zupełnie nie wiedziałaby co z nią zrobić.”
—