
★

Janaina Medeiros
will byers stan first human second

Origami Around
ojovivo
Game of Thrones Daily
wallacepolsom
Claire Keane
DEAR READER

Discoholic 🪩

❣ Chile in a Photography ❣

Kiana Khansmith
Xuebing Du
TVSTRANGERTHINGS
No title available

Love Begins
hello vonnie

izzy's playlists!

tannertan36
almost home
seen from Venezuela

seen from Netherlands
seen from Indonesia

seen from United Kingdom
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States
seen from United States

seen from Türkiye
seen from United States
seen from Serbia

seen from Australia
seen from Germany
seen from France

seen from United Kingdom

seen from Malaysia

seen from Panama
seen from Ireland
seen from United States
@arethys
2.3; uwertura
Nie udało się. A tak się starałem! W moim przypadku oczekiwania bardzo często stanowią preludium do nieubłaganej porażki. Nie inaczej było tym razem, choć tym razem bolało (ba, nadal boli!) ileś razy mocniej. Tracę kilogramy, poczucie sensu i spokoju, leżąc. Jak niewiele trzeba zrobić, by się uszczuplić z uczuć! Czekam na finał.
I don't need this life, I just need somebody to die for.
Edward Durell Stone, Standard Oil Building, Chicago, Illinois, 1974
2.2: Sen, Mordor, Krystyna i chęć wiosennego przeżycia.
Miałem tak przykry sen, że aż muszę się nim podzielić: W dniu wyborów prezydenckich znalazłem się w centrum znienawidzonego, rodzinnego miasta, B. Spotkanie kandydatów miało się odbyć tuż przy szybie kopalnianym Krystyna (miejsce niemal historyczne, rzeczywiste, a jak się później okazało - znaczące). Idąc, niemal co chwila groziła mi konfrontacja z legionami narodowców, których skrzętnie omijałem. Mieli przewagę liczebną; w kupie siła, a w przypadku tej grupy (etnicznej, społecznej, przypadkowej, narodowej?) ów frazes nabiera jeszcze dobitniejszego znaczenia. Po nie wiadomo jakim czasie (nie odczuwam upływu czasu w snach) dotarłem na historyczną hałdę, która, nie wiedzieć czemu, była doliną, zwykłą, wklęsłą masą węgla bodaj kamiennego. Ładny dzień - wiosna, czuć spokojny, letni wietrzyk; słoneczko i inne bariery tworzą niezwykle przyjemną atmosferę. Zapanowała cisza, cisza przed burzą. Wkrótce zaczął narastać dźwięk obcych kroków. Marsz wojenny. Lewa prawa. Narodowcy. Zewsząd zaczęli zalewać biedną hałdę. Niczym oddziały Orków z Mordoru. Wtenczas usłyszałem głos, głos znajomy, acz nie byłem pewny, czy przyjacielski. Panie Piotrze. Oto stała pani prodziekan K. P. w pomarańczowym stroju robotnika ze szpadlem w ręku. Pomoże pan? Pomogę. Dołączyłem do komitetu wyborczego Krystyny. Na szczęście zostałem obudzony przez mojego kota. Hektor został za to sowicie wynagrodzony. Plan na dziś: przeżyć z uśmiechem na ustach.
You're the rudder to another sea Another time This advice for free In another time Turn the feyness inside out Inside out Make your feyness, you and me count And please don't tell Those Bleakers here Everything about me
Niedosyt
Jesteś szlifierzem diamentów fabrykantem banknotów nic nie jest dla ciebie zbyt drogie wszystko możesz posiąść cokolwiek zechcesz bo twoje chcenie sięga tak daleko i tak wysoko że jest poza zasięgiem wzroku więc nie może ci być odebrane O zielone winogrona których nigdy nie spróbuję bo moje głody są bardziej pospolite niż głody moich snów Julia Hartwig, Gorzkie żale
2.1
Piątek to idealna pora na nowy początek.
Piątek, początek. Te wyrazy nawet brzmią podobnie. Coś się kończy, coś się zaczyna. Ja jednak pozwolę sobie na drobną zmianę powyższego zdania: nic się nie kończy, coś się zaczyna.
Chcę być szczery z samym sobą w skali 1:1. Jak dotąd byłem nader skutecznym kłamcą, dotychczasowy styl życia nawet mi się podobał. Ciągła negacja. Byle do przodu. W imię wartości, które wartościami wcale być nie chciały. Starłem z siebie zrogowaciały naskórek. Wziąłem chłodny prysznic.
Odświeżenie, pobudzenie. Wyjście.
P. G.
P. S. Tak, to kolejny tumblrowy homo-, a nawet gejo-, pamiętnik. Proszę o wyrozumiałość!