⁀➴Stats༉‧₊˚.
hw: 48 kg
sw: 46,6 kg
cw: ?? kg
lw: 37,1 kg
ugw: 35 kg
bmi: 14
⛧°。⋆༺𓆩♡𓆪༻⋆。°⛧

PR's Tumblrdome
No title available

ellievsbear
Cosimo Galluzzi
Sade Olutola
sheepfilms

bliss lane
Lint Roller? I Barely Know Her
RMH
art blog(derogatory)
Cosmic Funnies
The Bowery Presents
Doug Jones
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
Phantogram Three

@theartofmadeline
Noah Kahan

❣ Chile in a Photography ❣
Color Me Curious

Discoholic 🪩

seen from Germany
seen from United States
seen from Portugal
seen from Malaysia
seen from Dominican Republic

seen from United States
seen from United States

seen from United States

seen from Cyprus
seen from Colombia
seen from United States
seen from India
seen from United States

seen from Australia
seen from United States

seen from United States
seen from Vietnam
seen from United States
seen from United States
seen from United States
@blveberrx
⁀➴Stats༉‧₊˚.
hw: 48 kg
sw: 46,6 kg
cw: ?? kg
lw: 37,1 kg
ugw: 35 kg
bmi: 14
⛧°。⋆༺𓆩♡𓆪༻⋆。°⛧
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy włosy wypadające garściami 😨
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy organy się zmniejszają 😨
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy kołotanie serca 😨
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy rodzice sprawdzają czy oddychasz kiedy śpisz (basically czy jeszcze żyjesz) 😨
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy tętno 40 bpm 😨
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy tracisz całą osobowość, przyjaciół, hobby i radość z czegokolwiek 😨
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy bycie bezpodstwanie chamskim dla każdego 😨
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy już sam/a nie wiesz jak tak naprawdę wyglądasz 😨
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy choroba zniszczyła ci całe życie, ale boisz się żyć bez niej 😨
"chcę mieć anę" motherfuckers kiedy obsesyjne patrzenie ile i co jedzą inni ludzie 😨
Kochani jeśli jeszcze możecie, wymiksujcie się z tego wszystkiego jak najszybciej. Wiem, na początku tumblr to najpiękniejsze miejsce, ale przysięgam, że pozostanie tu i odchudzanie się to najgorsza decyzja mojego życia. Chciałabym móc wymazać ostatni rok i być normalną nastolatką, a nie jeździć po lekarzach i na zmianę objadać się i głodzić.
Jeśli jednak jesteście tu dłużej i czujecie chociaż odrobinę chęci ucieczki, powrotu do normalności i odzyskania życia to błagam nie wahajcie się i to róbcie!! Nigdy nie słuchajcie tych insecure motylków pieprzących tylko "świnko to, grubasko tamto...". Poza tumlrem jest życie, w którym nikogo nie obchodzi ile masz na liczniku godzin fasta, serio.
Wiem, to mogło zabrzmieć zbyt miło, ale może ktoś kiedyś będzie potrzebował przypomnienia, że tkwienie w tej spirali nie czyni nikogo "lepszym" od innych
Luv yaaa
Przez to całe "zdrowienie" czuję się tak źle, codziennie chcę się zabić, ale tak cholernie się boję, jestem taką pizdą. Chciałabym umrzeć przez sen, żeby moje serce się po prostu zatrzymało, a ja już nigdy nie musiałabym się budzić.
Hej, wróciłam po przerwie.
Strasznie przytyłam (kazano mi) i teraz czuję się jak największe gówno. Mam wrażenie, że cokolwiek zjem, doprowadzi to do binge. Dlatego dziś i przez cały weekend nie zamierzam nic jeść. Mam dość ciągłego bycia wzdęta i tych obrzydliwych kilogramów.
Chce mi się płakać (chociaż jest w tym też coś wręcz zabawnego z powodu euforii jaką czuję) bo ok. października zeszłego roku wszystkie moje problemy z jedzeniem się zaczęły. Uświadamiam sobie, że rok temu o tej porze jeszcze było normalnie, ale to motywuje mnie, żeby w tym roku wyniki były lepsze i szybsze.
Announcement
Hej kochani!
Wiem, że w ciągu ostatnich 2 miesięcy bardzo mało się tu udzielałam, a to z powodu odkrycia any przez moich rodziców. Od końcówki maja byłam zmuszona do przejścia na recovery, o czym już wiele razy pisałam. Jednak ostatnio zaczęłam dużo o tym myśleć i doszłam do wniosku, że pomimo, iż dalej chcę być chuda i nie wyobrażam sobie innego życia to przytyję wymagane ode mnie 4 kg. Szczerze mówiąc bardzo tego nie chcę, ale jeśli tego nie zrobię to nie mam szans na odzyskanie mojego normalnego życia (musicie wiedzieć, że aktualnie nie mogę nawet wyjść sama z domu, bo rodzice boją się, że np. zasłabnę). Poza tym, mam wrażenie, że skupiając się tylko na wadzę straciłam całą osobowość, co chcę zmienić.
Dlatego odchodzę z tumbra na jakiś czas. Będę tu wchodzić, żeby poczytać posty, ale sama raczej nie będę ich wstawiać. Myślę, że odezwę się ponownie ok. września, kiedy okaże się, jak będą wyglądać następne miesiące. Bardzo Wam dziękuję za obserwacje i interakcje z tym blogiem, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Jeszcze raz przepraszam za dziury w regularności i najbliższą nieaktywność
Dbajcie o siebie
Warning: post o recovery
Siedzę w motylkach jakoś od marca i zawsze myślałam, że jak już będę na reco to z radością będę jadła wszystko nie przejmując się kaloriami. Wkurzały mnie tiktoki ludzi którym było ciężko jeść ich fear foody, bo ja potrafiłam je bingować. Okazało się, że co prawda potrafię wpierdalać, ale nienawidzę tego uczucia pełności, wzdętego brzucha i wyższych cyfr na wadze. Nie potrafię tego znieść, czuję się tak obrzydliwa i bezsilna, moim jedynym sposobem na radzenie sobie z tym jest dulcobis. Nienawidzę siebie za wybieranie drogi na skróty, ale nie mogę znieść nienawiści do mojego ciała za każdym razem kiedy patrzę w lustro, żalu, że inni będą pięknie wyglądać w letnich ubraniach bo nie wstydzą się swojego ciała.
Jednocześnie muszę przytyć. Jeśli nie przytyję do określonej wagi do końca wakacji to wsadzą mnie do psychiatryka, a to oznacza koniec dla mojej przyszłości (ta klasa jest kluczowa dla mojego dalszego życia w kontekście edukacji, jeśli nie będę chodzić normalnie do szkoły mogę się pożegnać z dobrymi wynikami)
Jestem strasznie rozgoryczona, przez to recovery zaczęłam kłamać i kombinować bardziej niż kiedykolwiek, czuję, że znienawidziłam członków mojej rodziny. Mam już tego dość, chcę, żeby traktowali mnie jak normalnego człowieka, nie jak wyzwanie i problem do rozwiązania.
Nie było mnie chwilę i jakimś cudem znowu schudłam!
Ale od początku. W poniedziałek byłam z mamą u lekarza (muszę jeździć co tydzień żeby sprawdzać wagę i jedzenie💀) i ta pani mega mi wytykała że jednego dnia zjadłam bardzo dużo (byłam mega głodna + w poprzednie dni ledwo jadłam), że myślałam, że się popłaczę. Dodała nawet coś w stylu "wygląda na to, że pizza to twoje ulubione jedzenie" (zjadłam 2x w ciągu miesiąca, kurwa nawet roku). Wróciłyśmy do domu a ja przez cały dzień leżałam w łóżku i nic nie zjadłam. Następnego dnia miałam wizytę u terapeuty, potem byłam tak głodna, że myślałam, że będzie binge, ale pokłóciłam się z mamą co bardzo odbiera mi apetyt. Byłam potem u dentysty, a moja matka oczywiście musiała się pochwalić, że mam anoreksję (jakby to miało jakiś związek z próchnicą lol) i dentystka się mega rozczuliła, aż mi się jej trochę żal zrobiło. Po 46h fasta zjadłam warzywa i gyozę z warzywami, a później curry, które robiła moja siostra i byłam na siebie zła bo pewnie miało w chuj kalorii.
Dziś rano jednak zobaczyłam na wadze 36,6!! Tak się jaram, zrobię wszystko, żeby tego nie spierdolić. Wczoraj w nagrodę za 37kg kupiłam sobie mascarę skyhigh i czuję się tak super <3.
Wstałam dość późno, więc zjadłąm ok. 14. Mama chciała mi zrobić placuszki albo naleśniki, ale zrobiłam sobie sama. Miały mniej niż 200kcal i wyglądały jak takie normalne
Yo, byłam niedawno u psychodietetyka (forced recovery stuff) i ta pani kazała mi zapisywać wszystko co jem z dokładną gramaturą. I meaaan czy ona nie pomyślała, że to będzie jakieś 300x bardziej triggerujące? To, że mogę sobie wszystko na luzie ważyć przy rodzicach to wybawienie + wszystko od razu leci do fitatu
Moja mama bardzo wczuła się w wyleczenie mnie, ale mam wrażenie, iż w ogóle nie ogarnia, że anorektyczki z reguły nie chcą się leczyć... oczekuje ode mnie, że będę jeść normalnie i na luzie przyjmę to, że muszę przybrać na wadze. No sorry ale tak się nie bawimy
Btw dobiłam dziś do lw- 37,5. Widocznie da się nawet na "recovery"
Ogolnie to doszlo w moim ed do tego, że mialam byc w psychiatryku, wiec niby jest powaznie a ja nawet nie dobilam do ugw😭😭
no właśnie- ed. Bo nikt tego nie nazwał anoreksją. boli mnie to, bo nie widzą w moim zachowaniu anorektyczki tylko świnkę w binge cycle
staram sie jesc jak najmniej, ale ostatnio czesto mam binge... dzis moja mama mowila tacie ze mam "duży apetyt". slyszalam tez podobne rzeczy parę razy i to tak boli, zwłaszcza, że jestem na forced reco- no dobra, nie powinni się cieszyć, że opycham się słodyczami, ale chociaż jem a wydają się bardziej zawiedzeni niż jak ledwo coś jadłam.
Czuję jakbym udawała te całe ed. Nie jesten wystarczająco chuda
Ja za każdym razem zanim zjem coś "zero calorie" (czy na pewno jestem tak głodna żeby zmarnować moje 6zl???)
Byłam wystarczająco chora, żeby trafić do szpitala, ale jedyną osobą, która zwróciła uwagę na moją chudość była pani w sklepie medycznym mierząc mi ciśnienie💀
Chciałam tylko, żeby ktokolwiek powiedział mi, że jestem chuda
Tw: vent
Wróciłam do domu ze szpitala, chociaż miałam jechać do psychiatryka, ale rodzice zgodzili się mnie tam nie wsadzać jeśli będę mieć dobre wyniki. I kurwa poczułam się jak najgorsze gówno słysząc dzisiaj u lekarza, że to bardzo dobrze, że mi się poprawia. Nie chcę tego tak bardzo, codziennie jestem wzdęta jak balon a nawet nie mogę zrobić fasta, żeby to naprawić. Biorę jakieś leki na jelita i niby działają ale mój brzuch się wydaje taki gruby od tego jedzenia...przynajmniej dowiedziałam się, że chodzi w tych lekach o to, że ściągają wodę do jelit, więc to nie tłuszcz (+ przedawkowanie ich skutkuje przeczyszczeniem, więc będę miała coś awaryjnego jak skończy mi się dulcobis)
Zjadłam dziś w chuj dużo z moją mamą (nawet normalne lody bardzo kaloryczne chociaż kupiła mi takie 390kcal/kubek💀) a ona dalej wmuszała we mnie to jebane jedzenie godzinę temu. Potem przychodzi do mnie i z takim wymuszonym smutkiem "nie jest łatwo nam wszystkim" no kurwa odkrycie xd. Jezu wkurwia mnie to, że ona wzbudza we mnie poczucie winy kiedy mamy zjeść coś razem (np. na mieście) a ja odmawiam, to nagle ona nie chce jeść, pomimo, że doskonale wiem, że chciała. Wiem że to głupie, ale potem chodzi smutna a ja się czuję jakbym była najgorszą córką.
Kolejna rzecz która mnie wkurwia (guys to nie jest rant na moją mamę i swear), to to, że moja mama kupuje niezdrowe rzeczy (pieczywo, słodkie bułki, sery itd.) i potem mówi, że to bardzo niezdrowe, ludzie nie powinni tego jeść i że od tego zapada się na choroby. Chce mi się ryczeć, bo ona te rzeczy kupuje "specjalnie dla mnie", czyli po prostu chce, żebym była gruba.
Dawno tak bardzo nie chciałam się zjebać
Big life update
Dawno mnie nie było, im sorry. Sprawy się mega pokomplikowały, bo jestem teraz w szpitalu, stwierdzili mi anę... chyba sami rozumiecie z czym to się wiąże. Próbuję robić wszystko co mogę, żeby jeść jak najmniej, ale chuj to da bo czeka mnie konsultacja z psychiatrą a jak nie będę "współpracować" to psychiatryk. Chcę się zabić bo chcą mnie roztyć, a miałam mieć super wakacje w pięknym ciele. Nie wiem jak to ominąć, bo (przynajmniej takie mam wrażenie) tak czy siak zmuszą mnie do przytycia.
Także jak na razie będę na forced recovery, planuję "współpracować" aka jeść tak, żeby się odpieprzyli i znowu tu wrócić. Jeśli macie pomysły co mogę teraz zrobić żeby jak najmniej przytyć ale żeby dali mi spokój, błagam piszcie!!
Luv ya
Loluwa mama nie kazała mi jeść wtf
To, że ktoś nazywa siebie motylkiem/jest w tej społeczności/postuje tutaj itd. nie daje nikomu prawa do wyzywania go, komentowania tego co zjadł, dlaczego tu jest, jak dowiedział się o motylkach i wielu innych po prostu chamskich zachowań. To, że idee, które przemawiają za naszym postępowaniem są toksyczne, to nie znaczy, że my też powinniśmy tacy być. Nic nie usprawiedliwia gnojenia innych bez powodu i nigdy nie powinniśmy tego normalizować. Totalny brak empatii wielu osób tutaj jest rozczarowujący
Stuknęło dziś 38kg co chciałam osiągnąć do jutra, ale jeśli cokolwiek zjem to jutro będę wzdęta i cięższa. Pls dajcie mi chociaż na jeden dzień almond mum która cieszyłaby się że chudnę🙏