❝Najgorsze w samotności jest to, że przyzwyczajasz się do niej tak bardzo, że nawet gdy ktoś wyciąga do ciebie rękę, boisz się ją chwycić.❞

PR's Tumblrdome
No title available

ellievsbear
Cosimo Galluzzi
Sade Olutola
sheepfilms

bliss lane
Lint Roller? I Barely Know Her
RMH
art blog(derogatory)
Cosmic Funnies
The Bowery Presents
Doug Jones
let's talk about Bridgerton tea, my ask is open
Phantogram Three

@theartofmadeline
Noah Kahan

❣ Chile in a Photography ❣
Color Me Curious

Discoholic 🪩

seen from Maldives

seen from Vietnam
seen from Venezuela

seen from United States
seen from United Kingdom
seen from United States
seen from Brazil

seen from United Kingdom
seen from United States

seen from Germany
seen from Türkiye

seen from France

seen from Bangladesh
seen from Mexico
seen from Algeria
seen from Sweden

seen from Türkiye
seen from United Kingdom
seen from France
seen from Mexico
@bol-egzystencjonalny
❝Najgorsze w samotności jest to, że przyzwyczajasz się do niej tak bardzo, że nawet gdy ktoś wyciąga do ciebie rękę, boisz się ją chwycić.❞
"Pomyśleć, że tylu z nas miało nie dożyć osiemnastki."
~ Inercja
To dziwne gdy czujesz się niekomfortowo będąc szczęśliwym
Saddeath13 •16:15/12.12.2023
Jeśli ktoś ma lęki i pyta Cię np. "Czy mnie lubisz?," Czy mnie kochasz? "," Czy jesteś na mnie zły? "
To nie dlatego że Ci nie ufa lub wątpi w twoje uczucia, lecz dlatego, że właśnie to słyszy w swojej głowie.
Zakochałam się w Tobie bo
Tak delikatnie dotknąłeś mojego serca
Gdy wszystko inne było zimne i okrutne
Znowu się otworzyłam i znowu mam przez to wyrzuty sumienia
-znalezione
A mi i tak jest wstyd
Mów do ludzi w taki sposób, że gdyby umarli następnego dnia, byłbyś zadowolony z ostatniej rzeczy, którą im powiedziałeś
„Też bym chciał żeby ktoś kiedyś tak niecierpliwie na mnie czekał, że z tej wielkiej tęsknoty aż nie mógł by usnąć.”
Muminki
Czuje, że jest w tobie coś, o czym nikt nie wie.
"Jeśli mówię Ci, że Cię kocham, to w to uwierz, bo nawet rodzicom nie potrafię tego powiedzieć."
ciała spotykają się przypadkiem
dusze nigdy.
"Czekam na moment kiedy znajdę osobę która będzie potrafiła dać mi chociaż część tej miłości którą daje ja"
„Sprawiłeś, ze mój uśmiech stał się prawdziwy, gdzie wokół same sztuczne twarze.”
K.
Nie wiedziałam, co mam z nim zrobić, bo nie byłam przyzwyczajona. Nie byłam przyzwyczajona do uwagi. Nie byłam przyzwyczajona do tego, że ktoś interesuje się tym, czy jestem spokojna. Do tego, że ktoś dba, bym faktycznie taka była. Do tego, że ktoś sprawdza, czy na pewno jest, jak mówię. Do tego, że ktoś pyta, bo naprawdę chce wiedzieć... Nie byłam przyzwyczajona. Przerażało mnie to, naprawdę. Jemu jednak zależało na mnie na tyle mocno, że rozpracował mnie w moment. Nigdy nie wiedziałam, jak się w takich momentach zachować. Za każdym razem chciałam udawać, że wcale niczego nie odkrył, a wnioski, które recytował, nie mogły za żadne skarby dotyczyć mnie. Ja nie miewałam przecież gorszych momentów. Obruszałam się jak małe dziecko, a on patrzył na mnie z troską, wiedząc dobrze, że wcale sobie sama tego całego perfekcjonizmu nie wybrałam. Bałam się przed nim rozpaść. Wydawało mi się, że moje gorsze dni sprawią, że stracę w jego oczach na wartości. Wydawało mi się, że żeby być kochaną, muszę zawsze być tą spektakularną kobietą-rakietą, która w szpagacie podaje mu śniadanie. Nerwowo ścierałam z twarzy łzy, próbując je ukryć, a on brał mnie w ramiona i mówił, że najbardziej na świecie kocha we mnie właśnie to całe nieprzefiltrowane człowieczeństwo i że tak samo zachwyca się mną, jak wychodzę rano z domu na szpilkach, jak uwielbia siedzącą mnie na dywanie w jego za dużej koszulce i pożerającą łapczywie paczkę wieprzowych kabanosów, bo znowu nie poszłam w pracy na przerwę. To było absurdalne, ale naprawdę miałam poważny problem, by uwierzyć w to wszystko, co do mnie mówił. Jako dziecko publicznie popłakałam się raz. Wstyd, który wtedy poczułam sparaliżował całe moje dziecięce ciało do tego stopnia, że obiecałam sobie, że już nikt nigdy nie zobaczy mnie w takim stanie. Będę miała wtedy zaledwie 5 lat, a moich łez faktycznie latami nie zobaczy nikt. Będę zawsze pomalowana, wyprasowana, pokolorowana i przebrana w najlepszy nastrój, jaki tylko sobie skroję. Będę tą od linijki. Tą idącą zawsze środkiem korytarza. Zarażającą uśmiechem i dobrą energią. Tą zawsze na czas. Tą zawsze w punkt. Tą, która zawsze jest ponad i bardziej. Wzięłam głęboki wdech. Lata temu wydałam sama na siebie wyrok wyczerpującego perfekcjonizmu, a teraz stałam roztrzęsiona przed mężczyzną, który z uśmiechem na twarzy powtarzał mi jak krowie na rowie, że ja wcale tego wszystkiego nie muszę. Że to w ogóle nie jest tak, że takim kobietom jak ja nie przystoi mówić, że boli. Że to w ogóle nie jest tak, że takim kobietom jak ja nie wypada okazywać słabości, ronić łez i mówić, że to wszystko czasami bywa przytłaczająco trudne. Że on doskonale wie, że ja swoich kłopotów raczej nie przynoszę. Że on doskonale wie, że ja jestem stworzona do wystarczania sobie samej, funkcjonowania miesiącami ponad stan i osiągania najwyższych szczytów bez wsparcia kogokolwiek, ale, do cholery jasnej, to wcale nie jest okej. Trzymał mnie za moje okrągłe policzki i mówił, że on doskonale wie, że ja siebie nie znoszę takiej rozmemłanej i że to wspaniale, że jestem tak ambitna i tyle od siebie ciągle wymagam, ale mam sobie czasami pozwolić być małą i trochę bezbronną, bo inaczej zasadzi mi wielkiego kopa w moją jeszcze większą dupę. Parsknęłam i przewróciłam oczami. Uwielbiałam go za wiele rzeczy, ale to, że doskonale wiedział, jak rozluźnić wszystkie moje napięcia, powodowało, że nie wyobrażałam sobie mieć obok siebie kogokolwiek innego. Doskonale wiedział, co zrobić, żeby wszystkie moje paranoje przestały się drzeć jak zarzynane koty.
- Nie muszę ciągle błyszczeć, prawda?
- Nie musisz.
Uśmiechnęłam się, a on przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
- Bądź se tą rakietą, ile chcesz. Ja ją uwielbiam. Uwielbiam patrzeć, jak ci na czymś zależy, jak wkładasz swój cały wysiłek w swój rozwój, jak zawsze dajesz z siebie 300%, bo to cholernie rzadkie, dziewczyno. Jesteś zajebiście piękna, jak tak zapierdalasz, ale do kurwy nędzy, odpuść sobie co jakiś czas, dobrze?
Zawiesił się na kilka sekund na mojej twarzy.
- A jeśli nie będziesz w stanie odpuścić sama, to przyjdziesz wtedy do mnie. Odpuścimy sobie razem. Będziemy całą noc leżeć i odpuszczać. Odpuścimy jak będziesz chciała. Dobiorę się do tego twojego wiecznie spiętego tyłka i będziemy całą noc odpuszczać. Nauczymy cię tego. Odpoczniesz. Obiecuję.
Pocałował mnie w czubek głowy, a ja zamknęłam oczy. "Nie muszę". - pomyślałam. - "Nie muszę. Mogę uginać się pod naporem tego wszystkiego, co kocham, tego, o co się martwię, tego, za czym tęsknię i tego, na co nie mam wpływu. Mogę uginać się pod naporem tego wszystkiego, co dla mnie tak bardzo ważne i tego, co tak bardzo uwielbiam w tym pełnym absurdów świecie. Mogę odpocząć. Mogę tak po prostu zwyczajnie być. "
Marta Kostrzyńska
polskie-zdania.pl
"Mnie o uczuciach trzeba zapewniać i utwierdzać, a także dowartościowywać. Bo ja wątpię, nie wierzę, uciekam. Taką niepewną osobą jestem."