NIE CHCE JESC
Blagam ja juz nie chce jesc.
Jedzenie jest obrzydliwe, jak mozna wogole wziac jakis produkt i go rozpackac w buzi a potem polknac ta breje wymieszana ze slina. To jest ohydne. Przeciez to ma te wszystkie bakterie, brud i pewnie jakies inne zanieczyszczenia na sobie.
Ja nie chce jesc.
Co wogole daje jedzenie? nic. No wlasnie. Potem budze sie taka ciezka, obzarta a to ttlko i wylacznie moja wina. Potem mam wyrzuty sumienia. Potem wchodze na wage i sie zalamuje nad wynikiem.
Ja nie zamiezam jesc.
Jestem silna. Glod to sila. Potrafie nie jesc i nawet nie chce. Nie czuje takiej potrzeby, nie czuje glodu. Moge to zrobic, mam ta sile. Jestem wytrwala.
Ja nie zjem.
Po co to cale jedzenie, mozna wytrzymac na herbacie. Tyle razy to robilam i jaka satysfakcja byla. Kocham uczucie glodu. Nie mam binge ani overeatingu. Nie binguje juz. Wyszlam z tego. Potrafie sie kontrolowac.
Nie zjem.
Chocby ktos mi wciskal dzis jedzenie ja juz nie zjem. Nie zjem. Odmowie. Odmowie. Odmowie. Jestem silna. Odmowie. Odmowie. Zamiezam byc piekna.












