jutro (w niedziele) jade na koncert o ktorym marzylam od dziecka a jedyne o czym mysle to ze nie bede miala sily wstac sie pomalowac i mi bedzie niekomfortowo w makijazu i stroju i ze zemdleje pewnie tam i ze jade z tata wiec pewnie bedziemy jechac do jakiejs restauracji. i to mnie wszystko tak stresuje ze chce mi sie rzygac i mi sie odechciewa. nie. mam. sily.








